Choć Brady Kurtz ściga się w Betard Sparcie Wrocław dopiero drugi sezon, to śmiało można mówić, iż stał się ulubieńcem publiczności w stolicy Dolnego Śląska. Widać to na kolejnych spotkaniach PGE Ekstraligi, ale także podczas turniejów Grand Prix, w których Wrocławianie często kibicują Australijczykowi. Co ciekawe, 29-latek doczekał się już swojej piosenki na trybunach. O tej interesującej historii porozmawialiśmy z samym Bradym, kibicem, który zaczął intonować ją na stadionach, ale także… twórcą wielkiego hitu lat osiemdziesiątych!
Kibice lubią tworzyć przeróżne piosenki czy przyśpiewki na cześć ulubionych zawodników. Od pewnego czasu w trybunach Stadionu Olimpijskiego po triumfach Brady’ego Kurtza wybrzmiewa słynne „Live is Life”, czyli wielki hit z lat osiemdziesiątych austriackiej pop-rockowej grupy Opus. Gdy DJ odtwarza utwór, kibice w rytm utworu śpiewają: „Brady Kurtz! Nanananana”.
Zaczęło się od… Jurgena Kloppa i przekazania pałeczki w Liverpoolu
Historia przypisania tej piosenki Australijczykowi i regularnego odtwarzania jej na Stadionie Olimpijskim jest bardzo ciekawa. Dużą cegiełkę dołożył do tego Pan Jerzy. To kibic znany szczególnie w społeczności serwisu X (dawniej Twitter). Odwiedza on przeróżne obiekty żużlowe i lubi podgrzewać atmosferę na stadionie.
Jak się okazuje, geneza powstania przyśpiewki o Bradym Kurtzu ma miejsce w… Liverpoolu. To słynne powitanie na stadionie Anfield szkoleniowca Arne Slota przez Jurgena Kloppa było inspiracją dla żużlowej wersji.
– Można powiedzieć, iż za tym wszystkim stoi mój bratanek, Oskar Lewandowski. On przez dziewięć lat mieszkał w Liverpoolu, a potem przeprowadził się do Manchesteru. Z czasem wkręcił się w żużel, ale miłość do piłkarskiego klubu z Liverpoolu pozostała. Kibice obu dyscyplin z pewnością pamiętają pożegnanie trenera Jurgena Kloppa i „namaszczenie” przez niego Arne Slota. Wtedy niemiecki szkoleniowiec zaintonował „Arne Slot Nanananana!” – opowiada Jerzy Lewandowski, kibic żużla z Piły, mieszkający w Łodzi.
– Mój bratanek któregoś razu powiedział do mnie: „Ale by to poszło na Olimpico w wersji z Bradym”. Mi nie trzeba dwa razy powtarzać. „Dwa piwa i robimy to” – odpowiedziałem.
Żużel. „Kurtzomania” we Wrocławiu! Jego koszulki biją rekordy, ale nie na SGP – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Doyle nie znajdzie klubu w Polsce? Gwiazda szyderczo odpowiada! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Motor nie bał się o play-off podczas meczu z GKM? Co za słowa! – PoBandzie – Portal Sportowy
W Rydze przyśpiewka wybrzmiała choćby w telewizji!
Potem Pan Jerzy wraz z towarzyszami intonował przyśpiewkę na różnych stadionach. Podczas meczów ligowych, ale również zawodów Grand Prix. Mocno poniosła się ona chociażby podczas zeszłorocznego turnieju w Rydze.
– To była śmieszna sytuacja. Brady wygrał wtedy turniej. Był taki moment ciszy na stadionie i w transmisji przed wywiadem Abi Stephens. Wtedy wraz z kompanami wyjazdu zaśpiewaliśmy „Brady Kurtz Nanananana” i potem pisali do mnie ludzie czy to czasem nie mi przyszedł taki pomysł do głowy – śmieje się nasz rozmówca.
Kulminacja podczas meczu z Motorem Lublin
Kulminacja jednak, zgodnie z założeniem, miała miejsce na Stadionie Olimpijskim. Podczas jednego z meczów inicjatywę fanów zauważył spiker na meczach Betard Sparty – Jacek Dreczka. „Live is Life” została włączona do repertuaru DJ-a na „Olimpico”. Szczególnie głośno kibice odśpiewywali ją podczas wygranej z Orlen Oil Motorem Lublin, gdy Australijczyk wygrywał wyścig za wyścigiem.
– Faktycznie na Motorze był taki najgłośniejszy moment, gdy Stadion Olimpijski najmocniej ten utwór podłapał. Po jednym z piątkowych meczów zgadaliśmy się z Jackiem Dreczką i on włączył piosenkę do repertuaru. Fajnie to poszło i mamy piosenkę dla Brady’ego – kończy z uśmiechem Jerzy Lewandowski.
Twórca wielkiego hitu i gitarzysta Opus komentuje!
Chcieliśmy, aby ta interesująca żużlowa historia miała ciąg dalszy i skontaktowaliśmy się z… twórcami legendarnego hitu. Austriacka grupa Opus innych wielkich przebojów nie miała, ale „Live is Life” docierał do szczytów list przebojów w latach osiemdziesiątych. Pod filmem na oficjalnym profilu zespołu, dodanym 13 lat temu na platformę YouTube, są… 122 miliony wyświetleń.
Utwór, z uwagi na swoją dynamikę i charakterystyczną perkusję, co zrozumiałe, zyskał popularność przez wykonywanie go na żywo. Przez lata był odtwarzany podczas wielu arcyważnych zawodów sportowych na najważniejszych arenach sportowych świata.
– Bardzo dziękujemy za przesłanie nam wiadomości i podesłanie filmu ze śpiewaniem piosenki w rytm naszego utworu. Oczywiście czujemy się zaszczyceni, iż nasza piosenka przez cały czas cieszy się tak dużą popularnością. Cieszymy się szczególnie z tego, iż utwór dalej budzi duże zainteresowanie podczas rozgrywek w różnych dyscyplinach sportowych i zagrzewa zawodników do walki – komentuje Ewald Pfleger, gitarzysta i założyciel grupy Opus, który komponował wielki hit „Live is Life”.
– Takie historie są dla nas bardzo miłe. Kolejny przykład mieliśmy podczas finału Mistrzostw Świata między Argentyną a Hiszpanią. Utwór „Live Is Life” zagrano podczas „hydration break! – dodaje nasz rozmówca.
Brady Kurtz zachwycony kibicami Sparty. „Czuję, iż Wrocław to mój dom”
O śpiewaniu przyśpiewki po wygranych wyścigach wie już również oczywiście sam Brady Kurtz. Zagailiśmy wicemistrza świata o ten temat po ostatnim spotkaniu z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Nie zabrakło ciepłych słów w kierunku fanów Betard Sparty Wrocław.
– Słyszałem to i oczywiście to bardzo miłe mieć taką swoją piosenkę. Kibice we Wrocławiu są niesamowici i kocham tu się ścigać. Co ważne, rok temu kibice byli ze mną i wspierali mnie od samego początku, od pierwszych okrążeń na tym torze w roli gospodarza. Nie czekali na moje dobre wyniki. To świetne mieć takie wsparcie. Czuję, iż tu jest mój dom – komentuje dla nas Brady Kurtz.
Jak zatem widać żużel i muzyka potrafią się bardzo ciekawie przeplatać. Brady Kurtz, który zresztą zimą został wybrany Sportowcem Roku na Dolnym Śląsku, wspólnie z Betard Spartą pisze coraz piękniejszą historię. Wiadomo, iż prędko się z Wrocławianami nie rozstanie. Jego kontrakt jest podpisany aż do końca sezonu 2028.

6 dni temu














