Żużel. Janowski i Dryła na… dachu! O Pedersenie, powrocie i najlepszym torze w Lesznie (REPORTAŻ)

4 dni temu

Samo miejsce spotkania było dość nietypową scenerią o nazwie „Wdech Wydech Rooftop” z otwartym dachem i roślinnością pokrywającą ściany. Czuć było wyjątkowy klimat oryginalnego i bez wątpienia wyróżniającego się otoczenia. Znajduje się ono w samym sercu Wyspy Słodowej, a więc miejscu doskonale znanym wrocławskim imprezowiczom i studentom, którzy właśnie tutaj przy samej Odrze spędzają czas wolny. Warto wspomnieć, iż cały ten teren jest wyjątkowo ciekawie zagospodarowany, gdyż oprócz wspomnianego Rooftopu na którym odbywało się spotkanie, niedaleko znajduje się między innymi otwarte 5 lat temu Muzeum Iluzji.

Po przyjściu na miejsce rzeczą, która od razu przykuwała uwagę była przestrzeń, która poprzez zaprojektowanie szklanych ścian i dachu sprawiała wyjątkowy efekt. Niedaleko znajdował się barek z napojami alkoholowymi, ciastami i deserami, ale największe wrażenie robiła ogromna wspomniana wyżej ściana z roślinnością. To właśnie przy niej zdecydowano się postawić motocykle wraz z taśmą startową na których kibice mogli się sprawdzić we wspólnej rywalizacji na refleks.

Żużel. Kibice Unii ostro powitają gwiazdy Sparty! Łaguta już podkręca atmosferę! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Za kogo można zrobić „ZZ” w play-off PGE Ekstraligi? Oto cała lista! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Paluch zrobił duży błąd? Jest apel! „Wieszajcie psy po meczu z Falubazem” – PoBandzie – Portal Sportowy

Fot. Archiwum prywatne

O godzinie 16:30 w sali poniżej miejsca spotkania odbyła się wyjątkowa prelekcja filmu o Macieju Janowskim, w której były przedstawione początki kariery zawodnika i liczne materiały archiwalne.

Całe spotkanie zaczęło się od wstępu, w którym prowadzący – Tomasz Dryła – opowiedział o tym jak bardzo Maciej Janowski zmienił się, dojrzał żużlowo i jak dużą wagę przykłada do tego żeby być nie tylko świetnym żużlowcem, ale i życzliwym człowiekiem oraz dobrym przyjacielem. Te słowa natychmiastowo spotkały się z salwą braw wszystkich zgromadzonych kibiców. Na wątek dotyczący progresu wyników sportowych Maciej Janowski odpowiedział: „Moje nastawienie było zbyt poważne, co skutkowało na odbiór mojej ukochanej dyscypliny więc zacząłem się wtedy bawić i wtedy stałem się najlepszą wersją siebie. Kiedy przypomniałem sobie po co zacząłem to robić wtedy wrócił fun i za nim dobre wyniki, bo na koniec dnia ważna jest przyjemność z tego co robimy”.

Żużel. Unia miała ściągnąć wielką gwiazdę? Rusiecki odkrył tajemnicę – PoBandzie – Portal Sportowy

Nie zabrakło oczywiście zabawnych anegdot i historii. Jedną z przytoczonych przez prowadzącego spotkanie była ta z Grand Prix Danii w Horsens kiedy to Janowski spóźnił się na zawody z powodu… gry na PlayStation, dostał karę, a następnie wygrał cały turniej. Rozbawiony gość na zapytanie o tytuł gry odpowiedział z uśmiechem: „To chyba była Fifa”.

Fot. Archiwum prywatne

Jednym z wątków poruszonych w rozmowie była rola mentora Macieja Janowskiego i tego jak sam motywuje nie tylko siebie, ale i innych i bierze pod swoje skrzydła mniej doświadczonych zawodników stając się dla nich nauczycielem i liderem szczególnie po sezonie kiedy ciężko jest zebrać wystarczające pokłady chęci aby ciężko trenować zimą. Janowski odpowiedział: „Zawsze staram się przekazywać swoje zaangażowanie młodszym kolegom, bo sam pamiętam jak byłem młody i te treningi zimowe nie były moimi ulubionymi, ale teraz jest to bardzo ważne więc na pewno nie można tego odpuszczać, dlatego zawsze staram się przekazać im, żeby trenowali ciężko, ale też uświadomić, iż kariera nie kończy się na jednym biegu, żeby po przegranym wyścigu nie spuszczali głowy i żeby wierzyli w ten proces”.

Kolejnym wątkiem było zachowanie formy i ciągłe szukanie motywacji. Tomasz Dryła zasugerował, iż Janowski jest już w zasadzie żużlowcem spełnionym i zapytał skąd bierze się ten ciągły głód wygrywania, szczególnie, iż tych startów przy wyborze trzech lig jest bardzo dużo. Janowski odpowiedział: „Z czasem zaczynasz kochać to co robisz i to zmęczenie ci nie przeszkadza. Wiesz jakie są profity, widzisz swój progres, iż możesz robić więcej rzeczy na większej intensywności i to przesuwanie granic jest fajne, bo to wyzwanie dla samego siebie, czy dam radę szybciej coś przejechać, czy wyżej wejść na górę i takie wyzwania są bardzo ważne, bo możemy te granice przesuwać coraz wyżej. Z wiekiem wzrasta też świadomość swojego organizmu”.

Fot. Archiwum prywatne

Następnie padło pytanie, które musiało paść tego popołudnia przy tak fantastycznej dyspozycji Janowskiego w obecnym sezonie. Co się stało, iż w tym sezonie jest tak duży progres w porównaniu do poprzedniego, na co czterokrotny Indywidualny Mistrz Polski odpowiedział:

„Szczerze mówiąc te ostatnie lata, gdzie forma była dużo dużo gorsza to ciężko było wówczas odpocząć, ciężko było zasnąć, ciężko było jechać na kolejny trening bądź wracać z niego. Jadąc na trening zawsze była myśl żeby znaleźć coś co nam przeszkadza i blokuje naszą prędkość, ale to były takie dwa dosyć ciężkie lata, mimo, iż dwa lata temu też udało się zdobyć Indywidualne Mistrzostwo Polski, to jednak ten rok był bardzo mocno przeplatany gorszymi wynikami. Co się stało? Nie zmieniłem nic w przygotowaniach zimowych, chłopaki pracują tak samo ciężko jak wtedy, zmieniliśmy bardzo dużo w naszych motocyklach i tyle. Tak naprawdę w żużlu czasami ten motocykl jest tak prosty w budowie, iż czasami nie zauważamy pewnych rzeczy, które mogą być chochlikiem i psuć wszystko. Przebudowaliśmy bardzo mocno nasze motocykle i na całe szczęście to wszystko działa, więc ja się bardzo cieszę, iż mogę tak jeździć jak w tym roku, bo nie ukrywam sprawia mi to ogromną przyjemność, kocham się ścigać z najlepszymi zawodnikami, kocham się mijać z zawodnikami na torze widząc jak nasz stadion eksploduje to jest coś co pcha nas do tego żeby cisnąć dalej i to jest bardzo motywujące i mam nadzieję, iż tak będzie do końca sezonu i przez pare następnych”.

Tomasz Dryła pociągnął wątek motywacyjny do którego Janowski odniósł się mówiąc: „Gdyby mnie to nie kręciło to nie jechałbym 60 km na rowerze czy na prom do Szwecji. Kiedy motywacja zniknie to nie będzie sensu jechać dalej. jeżeli zauważę, iż ona spadnie i coś się zmieni, to będzie czas żeby odstawić motocykle do boksu, ale na razie nie mam takich myśli”.

Na pytanie o kwestię wyboru rywala sobotni gość powiedział z uśmiechem, iż Prezes i Pani Prezes raczej chcieliby uniknąć zespołu z Torunia w play-offach, a następnie na zapytanie o zwycięstwo w rundzie zasadniczej i związane z tym profity dodał: „To, iż mamy wybór przeciwnika nie ułatwia. choćby rozmawialiśmy z trenerem, iż może lepiej byłoby zostać wybranym i najważniejszą rzeczą będzie dyspozycja dnia”. Potem padło najodważniejsze zdanie tego dnia na które choćby Tomasz Dryła pokiwał z uznaniem głową: „Nie jest tajemnicą, iż każdy inny medal niż złoty będzie porażką”. Spotkało się to z ogromnym aplauzem kibiców.

Kolejne pytanie dotyczyło przygotowania zawodnika przed i po zawodach. W pierwszym przypadku czterokrotny Indywidualny Mistrz Polski odpowiedział: „Zależy czy jestem po długiej podróży czy po zawodach. Jak jestem wypoczęty to lubię wyjść na przebieżkę czy na rower, posłuchać muzyki dać sobie przemyśleć pewne sprawy. Czasami oglądam zawody z poprzednich meczów żeby zobaczyć którędy zawodnicy się poruszali kiedy można było atakować po zewnętrznej czy po krawężniku i raczej przed zawodami lubie się wyciszyć, skoncentrować. Nie tryskam energią, ale raczej kumuluje ją w sobie i nie mówię za dużo. Ważne jest też żeby zjeść coś nie później niż 3 godziny przed zawodami”. Na drugą część pytania – o rytuał po zawodach – brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata z 2022 roku odpowiedział: „Raczej wracam po zawodach do domu i siadam na kanapę (śmiech). Czasem oglądam mecze dla funu, wczoraj tak było z meczem Grudziądza z Lublinem, ale przy okazji obserwowałem tor i ścieżki którymi zawodnicy się napędzają. Jak oglądam żużel to analizuję, czasem jak oglądam pierwszą ligę to dla przyjemności, a Ekstraligę po to żeby obserwować którędy zawodnicy podróżują i patrzę wówczas na tor pod technicznym kątem”.

Nie zabrakło też trudnych wątków. Brązowy medalista Indywidualnych Mistrzostw Świata z 2022 roku przyznał, iż miał moment w którym stracił przyjemność z jazdy i zastanawiał się czy dalej kontynuować karierę. Było to kiedy Sparta Wrocław wobec remontu Stadionu Olimpijskiego była zmuszona jeździć domowe mecze na poznańskim Golęcinie. Wówczas jak sam twierdzi, postanowił się bardziej zaangażować: „Często po trudnych zawodach jest taka myśl – 'po co mi to?’. Bywa ciężko, ale tak jest też z grą w golfa gdzie pod koniec rundy mówię – 'nie gram już’, a potem przez cały czas chcę rywalizować. To jest krótka chwila zwątpienia i po gorszych momentach robię wszystko żeby się poprawić”.

Jedną z zaskakujących odpowiedzi była ta związana z najlepszym i najgorszym torem do ścigania. Oczywiście pytanie wyłączało możliwość wyboru domowego Stadionu Olimpijskiego. Za najlepszy tor Janowski uznał Leszno, a najgorszy… Rawicz co skwitował śmiechem mówiąc: „Kompletnie nie wiem jak to się stało, iż zdobyłem tam Złoty Kask. To chyba mój największy sukces w karierze”.

Kolejnym z wątków rozmowy był ten związany ze sportowym idolem wrocławianina. Indywidualny Mistrz Świata Juniorów sprzed 15 lat odpowiedział: „Kiedy ścigałem się na rowerach przy poligonie na Praczach Odrzańskich zawsze byłem Gregiem Hancockiem. Miałem potem szczęście, iż pomagał mi przy sprzęcie i jego obecność na zawodach była motywująca. Pierwszą czapkę dostałem od Tony’ego Rickardssona po zawodach we Wrocławiu. Obserwowałem też bardzo Jarka Hampela”.

Na pytanie kogo Maciej Janowski zaprosiłby do wrocławskiego zespołu długo zastanawiając się odpowiedział, iż Bartka Zmarzlika, bo wzmocniłby zespół. Zostało to skwitowane śmiechem przez liczną publiczność. Po tej reakcji dodał, iż jednak Emila Sajfutdinowa co zostało odebrane brawami.

Jednym z ciekawszych pytań była kwestia kary jaką dostał za pokazanie środkowego palca do Nickiego Pedersena podczas Grand Prix Polski w Gorzowie Wielkopolskim w 2018 roku na co Janowski odpowiedział: „Dostałem 2000 euro kary za tą sytuację. Nigdy nie miałem ochoty go bliżej poznać i nie kupuję tego, iż jest on super człowiekiem poza torem”.

Fot. Archiwum prywatne

Nie zabrakło również śmiesznych anegdot – 'Pamiętam jak dziś jak schodzę do parku maszyn i widzę tego „kota” który zbiera dźwięki, chciałem go kopnąć i poślizgnąłem się na łyżwie, uderzyłem plecami o ziemię, upadłem i zacząłem się śmiać. Od tamtej pory już nie robię takich rzeczy”.

Na zakończenie spotkania poruszono wiele wątków dotyczących szeroko pojętej sfery psychicznej żużlowców. Janowski przedstawił jak wyglądało to u niego: „W przeszłości współpracowałem z psychologiem Janem Blacharzem i zawsze mówiłem, iż czuję się świetnie, iż mentalnie jestem spokojniejszy, ale wyniki nie szły w parze z tym i wydaje mi się, iż dobrze na mnie działa ruch i wysiłek fizyczny. Lubię trenować i mimo, iż nie zawsze mam ochotę wyjść na bieganie czy rower, to wtedy czuję, iż bardziej mogę poukładać swoje myśli w gorsze dni. Taki wysiłek jest dla mnie najlepszym rozwiązaniem. Też przed zawodami stosuje metody oddechowe i ostatnimi czasy od dłuższego momentu dobrze działa na mnie modlitwa przed zawodami”.

Z pewnością wydarzenie nie zawiodło oczekiwań kibiców. Zachowano doskonały balans między pytaniami poważnymi i tymi bardziej luźnymi. W roli pytającego znakomicie spisał się Tomasz Dryła, którego warsztat i przygotowanie jest znane wielu kibicom od lat. Nie inaczej było na sobotnim Q & A. To już kolejne spotkanie Macieja Janowskiego z kibicami na którym miałem okazję być. Zawsze charakteryzują się one pełnym profesjonalizmem i dużą dawką humoru, którego nie zabrakło również i tym razem. Z pewnością taka forma spodoba się niejednemu kibicowi, który jest ciekaw poznania kulis życia żużlowca.

OPRACOWAŁ PAWEŁ CYRSKI

Idź do oryginalnego materiału