Żużel. Dużo Merytorycznej Pisaniny (2). Start sezonu i pierwsze sygnały układu sił

4 dni temu

Zanim rozpoczęliśmy sezon ligowy w Polsce, w Ostrowie Wielkopolskim, przez cały tydzień żużlowcy dalej testowali siebie i swój sprzęt w ramach sparingów i turniejów towarzyskich. Oto ciekawsze informacje i aktualizacje względem pierwszego tekstu z serii DMP.

Żużel. Dużo Merytorycznej Pisaniny (1). Kto rządzi, a kto ma braki przed sezonem? (OPINIA)

Sparta Wrocław nie jest najsłabszą drużyną we Wszechświecie, Unia Leszno nie jest najlepszą, a Włókniarz wygrał już mecz w tym roku.

W Lesznie, w Memoriale Alfreda Smoczyka, świetnie zaprezentowali się Uniści: Cook wygrał, Pawlicki był trzeci, a Zengota czwarty. W sumie w pierwszej siódemce zawodów było sześciu zawodników „Byków”, a jedynym rodzynkiem, niczym w serniku świątecznym, był finalnie drugi Ryan Douglas.

Żużel. Cook króluje na Smoku! Kilka gwiazd zawiodło w Lesznie! (RELACJA)

W Gnieźnie, tego samego dnia, odbywał się turniej o Koronę Bolesława Chrobrego. Najbardziej „kozackie”, dosłownie i w przenośni, nagrody (trzy, a nie dwa nagie miecze dla zawodników na podium plus korona dla zwycięzcy) oraz prezentacja z rycerzami, bryczkami i podprowadzającymi w stylu „old school” zdecydowanie wygrały ten sezon sparingowy. Turniej wygrał Mikkel Michelsen przed Lebiediewem, Zmarzlikiem i Łagutą. Ściganie było niezłe i – co najważniejsze – bezpieczne. Organizatorom życzę wytrwałości i fantazji w kolejnych edycjach, ponieważ nigdzie żużlowcy na podium nie wyglądają na bardziej zaskoczonych, ale też uśmiechniętych niż właśnie w pierwszej stolicy Polski.

Żużel. Michelsen koronowany w Gnieźnie! Zmarzlik znów bez wygranej! (RELACJA)

Sezon przedsezonowych turniejów indywidualnych zamykał turniej pożegnalny Grzegorza Walaska, ale o nim odrobinę więcej, troszkę później.

W weekend rozdano też pierwsze medale Mistrzostw Polski, czyli tytuły Mistrzów Polski Par Klubowych. I chociaż na antenie TV Polonia redaktorzy przekonywali telewidzów, iż to właśnie w Gdańsku rozpocznie się „prawdziwe ściganie”, można było odnieść wrażenie, iż bliżej tej imprezie do kolejnego sparingu niż do 100% walki o medale w play-offach PGE Ekstraligi czy choćby IMP. Kolejny rok wygrał Motor Lublin, drugie miejsce, tak jak rok wcześniej, zajęli zawodnicy GKM Grudziądz. Trzecia była Sparta Wrocław, ale Artem Łaguta i Maciej Janowski mieli dużo szczęścia, nie wiadomo, jak potoczyłby się bieg dodatkowy o medal, gdyby nie upadek na starcie Piotra Pawlickiego.

Żużel. Motor Lublin dalej w złocie! Kapitalni Zmarzlik i Jepsen Jensen w MPPK! (RELACJA)

Jakie wnioski można wyciągnąć z tego wyczekiwanego okresu sparingów i turniejów towarzyskich? Na pewno nie można jeszcze rozdawać medali DMP (sorry, Unia Leszno), spadków ani awansów (sorry, Orzeł Łódź). Jeden wniosek jest jednak zauważalny: zawodnicy, którzy jechali dobrze w zeszłym roku, w tym również jadą dobrze. Jedynym zawodnikiem z pierwszej dziesiątki PGE Ekstraligi, przy którym można postawić mały znak zapytania, jest Patryk Dudek. Reszta, przynajmniej w jednym turnieju albo meczu sparingowym, pokazywała swoją moc i potencjał.

Dorzucając do tego równych i bardzo dobrych Lebedevsa, Lamberta, Sajfutdinowa i Bewleya, widać, iż przerwa zimowa nie zmieniła zbyt wiele w układzie sił wśród światowego topu. jeżeli chodzi o tych „najsłabszych” – Kubera po słabszych występach w zeszłym tygodniu był w tym najlepszym zawodnikiem swojej drużyny, Przyjemski podobnie w sparingach Polonii Bydgoszcz, a krytykowany ostatnio Janowski, po słabszych meczach z Unią Leszno, nieźle zaprezentował się w MPPK oraz turnieju pożegnalnym Walaska. I tak jak zawodników Metalkas 2. Ekstraligi będą weryfikować najbliższe kolejki, tak na ocenę zawodników PGE Ekstraligi będziemy musieli poczekać trochę dłużej.

Rozpoczął się też sezon w Anglii, gdzie w dwumeczu Sheffield Tigers pokonali osłabionych brakiem Noricka Bloedrona i Brady’ego Kurtza Belle Vue Aces. Bardzo dobrą formę w obu meczach potwierdził Dan Bewley. W Manchesterze jeden z lepszych meczów w karierze, tworząc przy tym bardzo miłą historię, pamiętając o fatalnej kontuzji tego zawodnika, pojechał Australijczyk Tate Zischke. W Sheffield w rewanżu, podobnie jak wielokrotnie w poprzednim sezonie, liderem „Tygrysów” był Josh Pickering, a z bardzo dobrej strony zaprezentował się też Chris Holder.

Wszystkie turnieje, sparingi, początek sezonu w Anglii czy MPPK schodzą jednak w tym tygodniu na drugi plan (patrząc bardzo polskocentrycznie na żużel), ponieważ ruszyła w końcu liga w Polsce, Metalkas 2. Ekstraliga. Cztery mecze – dwa w sobotę i dwa w niedzielę – rozpoczęły ściganie „na poważnie”.

Sezon rozpoczęliśmy w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie Ostrovia, zgodnie ze swoją nową nazwą, była wielka i pewnie pokonała PSŻ Poznań. Historią meczu mógłby być występ Ryana Douglasa (19 punktów w siedmiu biegach), ale został on przyćmiony przez powrót do ścigania Taia Woffindena – historię niemal hollywoodzką. Woffinden, któremu wielu wróżyło albo genialny powrót, albo całkowity brak formy, pojechał, jak na tak długą przerwę, bardzo dobrze. Siedem punktów i cztery bonusy to wynik, którego nie oczekiwał chyba choćby on sam.

Z nowym wąsem, niczym Burt Reynolds, i jako „mistrz kierownicy” potrafił uciekać rywalom już na starcie. Przy mocniejszej rywalizacji, jak ta z Douglasem, potrafił jednak odpuścić, unikając ryzyka. Co to oznacza dla całego sezonu Ostrovii? Tego jeszcze nie wiemy. Wyjazd do Krosna może gwałtownie zweryfikować nastroje i pokazać, czy Woffinden będzie liderem, czy raczej bardzo mocnym ogniwem drugiej linii głownie błyszczącym u siebie.

Wracając jeszcze na chwilę do meczu i występu Ryana Douglasa, mam wrażenie, iż flashbacki z meczu Sparta Wrocław – Włókniarz Częstochowa z sezonu 2025 i występu innego Australijczyka miał nie tylko uczestniczący w zeszłorocznym meczu Jakub Krawczyk (BTW – po pierwszym nieudanym starcie jeden z liderów Ostrowian), ale też większość kibiców w naszym kraju. Ciężko jest przewidywać formę zawodników, ale Ryan Douglas w tym momencie wydaje się być jedynym jasnym punktem w drużynie „Skorpionów” i jeszcze kilka takich spotkań, a popularny może stać się hashtag „#FreeRyanDouglas”, sugerujący, aby „puścić” tego zawodnika do PGE Ekstraligi.

Żużel. Pogrom w Ostrowie na otwarcie! Woffinden wraca w wielkim stylu! (RELACJA)

Drugi sobotni mecz to starcie Stali Rzeszów (bez sponsora) z Orłem Łódź (z H. Skrzydlewską przez cały czas w nazwie). Spotkanie, w którym po pierwszej części zanosiło się na solidny debiut w roli menedżera dla Krzysztofa Kasprzaka, zakończyło się jednak sporym rozczarowaniem. „Orły” wróciły ze stanu 30:18, a później 41:31 i ostatecznie doprowadziły do remisu 45:45.

Wśród gości bardzo dobre zawody pojechali Oliver Berntzon oraz szturmujący w ostatnich tygodniach nagłówki portali żużlowych Villads Nagel. Ważne punkty, szczególnie w drugiej fazie spotkania, dorzucił były „Żuraw” Marcin Nowak oraz solidny Zach Cook. Wśród Stalowców błyszczeli juniorzy, którzy zdobyli 12 punktów i wygrali z rówieśnikami z Łodzi aż 12:1. Mimo tak dobrego wyniku zawodników spod numerów 14 i 15, brak jakiejkolwiek dwucyfrowej zdobyczy wśród seniorów oraz fatalny występ, mającego według własnych słów problemy sprzętowe, Andreasa Lyagera sprawił, iż w Rzeszowie już na początku sezonu jest sporo rzeczy do przemyślenia.

Żużel. Sensacja w Rzeszowie! Stal wypuściła wygraną, talent bohaterem Orła! (RELACJA)

Niedziela, mniej lub bardziej nieoczekiwanie, okazała się „Laną Niedzielą”, ponieważ w trzech wydarzeniach tego dnia było mokro nie tylko za sprawą pogody, ale też emocji.

Łzy euforii mieli fani powracającej do 2. ligi Polonii Piła, która w skróconym, deszczowym spotkaniu pokonała spadkowicza z PGE Ekstraligi – ROW Rybnik – 35:31. Poloniści wraz z deszczem stracili atut toru, więc zakończenie meczu przy takim wyniku można uznać za salomonową decyzję sędziego Arkadiusza Kalwasińskiego. Z ciekawostek, jeden z najlepszych meczów sezonu 2025, na jeszcze bardziej ekstremalnym torze w Częstochowie przeciwko Sparcie, odjechał Wiktor Lampart. W tym meczu, odkąd zaczęło padać, zaliczył dwa zwycięstwa biegowe. A mówią, iż do polskich zawodników nie pasuje określenie „im trudniej, tym lepiej”.

Żużel. Świetny występ Polonii! Deszcz niestety górą (RELACJA)

Kolejne łzy popłynęły we wspominanym już turnieju pożegnalnym Grzegorza Walaska. Żegnana była przecież legenda polskiego żużla, człowiek o mocnym charakterze i zawodnik szanowany za swoje podejście oraz osiągnięcia. Nie z tego powodu jednak emocje sięgnęły zenitu, a raczej przez wydarzenia, które spotkały kibiców Falubazu.

Najpierw w karambolu ucierpiał lider drużyny – Leon Madsen – który został zabrany karetką do szpitala. Niedługo później jeszcze groźniejszy upadek zanotował perspektywiczny junior Kacper Witrykus, u którego podejrzewano złamanie nogi. Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować pierwsze zwycięstwo w turniejach przedsezonowych Bartosza Zmarzlika oraz drugie miejsce, jak dotąd niezachwycającego, Patryka Dudka.

Żużel. Pożegnano legendę. Zmarzlik wreszcie z wygraną! (RELACJA)

Łzy popłynęły też w Bydgoszczy, gdzie z dużym opóźnieniem spowodowanym pogodą rozpoczęło się hitowe spotkanie pierwszej kolejki Metalkas 2. Ekstraligi między Abramczyk Polonią Bydgoszcz a Cellfast Wilkami Krosno. Płakać mogli kibice z Krosna, którzy po podróży przez pół Polski i prawie dwugodzinnym oczekiwaniu w deszczu dostali zamiast walki na torze coś na kształt bokserskiego nokautu wagi ciężkiej.

Polonia znokautowała Wilki już w pierwszej rundzie, wygrywając pierwszą serię 20:4. Ostatecznie wynik 54:36 i tak wydaje się najniższym wymiarem kary. Zdecydowaną gwiazdą spotkania był kapitan Polonii Szymon Woźniak, który zanotował płatny komplet punktów. Poniżej oczekiwań, przynajmniej na razie, pojechali Huckenbeck i Przyjemski oraz stranieri z Krosna, czyli Doyle i Becker, którzy w dziewięciu startach nie wygrali ani razu.

Żużel. Deklasacja w Bydgoszczy! Kosmiczny Woźniak (RELACJA)

Na koniec jeszcze jeden temat. Gdy wydawało się, iż trudno będzie przebić w nominacjach do „Złotych Malin” występ taśmy startowej w Łodzi oraz potraktowanie dziennikarzy na tej samej imprezie, w tym tygodniu pojawiły się kolejne kandydatury do tytułu „Dzbana Roku”.

W Ostrowie Wielkopolskim, w prima aprilis, ogłoszono, iż w sparingu w drużynie gospodarzy pod numerem 9 wystąpi Tai Woffinden. Mimo niedowierzania, związanego z datą, liczna grupa kibiców pojawiła się, by zobaczyć byłego mistrza świata w akcji. O ile sam awizowany skład nie okazał się żartem, o tyle informacja tuż przed meczem, iż Woffinden jednak nie wystąpi i zastąpi go junior, już zdecydowanie tak. Prima aprilis w pełni.

Żużel. A jednak! Ostrovia zaskoczyła ws. Woffindena

Druga nominacja dotyczy wydarzenia sprzed dwóch tygodni, czyli Memoriału Edwarda Jancarza. Jak okazało się na początku tego tygodnia, rekord toru Jacka Holdera został… „wymyślony” przez klub, a jego rzeczywisty czas był o prawie sekundę gorszy od obecnego (miejmy nadzieję – faktycznego) rekordu Mateusza Cierniaka. Wydawało się, iż takie praktyki to już przeszłość, ale ktoś w Stali Gorzów najwyraźniej postanowił wrócić do dawnych „tradycji”.

Żużel. Co za forma Holdera! Pobił rekord toru w Gorzowie!

Ostatnia, według mnie, nominacja powinna trafić do wszystkich ekspertów, tych mniej i bardziej „kanapowych”, którzy nie tyle krytykowali, co hejtowali i wyśmiewali realizację transmisji wspomnianego Memoriału Jancarza.

Tylko przypomnę: darmowa transmisja, robiona przez młodych ludzi, komentator ma 16 lat. Czy było idealnie? Nie. Czy było potrzebne? Tak.

I może zanim następnym razem ktoś napisze, iż „nie da się tego oglądać”, warto zadać sobie jedno pytanie:
Czy ja zrobiłbym to lepiej?

Bo łatwo jest oceniać, a trochę trudniej zrobić.

Idź do oryginalnego materiału