Zuzel. DMP (21) – Play-off bez GKM, „smutne oczy” trenera Kościechy i WYBORY 2026

3 dni temu

Jeszcze nie tak dawno rozpoczynaliśmy sezon 2026, a mimo ostatniej, prawie miesięcznej przerwy już w ten weekend zakończyła się runda zasadnicza w PGE Ekstralidze. Rozpoczęły się też play-offy w Metalkas 2. Ekstralidze. Początek tego tygodnia to czas wyborów ligowych i reprezentacyjnych, a już w weekend przed nami najważniejsza impreza reprezentacyjna ostatniego trzylecia. O przeszłych i przyszłych wydarzeniach poniżej, w kolejnej części cyklu DMP, czyli Dużo Merytorycznej Pisaniny.

Zacznijmy od PGE Ekstraligi i meczu, który odbył się z poczuciem, iż odbyć się musi. Sparta Wrocław wygrała (ledwo) na deszczowym Olimpijskim z Włókniarzem Częstochowa. Wrocławianie pojechali najsłabszy domowy mecz w sezonie, ale ostatecznie dwoma zrywami wykonali zadanie i wydaje się, iż bardzo chętnie zakończyli ściganie po ośmiu biegach. Włókniarz wygląda lepiej niż na początku sezonu, Kuba Miśkowiak „zamienił się motorami” z Artiomem Łagutą, a akceptowalnie kolejny raz zaprezentował się Rohan Tungate. Decyzja o jeździe Jaimona Lidseya, utrata ZZ-ki na play-down i tłumaczenie Patricka Hansena podczas Kolegium Żużlowego nadają się świetnie do wykorzystania podczas szkoleń trenersko-menedżerskich do kategorii „Jak zrobić Fuck Up, a potem jak go nie tłumaczyć?”.

Drugi piątkowy mecz był już dużo ciekawszy i był być może jednym z najważniejszych meczów całej rundy zasadniczej. „Dotleniony” GKM Grudziądz spotykał się u siebie z ex-hegemonem ligi, Motorem Lublin. Historia sezonu „Gołębi” i ich walki o play-off mogła zakończyć się happy endem, jednak, jak to w Grudziądzu mogli się ostatnimi laty przyzwyczaić, skończyło się dużym rozczarowaniem. GKM przegrał z Motorem Lublin dwoma punktami i były lider wylądował poza fazą play-off. W Lublinie wszyscy odetchnęli z ulgą, a cieszyć może odrobina życia w lekko już pogrzebanych w tym sezonie Cierniaku i Vaculiku.

Żużel. Jeszcze Motor nie zginął! Żałoba GKM Grudziądz! (RELACJA)

Wróćmy jednak do Grudziądzan. Oglądając to spotkanie, mimo krwawiących oczu wynikających z braku akcji na dystansie, odnosiłem wrażenie, iż ten awans po prostu GKM-owi się nie należy. Po pierwsze, za to, co musiałem oglądać, czyli beton polany betonem na betonowej nawierzchni. Trener Kościecha w „Kolegium Żużlowym” tłumaczył, iż albo mogą w mieście Ułanów robić twardo, albo tor będzie nieregulaminowy, i iż może w przyszłym roku będzie zmiana, oby na lepsze.

Argument rozumiem, ale go odrzucam, bo o ile przez 2,5 sezonu było super i nikt nic z tym nie zrobił, bo wyniki były akceptowalne, to teraz nie ma co narzekać. Czemu, jak wiadomo było, jaki zespół jest w Grudziądzu i co się dzieje z torem, nie zrobiono nic po czwartym miejscu w okresie 2025? Pieniądze? o ile brak funduszy spowodował brak zmian, no to tylko współczuć „Gołębiom”.

Drugi argument, czemu ten GKM nie zasłużył według mnie na play-off, to fakt, iż ostatecznie w rundzie rewanżowej był po prostu słaby. Tylko Częstochowa zdobyła mniej punktów w rundzie rewanżowej niż Grudziądzanie. Terminarz może nie sprzyjał GKM-owi, ale drużyna, która chce być w play-off, musi dać z siebie coś ekstra. Gdy wydawało się, iż zwycięstwo w Lublinie będzie tym czymś, GKM nie dowiózł niczego więcej.

I na koniec wątku GKM, zgodnie z moim upodobaniem do liryczno-muzycznej warstwy tego felietonu, patrząc na trenera Kościechę, czy to po meczu z Toruniem, czy po tym meczu, czy choćby podczas wybierania przeciwnika w Kolegium Żużlowym, na myśl przychodziły i przychodzą tylko jedne słowa:

„Smutne oczy, piękne oczy. Smutne usta, bez uśmiechu (…) Lat minionych, dni minionych, żadne modły juz nie cofną. Ten na kogo ciągle czeka, już nie przyjdzie pod jego okno”

W niedzielę też jechała Ekstraliga, ale ciężar gatunkowy obydwu meczów był jednak dużo mniejszy. No bo przecież jeszcze przed spotkaniami można było zakładać, iż o ile Stal może wygrać z Toruniem, tak dwa punkty i tak nic jej finalnie nie dadzą, a Leszno u siebie spokojnie rozjedzie walczący o nic Falubaz. No i mieliśmy „niedzielę cudów”.

Najpierw Stalowcy do 14. biegu byli piątą drużyną ligi i powodowali, iż oczy Roberta Kościechy były jeszcze bardziej smutne. Niestety dla 3,9-milionowego zespołu z Gorzowa Toruń wciągnął ostatnie pokłady przeciekającego przez palce Wiarozolu i wygrał biegi nominowane, ostatecznie remisując w dwumeczu. Wyniki czternastej kolejki zmagań w wypadku Apatora oznaczają niewiele, co pokazał ostatni sezon i mecz we Wrocławiu, jednak cieszyć może kibiców z miasta Kopernika coraz więcej sygnałów lepszej formy u Mikela Michelsena, czyli jedynego brakującego ogniwa Mistrzów Polski w tym sezonie.

Żużel. Stal Gorzów leje PRES Toruń! Prawie wrzucili GKM na Falubaz! (RELACJA)

Stal zdecydowanie jest najbardziej pechową drużyną w tym sezonie. Zarówno kontuzja Jacka Holdera, jak i kilka meczów na styku, gdzie po prostu zabrakło jednego, dwóch lepszych biegów od poszczególnych zawodników, zdecydowały, iż Gorzowianie nie wystąpią w fazie play-off. Szkoda też, iż takiego składu Gorzowian, z meczu na mecz lepszymi Pollestadem, Bednarem i Paluchem, nie zobaczymy już w przyszłym sezonie na Jancarzu.

W ostatnim meczu rundy zasadniczej Falubaz po remontadzie sezonu wygrał mecz o nic na wyjeździe z Unią Leszno. „Byki” ostatecznie czwarte w tabeli, z możliwością ZZ-ki za Janusza Kołodzieja oraz chyba z przywróconym do bardzo dobrej formy Nazarem Parnickim. Zielona Góra, podobnie do zeszłego sezonu, gdy już przegrane są szanse na awans do play-off, „Myszy” zaczynają jeździć jak drużyna play-offowa.

Żużel. Falubaz w Lesznie jak w domu! Myszy zdobyły teren Unii! (RELACJA)

Dalej zjazd podobny do Martina Vaculika zalicza Leon Madsen, w dużym kryzysie jest Przemysław Pawlicki, ale wrócił bardzo dobry Dominik Kubera, bardzo solidny w ostatnich latach w tej fazie sezonu Andrzej Lebiediew oraz niezbędny dla dobrych wyników Zielonogórzan Damian Ratajczak.

Co do sytuacji Piotra Pawlickiego z biegu 15? Po pierwsze, iż udało się zaprosić do mixzony Piotra Pawlickiego i Andrzeja Lebiediewa, to ogromny sukces reporterów Canal Plus, bo nie robiąc prawie nic, i tak zrobili robotę wyświetleniowo-klikową.

Wracając do sytuacji z biegu 15. Myślałem o tym, iż może drugi sędzia analizujący tę sytuację byłby rozwiązaniem, jednak w czasie, jaki mamy w żużlu, jest na to za mało czasu. Analiza mogła odbyć się po biegu albo po jego przerwaniu. Po biegu, który, załóżmy, wygrałby Piotr Pawlicki, sędzia zarządziłby powtórkę, tak jak przy nierównej taśmie. Jak przyjęte byłoby to przez kibiców, zawodników i działaczy? Nie muszę chyba dodawać.

Ja widzę jedno rozwiązanie, sędzia przekazujący swoją argumentację decyzji na stadionie i w telewizji po jej podjęciu. Po pierwsze, dla wielu sędziów pokazanie swojej wiedzy i wytycznych spowodowałoby, iż zyskaliby w oczach odbierających tłumaczenie wyrokującego. Po drugie, moglibyśmy uniknąć niedomówień, domysłów oraz niepotrzebnych dyskusji.

Dla mnie sytuacja jasna, gdzie sędzia błędu nie popełnił, bo w 99/100 na sytuacji tego typu ostrzeżenie na pulpicie sędziowskim wiąże się z nieprzepisowym zachowaniem zawodnika. Ten jeden raz było inaczej, więc karać nikogo nie powinno się, a całe zajście można traktować jak powtórzenie biegu, gdy taśma poszła nierówno.

Żużel. Arbiter wypaczył wynik meczu? Pawlicki i Lebiediew grzmią!

Po emocjach sportowych w poniedziałek doszło do wyborów ze strony GKM Grudziądz i Sparty Wrocław. Dla mnie wybory bez zaskoczeń. Sparta, pod nieobecność Grudziądza, wybrała zespół, na którego torze czuje się na wyjazdach najlepiej. GKM wybrał Włókniarz, bo jak chcesz się utrzymać, to wybierasz drużynę, która do tej pory nie wygrała żadnego meczu w sezonie.

Żużel. Protasiewicz i Kościecha wybrali! Oto pary PGE Ekstraligi!

Jak widzę wyniki w parach? Zacznijmy od Sparty i Unii. Wrocławianie, mimo wygrania rundy zasadniczej, nie byli moim zdaniem najlepszą drużyną w tych czternastu spotkaniach. Punkty pokazują coś innego, ale Sparta miała, mimo kontuzji Dana Bewleya, Artioma Łaguty i Mikkela Andersena, dużo pozytywnych okoliczności. Odwołane mecze, terminarz, problemy zdrowotne rywali i bardzo dobra forma trójki liderów, a okazjonalnie także Bartłomieja Kowalskiego, spowodowały, iż Wrocławianie nazbierali tych punktów dużo więcej, niż można było przy braku Brytyjczyka się spodziewać.

Brak ZZ-ki za Dana w play-off powoduje, iż Wrocław musi liczyć na to, iż brązowy medalista mistrzostw świata wróci przynajmniej w formie pozwalającej być solidną drugą linią. Brak Bewleya, a to też nie jest wykluczone, może wręcz ustawić Spartę jako najsłabszą drużynę w fazie play-off.

Żużel. Bewley nie wróci na DPŚ! Czy Sparta Wrocław ma powody do obaw?

W pierwszym meczu w Lesznie widzę raczej „5” z przodu dla gospodarzy, a każdy punkt dopisany powyżej 50 będzie przybliżał Unię do awansu do finału. Unia jest w tej chwili zespołem, który, jak wszystkim przypasuje danego dnia, może spokojnie zakręcić się w okolicach 55 punktów, ale może być też tak, iż mecz będzie mocno na styku. Zarówno w tej, jak i w drugiej parze górnej połówki spodziewam się jednak raczej mocnych ciosów powyżej 50 punktów od gospodarzy w każdym z czterech meczów i kto mocniej trafi u siebie (albo mniej oberwie na wyjeździe), ten przejdzie do finału.

W drugiej parze rewanż za zeszłoroczny finał, ale w odrobinę innej konfiguracji, bo to Lublin jedzie pierwszy mecz u siebie, a potem będzie próbował bronić wypracowanej przewagi na wyjeździe. o ile Motor znajdzie trzech zawodników mogących jechać w okolicach lub ponad dwucyfrówkę, a juniorzy przywiozą więcej niż ustawowy jeden punkt, to Toruniowi, przy dużej porażce przy Alejach Zygmuntowskich, może być dużo ciężej odrobić straty niż w dwumeczu w rundzie zasadniczej.

Na ten moment nie widzę trzech takich zawodników, stąd raczej Toruń faworytem, ale dla Mistrzów Polski najważniejsze jest nie oberwać mocno w Lublinie. Myślę, iż okolice 40 punktów to wręcz wymarzony w swojej realności wynik.

W play-down GKM podejmie Włókniarz i jak nie będzie jakiejś totalnej katastrofy, zakończy sezon po dwóch meczach. Częstochowa musi szukać i znaleźć jak najwięcej w najbliższym meczu u siebie, bo to będzie najważniejsze w walce o utrzymanie. Musi chyba też mimo wszystko liczyć na to, iż trafi jej się Falubaz, bo Stal bardzo dobrze czuje się u siebie, ale równie dobrze czuła się ostatnio w Częstochowie.

Ostatnia para, i zgodzę się, iż najciekawsza, to rywalizacja Stali Gorzów i Falubazu. Kto przegra, zagoni się w cztery dodatkowe mecze, czyli nie tylko wygrana drużyna ochroni byt w PGE Ekstralidze, co jeszcze podstawi samurajski miecz drugiej przed harakiri z powodu bankructwa.

Wydaje się, iż mimo wszystko faworytem jest osłabiona Stal. Pierwszy mecz w Zielonej Górze to must-win dla „Myszy”. Myślę wręcz, iż pierwsze okazałe zwycięstwo z drużyną inną niż Włókniarz u siebie jest wymagane.

Czy tor w końcu będzie sprzymierzeńcem Falubazu? Jak nie w derbach, to kiedy? W barażach? W przyszłym sezonie?

Oprócz PGE Ekstraligi za nami też pierwsze mecze play-off w Metalkas 2. Ekstralidze. ROW Rybnik wygrał u siebie, ale dużo mniej, niż chciałby i mógłby. Za Rybniczanami stoi dobra historia wyników w Poznaniu, ale PSŻ jest w tym roku jeszcze mocniejszy u siebie i może spokojnie odrobić straty po pierwszym spotkaniu. Czy któraś z tych ekip ma szanse z taką jazdą w finale? Raczej nie. Czy ma szanse w docelowym barażu? o ile trafiłby się Włókniarz, być może. o ile drużyna z Lubuskiego, raczej też nie, szczególnie z powodu wyjazdów. W rywalizacji Kvech, Douglas, Woźniak o bycie najlepszym zawodnikiem ligi póki co wygrywa Australijczyk przed Czechem i Polakiem. Woźniak spadł na ostatnie miejsce na podium po zaskakującym występie Polonii Bydgoszcz, która „tylko” zremisowała na wyjeździe z Orłem Łódź. Bydgoszcz dalej jest zdecydowanym faworytem, a wraz z powrotem Wiktora Przyjemskiego będzie tylko łatwiej, jednak wynik jest mimo wszystko niespodzianką. Orzeł napisał trochę historię w stylu Stali Rzeszów 2025. Awans z trudem do play-off, a następnie zaskakujący remis w pierwszym meczu. Myślę, iż wraz z informacją o kontuzji Villadsa Nagela koniec tego sezonu będzie podobny. Déjà vu musi przeżywać Marcin Nowak, trzymamy kciuki, aby ten bardzo dobrze radzący sobie ostatnio zawodnik zakończył ten sezon w lepszy sposób niż ten poprzedni.

Żużel. ROW Rybnik triumfuje na start play-off! Rekiny bliżej finału! (RELACJA)

Żużel. Polonia Bydgoszcz nie wygrywa, ale robi comeback! Czekają na wieści ze szpitala (RELACJA)

Ciekawym zjawiskiem było obserwowanie dotąd „znużonych” kibiców Polonii Bydgoszcz na social mediach. Przed biegami nominowanymi wśród Tifosi panowała już taka depresjo-panika, iż pojawiły się wiadomości o niechybnym pozostaniu w Metalkas 2. Ekstralidze. Kibice nie oszczędzili też, jak to ujął jeden z nich, „nazistowskiego blondynka” (sic!), czyli Villadsa Nagela. Chodziło oczywiście o zdarzenie w biegu siódmym z udziałem Duńczyka i Krzysztofa Buczkowskiego. Po pierwsze, dużo zdrowia dla Buczka i szybkiego powrotu na tor. Po drugie, na moje, Duńczyk zrobił dokładnie to, co Buczek robi na torach, szczególnie w Bydgoszczy, wielokrotnie, czyli wjechał tam, gdzie było miejsce. To, iż senior Polonii w pewnym momencie zostawił tego miejsca mniej, nie chcę dokładnie wyrokować, czy robiąc przysiad sumo na motocyklu, czy też po prostu lekko zjeżdżając, ale nie zajeżdżając, do bandy, spowodował to zderzenie. Czy Nagel mógł zrobić coś innego? Chyba nie, bo w odróżnieniu na przykład od sytuacji, która spotkała niedawno Patryka Dudka, gdzie Duzers ostro zamykał gaz, widząc, iż ma całkiem zamkniętą drogę na ostatniej prostej przed metą, tutaj to miejsce, w momencie, gdy jeszcze można było coś zrobić, jeszcze było. Było go chyba choćby więcej niż w podobnej sytuacji pomiędzy Zachiem Cookiem i Benjaminem Basso. Tutaj aż prosi się o komentarz, iż gdyby Dun jechał w Bydgoszczy i zaatakowałby tak w walce o miejsce na przykład zawodnika Apatora Toruń, to nie byłby bandytą, a wielbionym przez kibiców odważnym, młodym harpaganem. No cóż, punkt widzenia zależy od punktu…

Żużel. Okropny wypadek w Łodzi! Buczkowski z kartką, jedzie do szpitala! (WIDEO)

Żużel. Co z Nagelem po wypadku? Lider Orła czuje ból

Ostatni temat to nominacje na DPŚ. Doczekał się powołania Maciej Janowski, który w międzyczasie, od ostatniej wizyty w kadrze, wziął udział w weselu sponsora, zaliczył słaby sezon, wrócił do żywych i został Indywidualnym Mistrzem Polski. Doczekał się też, według mnie trochę niespodziewanie, powołania Dominik Kubera. Domin jeździł ostatnio regularnie na Narodowym i dodatkowo jest w coraz lepszej formie, więc może to zdecydowało. Pierwszym rezerwowym Woryna, który wydaje się minimalnie lepszy od Piotra Pawlickiego. Dobra postawa Woryny na torach, od Phila Morrisa, mogła zdecydować o wyborze Ślązaka. Czemu nie Pawełczak? Bo nie dostał powołania do finalnej dziesiątki, więc trener Chomski póki co nie widział dla niego miejsca i teraz powołać go nie mógł. Rozwijając się w takim tempie, może mieć młody Bydgoszczanin duże szanse na takie powołanie już za trzy lata, gdy pokolenie Dudków, Janowskich i Pawlickich będzie dużo bliżej czterdziestego roku życia.

Żużel. Stanisław Chomski wybrał! Jest skład Polski na DPŚ!

Żużel. Są składy na DPŚ! Z nich wybierze Chomski!

Kto faworytem? Przed sezonem, według mnie Australia, ale brak Jacka Holdera jest bardzo dużym osłabieniem. Fricke i Doyle muszą trafić najlepiej w tym roku z ustawieniami, Kurtz jechać jak w Grand Prix albo lepiej, a Douglas nie mieć syndromu zestresowanego debiutanta. Teraz, oprócz Polaków, którzy wystawili chyba najlepsze możliwe zestawienie zawodników, bardzo mocni mogą być Duńczycy. Cała czwórka może pojechać średnio i bez wyrazu jak w Grand Prix. Mogą też Duńczycy wygrywać wszystkie biegi, bo i Michaela Jepsena Jensena, i Leona Madsena, i choćby Andersa Thomsena oraz Mikela Michelsena stać na to, aby być najlepszym zawodnikiem turnieju. U Duńczyków może więc być złoto albo duże rozczarowanie, czyli chyba najniższe miejsce na podium. No bo chyba nikt nie sądzi, iż bez zdrowego Dana Bewleya i bez będącego w jakiejkolwiek formie Toma Brennana Wielka Brytania będzie przywozić coś więcej niż urwane punkty faworytom. Będą ważni dla ostatecznego wyniku zawodów, bo każda strata punktu z zawodnikiem brytyjskim innym niż Robert Lambert może ważyć bardzo dużo w ostatecznym rozrachunku.

Ja i Wy, Drodzy Kibice, trzymajcie kciuki, aby Warszawa dała możliwość walki i ścigania i żeby znowu finał DPŚ był naładowanym emocjami i pięknym żużlem spotkaniem ze szczęśliwym finałem dla reprezentacji Polski.

Idź do oryginalnego materiału