Jeden z najciekawszych i najbardziej wyładowanych emocjami, zdarzeniami i żużlowym szaleństwem tygodni tego sezonu. adekwatnie codziennie mieliśmy tak zwane „bomby”, część bardziej pudelkowo-pomponikowych, ale za nami także rozstrzygnięcia w IMP oraz Metalkas 2. Ekstralidze. W PGE Ekstralidze mamy już też adekwatnie tylko jedną niewiadomą, o której cała żużlowa Polska dyskutuje od dwóch tygodni. O wszystkim, lub prawie wszystkim, z tego tygodnia w kolejnej, już dwudziestej, części cyklu DMP, czyli Dużo Merytorycznej Pisaniny.
Zaczniemy od Metalkas 2. Ekstraligi i rozstrzygnięć dotyczących drużyn w play-off i play-down tego poziomu rozgrywkowego w Polsce. Ostatnia kolejka nie przyniosła ogromnych niespodzianek. Zaskoczeniem można uznać porażkę Wilków Krosno z ROW Rybnik u siebie. Ostatecznie to nie czternasta, a trzynasta kolejka, a dokładnie zremisowany przez gospodarzy mecz w Rzeszowie z Polonią Piła, zdecydowała o rozkładzie drużyn w górnej i dolnej połówce tabeli. W ostatni poniedziałek mieliśmy przesunięte ze środy Kolegium Żużlowe, podczas którego zwycięzca sezonu zasadniczego, Abramczyk Polonia Bydgoszcz, i piąta drużyna ligi, Dakar Development Stal Rzeszów, wybierały sobie rywali w pierwszej rundzie zmagań odpowiednio o awans do PGE Ekstraligi i utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Pary górnej połówki wyglądają tak: Polonia Bydgoszcz pojedzie z Orłem Łódź, a ROW Rybnik z PSŻ Poznań. W dolnej połówce Stal Rzeszów pojedzie z Polonią Piła, a Wilki Krosno z Ostrovią. Ja spodziewałem się takich wyborów i według mnie swoje pary wygrają odpowiednio Polonia Bydgoszcz, PSŻ Poznań, Stal Rzeszów i Wilki Krosno. o ile miałbym wskazać najbardziej wyrównaną i najciekawszą parę, to byłaby to para Rybnik – Poznań. Największy potencjał na sprawienie niespodzianki ma według mnie Ostrovia, której pojedynku z Wilkami wielu spodziewało się przed sezonem nie w fazie play-down, a play-off.
Żużel. Polonia i Stal wybrały, jest zaskoczenie! Znamy półfinały Metalkas 2. Ekstraligi!
Jedna mała dygresja dotycząca programu z nominacjami. Oglądając trenera Dariusza Śledzia, odnoszę nieodparte wrażenie, iż gdybym miał określać jego charakter wyłącznie z wypowiedzi dla mediów, to byłby RPG-owym typem Neutralnym Dobrym. Przez kilka lat pracy we Wrocławiu i teraz pracy w Bydgoszczy nie pamiętam wywiadu bądź wypowiedzi, w której trener Śledź pojechał, nomen omen, „Po Bandzie”. Niektórzy będą taką postawę doceniać i dawać za wzór, niektórzy krytykować jako zbyt miękką. Dla mnie jest tak wyjątkowa w swojej konsekwencji i zdecydowanie pozytywna, iż krytykować takiego podejścia nie będę.
W weekend mieliśmy też rozstrzygnięcie Indywidualnych Mistrzostw Polski. Zanim o mistrzu, krótko o sytuacji z drugiego biegu tejże imprezy, tzn. o wykluczeniu Bartosza Zmarzlika. Dla mnie ta sytuacja była sto lub sto pierwszą taką samą akcją wykonaną przez polskiego mistrza świata. W tym wypadku zabrakło, jak powtarzał w wywiadach sam Bartosz, pół metra, aby była udana. Nie uznaję tego ataku za wyjątkowo agresywny, raczej wpisujący się w styl jazdy Zmarzlika. W większości wypadków, gdy jest miejsce, zawodnik Motoru Lublin wchodzi w tę przestrzeń, a mając nieprzeciętne umiejętności, potrafi utrzymać się tak na motocyklu, iż oprócz utrudnienia jazdy rywalom nie traci na prędkości. Wykluczenie Zmarzlika dla mnie bezdyskusyjne, nieszczęśliwie dla Patryka Dudka, jemu również zabrakło odrobinę miejsca na zamknięcie przeciwnika. Duzersowi oczywiście dużo zdrowia, ale z całą tą sytuacją wiąże się jedna bardzo irytująca mnie jako widza oglądającego transmisję kwestia. Otóż po zdarzeniu, zarówno wśród pary komentatorskiej Tomasz Dryła – Patryk Malitowski, jak i w studiu, gdzie ekspertem był Krzysztof Cegielski, zabrakło mi określenia swojego poglądu. I nie jest to pierwszy raz, gdy o ile w akcję zamieszany jest, zarówno jako winowajca, bądź poszkodowany, Bartosz Zmarzlik, ekspertom brakuje… no właśnie czego, bo chyba nie odwagi… do jasnego przedstawienia swojego wrażenia o danej sytuacji. Dla mnie jako kibica zdanie typu: „W tym wypadku wykluczony powinien być Bartosz Zmarzlik, bo zaatakował zbyt agresywnie” nie wywoła fali nieprzebranego hejtu bądź oskarżania komentatorów i ekspertów o stronniczość. Również opinia, w tym wypadku winny jest Patryk Dudek, z argumentacją, tak jak przedstawił to w Kolegium Żużlowym redaktor Puka, nie spowodowałaby uznania danego eksperta bądź komentatora za arcykapłana kultu Bartosza Zmarzlika.
Żużel. Dudek w karetce! Zmarzlik ostro go zaatakował na start IMP (WIDEO)
Żużel. Zmarzlik odniósł się do sytuacji z Dudkiem. Brakowało mu słów
Żużel. Zmarzlik z kartką za atak na Dudka? Sędzia o kontrowersjach z IMP!
I jeszcze jedno: tłumaczenie Krzysztofa Cegielskiego, iż Bartosz Zmarzlik nie cieszył się na podium nie dlatego, iż zajął drugie miejsce, bo z tego umie się cieszyć, a dlatego, iż myśli ciągle o Patryku Dudku, było tak słodkie, iż wręcz mogło zemdlić, a na pewno pozostawiło bardziej niesmak niż smak.
Co do argumentacji, iż jakby nie Bydgoszcz, to Bartek byłby mistrzem (co jest prawdą), a wręcz zasłużył, patrząc na jego postawę w dwóch innych turniejach cyklu na tytuł, to pragnę przypomnieć o jednym żużlowcu, który według tych samych kibiców i ekspertów nie zasłużył na wygraną w innym międzynarodowym cyklu, mimo iż wygrał pięć rund tegoż cyklu z rzędu, bo przegrał mistrzostwo jednym punktem.
Wróćmy jednak do Mistrza Polski, którym został, jak się okazało, najrówniejszy zawodnik trzech turniejów, czyli Maciej Janowski. choćby jeżeli wszyscy już w niego zwątpili, to Magic pokazał, iż się mylili. Trzy turnieje, bum. Bum i bum. I jak huragan, wichura. Wbrew zasadom, fizyki prawom, ruszał się żwawo, a więc bijcie mu brawo. Już wyrok wydali, wykonali, żywcem pogrzebali. Co? Kpiny? To nowiny! Czyżby zrzedły Wam miny? Bo za te dwa lata to jest rekompensata, znów Maciej jest skory zbijać score jak na automatach. A dlaczego znów ufa swemu superego? Nie pytaj, tego nie wie nikt, bo nikt nie wie tego.
Żużel. Fantastyczne zawody w Ostrowie! Walka o tytuł trwała do ostatniego biegu (RELACJA)
Kończąc ten przerywnik liryczno-muzyczny, Janowski jest w tym roku znów równym, bardzo dobrym zawodnikiem, pewnym wynikowo. Nie licząc meczów wyjazdowych z Motorem i Presem, Janowski nie przegrywa tak jak w poprzednich latach biegów z teoretycznie słabszymi rywalami, a potrafi wygrywać z liderami przeciwników. Maciej wrócił na poziom prezentowany przez takich zawodników jak jego kolega z drużyny Dan Bewley czy przyjaciel Piotr Pawlicki. Trzeba się z tego cieszyć i chyba nie podlega już dyskusji nominacja dla Magica na DPŚ w Warszawie. Pytanie, czy kosztem wspomnianego wyżej Pawlickiego, Kubery czy odrobinę dołującego w ostatnich tygodniach – i tak, wiem i pamiętam o finale w Rydze i GP Challenge – Kacpra Woryny.
Przejdźmy do PGE Ekstraligi. Tutaj zacząłbym od Derbów Zielona Góra – Gorzów. Myśląc o tej rywalizacji, w tym odcinku zakończonej minimalnym zwycięstwem Falubazu, przychodzi mi na myśl taka, niezwiązana z żużlem, historia. Otóż, drodzy kibice, wyobraźcie sobie biednego, często bezrobotnego człowieka, który stoi pod sklepem, bardziej lub mniej monopolowym, i często prosi o wsparcie w wysokości 2, 4 złotych lub innej kwoty. Czy dla takiego człowieka czymś dobrym jest danie tej jałmużna, aby ów proszący mógł kupić sobie jedzenie, picie albo klina na tak zwanego „kaca mordercę”? Czy może lepiej pomóc mu stanąć na nogi, uporać się z przeszłością, być może pomóc dzięki znalezieniu pracy spłacić długi? Decyzję do przemyślenia pozostawiam każdemu z Was, a kibicom drużyn z Gorzowa i Zielonej Góry polecam pomnożyć te 2 czy 4 złote razy milion, a jako dobroczyńcę wstawić podatników z poszczególnych miast.
Żużel. Falubaz ledwo wygrał derby bez Holdera! Madsen bohaterem! (RELACJA)
Derby najprawdopodobniej czekają na nas w fazie play-down. Niestety wszystko wskazuje na to, iż Stal przystąpi do nich mocno osłabiona brakiem Jacka Holdera. Ostatnie informacje od samego zawodnika są bardzo złe. Możemy przeczytać, iż Jack nie odzyskał czucia w dłoni. Jest to bardzo smutna wiadomość nie tylko ze względów sportowych, gdyż Australijczyk był w świetnej formie zarówno w PGE Ekstralidze, jak i Grand Prix, ale też ze względów czysto ludzkich, bo niepełnosprawność, która miejmy nadzieję minie szybciej niż później, doskwiera nie tylko pod względem fizycznym, ale też psychicznym i odbija się również na życiu poza żużlem australijskiego zawodnika.
Żużel. Wstrząsający wywiad Jacka Holdera! Jest przerażony kontuzją!
Brak Holdera może mocno utrudnić walkę Stali o niepłacenie kolejnych milionów złotych swoim zawodnikom za mecze barażowe oraz mocno osłabia siłę Australii przed zbliżającym się DPŚ.
Kolejne dwa mecze postaram się omówić razem. Zgodnie z planem swoje mecze wygrał na wyjeździe GKM Grudziądz i u siebie Motor Lublin. Zarówno jedna, jak i druga drużyna nie pokazała jednak swojemu najbliższemu przeciwnikowi onieśmielającej mocy. GKM niby kontrolował mecz w Częstochowie, ale nie dominował. Motor pokazał mocny start, a później gasł, ostatecznie wygrywając w podobnym stosunku co GKM. Kto jest faworytem starcia w Grudziądzu? Gospodarze, oprócz atutu własnego toru, wydają się mieć też dużo silniejszą na ten moment formację juniorską. Pedersen, a w szczególności Małkiewicz, mogą zdecydować o awansie do TOP 4. Co do Kevina Małkiewicza? Wydaje mi się, iż sytuacje z dwóch jego ostatnich biegów wynikały z połączenia małego doświadczenia, zbyt dużych chęci i brawury. Kibice GKM stwierdzą, iż to same pozytywne „cechy”, kibice niechętni zawodnikowi stwierdzą, iż to raczej wady do wyeliminowania. Optykę pozostawiam każdemu swoją. Dla mnie Małkiewicz, o ile GKM ma na niego liczyć w 100%, musi włączyć na mecz z Lublinem tryb z meczu z Falubazem Zielona Góra, czyli więcej pewności i kalkulacji, mniej brawury. GKM może liczyć na juniorów i pewnie na dwójkę swoich liderów, Tarasienko – Jepsen Jensen. Lublin, oprócz -nastu punktów od Bartosza Zmarzlika, potrzebuje dwóch innych mocnych seniorów wygrywających z rywalami. Mając w składzie Vaculika, Lindgrena, Cierniaka i Worynę, są duże szanse, iż Lublin taką parę znajdzie. Z drugiej strony może być tak jak we Wrocławiu czy Toruniu, iż właśnie uzupełnienia dla Mistrza Świata będzie brakować Lublinowi do awansu.
Żużel. Włókniarz postawił się GKM-owi! Nie zabrakło kontrowersji (RELACJA)
Żużel. Unia Leszno powalczyła z Motorem! Parnicki przebudzony! (RELACJA)
Ostatnim spotkaniem tej kolejki była rywalizacja na MotoArenie lidera z wiceliderem. Pres Toruń wygrał mimo nieobecności Patryka Dudka ze Spartą Wrocław. W dwumeczu lepsza okazała się minimalnie Sparta i wszystko wskazuje na to, iż to drużyna z Dolnego Śląska będzie wybierać sobie rywala w pierwszej rundzie play-off. Patrząc na ten dwumecz, lepszym zespołem zdecydowanie był Toruń. Zarówno we Wrocławiu, jak i w rewanżu w Toruniu Sparcie sprzyjało szczęście. W pierwszym meczu pogoda rozmyła wszystko, co znaleźli zawodnicy z Kujawsko-Pomorskiego, i Wrocław w drugiej części spotkania zdominował rywali. W Toruniu pomogła absencja Patryka Dudka, którego punktów zdecydowanie zabrakło Presowi, aby odrobić straty. Wrocław zaprezentował się ostatecznie lepiej na MotoArenie niż Lublin, ale to raczej Pres Toruń może mieć poczucie, iż przed potencjalną kolejną rywalizacją w tym sezonie, już w pełnych składach, to mistrzowie Polski będą faworytami.
Mój typ, iż Toruń będzie pierwszy, nie spełnił się, ale mimo wszystko czuję, iż nie był błędny.
Zabawnym dla mnie akcentem była wypowiedź Artioma Łaguty po spotkaniu w mixzonie, typowa dla Rosjanina, iż Toruń osłabiony brakiem Dudka nie był słabszy od Sparty, bo ona nie miała Dana Bewleya. Kawczyński, Duchiński, Kawczyński, Duchiński nie jest równe Łagucie, Kurtzowi, Janowskiemu i Kowalskiemu. Zzka w Sparcie nie zdecydowała w tym i większości innych meczów o wyniku, jednak nie można stawiać na równi sytuacji obydwu drużyn.
Jeszcze zdanie o Toruniu. Czy to już jest ta maszyna, która była przed rokiem, z tą różnicą, iż odrobinę słabszego Patryka Dudka uzupełnili lepszy U-24 Norick Blödorn, lepsi juniorzy, lepszy Robert Lambert i dużo lepszy, a zarazem znów TOP 5, może choćby TOP 3 ligi, Emil Sajfutdinow? Wraca coraz częściej minimum dobry Mikel Michelsen, stąd też Toruń staje się szczególnie u siebie drużyną bez jakichkolwiek wad, mogącą wygrać z każdym przeciwnikiem w okolicach 55–60 punktów. Czy jest drużyna, która będzie w stanie wygrać wyżej u siebie z mistrzami Polski? Na ten moment według mnie nie ma takiej drużyny, ale dużo może zmienić to, w jakiej formie do składu Sparty wróci i kiedy wróci Dan Bewley.
Żużel. Zdobył komplet… testując! Sajfutdinow błyszczy i chwali Kawczyńskiego!
Ostatni segment Waszego ulubionego felietonu, czyli sekcja pudelkowo-pomponikowa. Zacznijmy od sytuacji z Ostrowa, Gleb Czugunow versus dziennikarz z Ostrowa Wielkopolskiego. Taki trochę wiejsko-dyskotekowo-freakfightowy klimacik. Ktoś kogoś wyzwał, ktoś do kogoś rzucił się z pięściami. W tle spożywanie alkoholu, no i dziewczyna Gleba lub dziewczyna i gleba. Ważne, iż bark cały, bo „rosyjska wzburzona krew” mimo wszystko przyda się Ostrovii w walce o utrzymanie.
Drugi temat, konflikt Franciszka Majewskiego z Kolejarzem Rawicz, Polonią Bydgoszcz, Stalą Rzeszów. Zawodnik nie jeździ, bo jest niegrzeczny, słabszy od kolegów, a w ogóle boi się motocykla. Klub jest niedobry, bo nie daje jeździć, a zawodnik jest niczym biedna owieczka puszczona w ręce wilka. Prawda? Pewnie gdzieś pośrodku każdego z tych zdań. Rację ma Krzysztof Kasprzak, iż Stal Rzeszów, Pani Prezes i sam KK tracą na tym wizerunkowo. Pytanie, czy bardziej przez zawodnika i dziennikarzy, czy przez swoje zachowanie i wypowiedzi. Co do Krzysztofa Kasprzaka, wydaje mi się, iż ta jedna „aferka” mocno uderzyła w wypracowaną w czasie pracy jako ekspert pozycję osoby zawsze mówiącej wprost swoją opinię i prawdę choćby najboleśniejszą. Zgodzić się mogę również po raz kolejny z Dyrektorem Kasprzakiem, iż nie kłamie, bo o ile ktoś wierzy, iż prawdą jest to, co mówi, to dla niego samego nie kłamie. Więc kłamstwa nie widać, więc werdykt niczym u Anny Marii Wesołowskiej – Niewinny.
Żużel. Cyrk z Majewskim trwa! Bał się… jechać?
Trzeci i ostatni temat to Ozempic. Magiczny, niczym sok z gumijagód, preparat, który miał być na cukrzycę, a służy odrobinę mniej inteligentnym influencerom i, jak widać, żużlowcom, do odchudzania. Czy to jest już ten moment, w którym powinniśmy wprowadzić, tak jak np. w Formule 1, minimalny, co by Bomber Harris też mógł jeździć, limit wagi z motocyklem? Stracą na tym wszystkie Madseny, Cooki i im podobni, ale może zyskamy dzięki temu mniejszy filtr dla żużlowców, których jeszcze waga ogranicza w walce o wyższe cele. Bo filtr: mała waga, duża siła, umiejętność jazdy na motocyklu, pieniądze na start i chęć uprawiania sportu ekstremalnego nie daje wyników większych niż dwucyfrowa, a w coraz większej ilości miejsc na świecie, jednocyfrowa liczba.
Kornel Jasiński

1 tydzień temu














