Zejście ligę niżej szansą na ponownie wybicie się? Na to z pewnością liczy

speedwaynews.pl 2 godzin temu

38 letni Duńczyk jest prawdziwym obieżyświatem nad Wisłą i początkowo jego przygoda była sinusoidalna. Swoją karierę rozpoczął tutaj od jazdy w ekstraligowym Wrocławiu w wieku 18 lat. Odjechał wtedy 58 biegów i wywalczył średnią 1.103. Kolejne dwa sezony to marginalna pozycja najpierw we Wrocławiu, a potem Zielonej Górze. Dopiero zejście o ligę niżej dało mu regularniejszą jazdę. Tam w przeciągu kolejnych trzech lat zwiedził Ostrów, Rybnik i Daugavpils. Po sezonie 2011 nie znalazł on pewnego zatrudnienia aż do 2016 roku.

Wtedy to został zawodnikiem ekipy z Częstochowy i był to też dla niego moment przełomowy. Zaczął bowiem bardzo regularnie występować w Polsce. Najbardziej „upatrzył” sobie Ostrów, gdzie występował z przerwami przez pięć sezonów. Poza tym bronił kolorów ekip z Rzeszowa, Rybnika, Gdańska i Krakowa. Po „awaryjnym” transferze do Texom Stali w 2025 roku wydawało się, iż przekona działaczy do dalszej współpracy. Prezentował się bowiem lepiej od Davida Bellego, którego zastąpił.

Osiągnął też trzecią najwyższą średnią w drużynie, i to pomimo faktu, iż dołączył do niej w trakcie rozgrywek. Działacze mieli jednak inny plan i doświadczony Duńczyk został go na lodzie. Długo jego przyszłość pozostawała niepewna bowiem czekał na oferty z Metalkas 2. Ekstraligi. Niestety się jej nie doczekał i zdecydował się na odważny ruch. Przyjął propozycję ekipy Speedway Kraków, która powoli, ale bardzo skutecznie buduje swoją pozycję na polskim rynku.

Ryzykowny transfer do niedawnego beniaminka

Dało to odpowiedź na kilka pytań. Pierwsze, iż krakowianie faktycznie aspirują do miana solidnego ligowca. Drugie, iż dysponują solidnym budżetem a trzecie odnosi się do samego zawodnika. Nicolai igra z ogniem, bowiem Krajowa Liga Żużlowa lubi „wciągnąć” i nie wypuścić. Musi więc wspiąć się na prawdziwe wyżyny i punktować regularnie na wysokim poziomie. Pewne jest, iż 38 latek myśli o powrocie do Metalkas 2. Ekstraligi. jeżeli bierze to poważnie, to musi zająć conajmniej dziesiątą lokatę w tabeli najskuteczniejszych zawodników.

Po sezonie 2025 bowiem pięciu zawodników z TOP10 znalazło zatrudnienie w wyższych rozgrywkach. Są to: Niels Kristian Iversen, Benjamin Basso, Villads Nagel, Bastian Pedersen i Wiktor Jasiński. Warunkiem minimum wydaje się osiągnięcie dwóch punktów na bieg. Wtedy realnie Klindt może myśleć o powrocie. Problem jest taki, iż Duńczyk może mieć problem z solidnym punktowaniem od początku. Ostatni raz w tych rozgrywkach występował osiem lat temu, kiedy reprezentował barwy ekipy z Ostrowa.

Od tamtego czasu liga mocno się zmieniła. Zmieniły się tory, organizacja i to wszystko może wpłynąć na trudny początek dla Klindta. Niektórzy powiedzieliby, iż podpisał „kontrakt z diabłem”. Słaby sezon może oznaczać utknięcie w KLŻ a tego z pewnością chce uniknąć. Jednak czy doświadczonego Duńczyka stać na zostanie czołową postacią ligi? Z pewnością. Czy może być pewny ponownego awansu na zaplecze elity? Już nie za bardzo. Przed Klindtem więc sezon prawdy. Wóz, albo przewóz.

Nicolai Klindt
Idź do oryginalnego materiału