Zawodnik ZKS Stali po badaniach. Jest podejrzenie zerwania więzadeł

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Czwartek przyniósł rzeszowskim kibicom ogromne, sportowe rozczarowanie, które zostało spotęgowane fatalnymi wiadomościami napływającymi prosto z klubowego lazaretu. Osłabiona problemami kadrowymi i finansowymi ZKS Stal Rzeszów stoczyła na własnym torze morderczą batalię z Hunters PSŻ-em Poznań. Mimo heroicznej wręcz postawy kapitalnie dysponowanego Rasmusa Jensena, który wywalczył aż dziewiętnaście punktów, rzeszowianie musieli uznać wyższość popularnych Skorpionów, przegrywając na domowym owalu przy Hetmańskiej 69 minimalnie 44:46. Prawdziwy dramat rozegrał się jednak w formacji młodzieżowej. Franciszek Majewski, który po groźnym upadku kończył zawody w potwornym bólu, wylądował w szpitalu z podejrzeniem poważnego urazu nogi.

Do zdarzenia doszło w szóstym wyścigu dnia. Na pierwszym łuku trzeciego okrążenia jadącego przy krawężniku Nielsa-Kristiana Iversena nagle niebezpiecznie skleiło z rzeszowską nawierzchnią. Doświadczony Duńczyk stracił pełną kontrolę nad motocyklem i z impetem wpadł w jadącego tuż obok Majewskiego, a następnie obaj zawodnicy runęli na tor. O ile Iversen, będący ewidentnym sprawcą kraksy i z miejsca wykluczony z powtórki, gwałtownie wstał o własnych siłach, o tyle przy zwijającym się z potwornego bólu juniorze Stali pojawiła się karetka pogotowia.

Młody żużlowiec wykazał się jednak niesamowitym, twardym charakterem. Choć po wstępnych badaniach w pokoju medycznym lekarze sygnalizowali problem z nogą, a mechanicy dosłownie musieli usadzać obolałego nastolatka na motocykl, Majewski wyjechał do powtórki biegu i dowiózł do mety bezcenny jeden punkt. W kolejnym swoim starcie także starał się kąsać i naciskać na Antoniego Mencela, ale przekroczył linię mety na ostatnim miejscu. Po meczu zawodnik udał się do specjalistycznej kliniki. W piątkowe przedpołudnie utalentowany junior postanowił za pośrednictwem mediów społecznościowych uspokoić kibiców, podsumować swój występ oraz zdradzić szczegóły diagnozy lekarskiej.

Przegrywamy przy H69 z drużyną z Poznania dwoma punktami… Indywidualnie miało być zdecydowanie lepiej i wiązałem z tym meczem duże nadzieje. Uważam, iż słaby wynik spowodowany jest moimi błędami na trasie, a niekoniecznie upadkiem w biegu szóstym… Po analizie wyciągamy wnioski i wiemy na czym się skupić w następnym meczu. Po zawodach udałem się na prześwietlenie do szpitala, bo z moją stopą nie do końca było dobrze. Badanie nie wykazało żadnych złamań, co najważniejsze. Istnieje natomiast podejrzenie zerwania więzadła w lewej stopie ale pozdrawiam Was właśnie z MK-MED Rzeszów, działamy i walczymy dalej – przekazał Franciszek Majewski.

Dla rzeszowskiej Stali uraz Majewskiego, zdobywcy czterech punktów w czwartkowym meczu, to absolutny kataklizm i cios poniżej pasa. Klub, który z powodu gigantycznych zaległości finansowych stracił w ostatnich dniach Andersa Rowe oraz Andreasa Lyagera, a z powodu kontuzji wciąż nie ma do dyspozycji Oskara Fajfera, za którego stosowano zastępstwo zawodnika, traci w tym momencie jedynego skutecznego juniora. Drugi z rzeszowskich młodzieżowców, Adrian Przybyło, zakończył czwartkowy mecz z zerowym dorobkiem i upadkiem na koncie.

Podejrzenie zerwania więzadeł w lewej stopie oznacza, iż występ Majewskiego w kolejnych meczach ligowych stoi pod znakiem zapytania. Sztab medyczny Stali robi wszystko, by jak najszybciej postawić zawodnika na nogi, jednak walka z nieubłaganym czasem będzie niezwykle trudna.

Franciszek Majewski
Idź do oryginalnego materiału