Półfinał Indywidualnych Mistrzostw Szwecji w Hagfors miał być wielkim świętem czarnego sportu, a skończył się gigantycznym skandalem i regularną bójką, o której jeszcze długo będzie huczeć w żużlowym środowisku. Choć na torze nie brakowało ścigania, to wydarzenia z jedenastej gonitwy dnia całkowicie przyćmiły sportową rywalizację. Doszło tam do scen mrożących krew w żyłach, które ze sportem nie miały absolutnie nic wspólnego.
Wszystko zaczęło się od twardej, męskiej walki na dystansie pomiędzy Eddiem Bockem a Rasmusem Brobergiem. W efekcie ostrych spięć, ten drugi zapoznał się z nawierzchnią na prostej. Wściekły Broberg błyskawicznie podniósł się z toru, a gdy rywal do niego podjechał, rzucił w jego kierunku kilka mocnych słów i uderzył go w kask. To, co stało się chwilę później, zszokowało jednak zgromadzoną publiczność. Eddie Bock kompletnie stracił nad sobą panowanie. Żużlowiec odkręcił gaz, ruszył motocyklem prosto na przeciwnika i z impetem kopnął go w okolice kolana, powalając z powrotem na ziemię.
Reakcja arbitra była natychmiastowa i bardzo surowa. Obaj zawodnicy otrzymali ostrzeżenia za niesportowe zachowanie, a Bock za swój bandycki faul przy użyciu motocykla został kategorycznie wykluczony do końca zawodów i odsunięty od startów. Sprawa ma już swój ciąg dalszy w gabinetach działaczy, a zawodnika czeka długa dyskwalifikacja. Decyzją szwedzkiej federacji zawodnik został zawieszony w trybie natychmiastowym i nie wystartował w czwartkowym meczu Allsvenskan w barwach Griparny.
Głos w sprawie skandalu zabrał szef szwedzkiego żużla, Krister Gardell, potwierdzając surowe konsekwencje dla zawodnika na łamach dziennika Eskilstuna Kuriren.
– Sędzia złożył oficjalny wniosek do Komisji Dyscyplinarnej, a Eddie Bock został zawieszony na czas trwania dochodzenia. Zobaczymy, jaka będzie ostateczna kara. Wszyscy patrzą na to, co się stało, niezwykle poważnie – grzmi Krister Gardell.
Swoje zachowanie na chłodno ocenił również poszkodowany w tym starciu Rasmus Broberg. Zawodnik przyznał, iż poniosły go nerwy, ale bezpardonowy atak rywala wywołał u niego ogromny strach o własne zdrowie.
– To był również mój błąd, nie powinienem uderzać go w kask. Od razu pomyślałem: „Rasmus, to było cholernie głupie”. Czasami jednak emocje biorą górę. Bolała mnie noga, ale chyba bardziej się po prostu przestraszyłem. Nie wiedziałem, co we mnie uderzyło – koło, podnóżek czy coś innego – wyznaje szczerze Rasmus Broberg.
Co ciekawe, obaj żużlowcy odbyli już męską rozmowę telefoniczną i topór wojenny został zakopany. W parku maszyn nie ma już złej krwi, ale na wybryk Bocka nie ma miejsca na żużlowych torach, dlatego sprawą zajmują się teraz organy dyscyplinarne SVEMO.
W cieniu tych gorszących scen potoczyły się losy awansu do wielkiego finału. Kapitalną formę w Hagfors zaprezentował Jonathan Ejnermark. Szwedzki żużlowiec był nieuchwytny dla rywali i z kompletem piętnastu punktów bezapelacyjnie stanął na najwyższym stopniu podium, potwierdzając dyspozycję, którą błyszczy na co dzień na torach Bauhaus-Ligan.
Kroku dotrzymywał mu jedynie Rasmus Karlsson, zdobywca trzynastu oczek, a najniższy stopień podium rzutem na taśmę wyrwał doświadczony Tomas Heanes Jonasson. Do czołowej piątki wskoczyli również Noel Wahlqvist oraz dobrze znany w Polsce Filip Hjelmland, który wywalczył dziesięć punktów. Do wielkiego finału krajowego czempionatu awansowali jeszcze Jonatan Grahn, Anton Karlsson oraz Avon Van Dyck.






![Kwalifikacje do Grand Prix Monako. Co się wydarzy w Księstwie? [Relacja live]](https://powrotroberta.pl/wp-content/uploads/2026/06/M601080_F1_Grand_Prix_of_Monaco_Practice-e1780752961196.jpg)









