Odejście Mariusza Staszewskiego ze sztabu szkoleniowego Krono-Plast Włókniarza Częstochowa wywołało sporą dyskusję w środowisku żużlowym. Częstochowianie rozgrywają koszmarny sezon w PGE Ekstralidze, zamykając tabelę bez jakiegokolwiek zwycięstwa po jedenastu kolejkach. Taka sytuacja wymusza nerwowe ruchy, a po zmianach pod Jasną Górą natychmiast pojawiły się spekulacje, czy wolny szef parku maszyn nie powinien wrócić w rodzinne strony i zasilić sztabu Gezet Stali Gorzów.
Pomysł powrotu Staszewskiego do Gorzowa, gdzie mógłby zająć się pracą z młodzieżą, gwałtownie zyskał na popularności wśród części kibiców. Wszak wychowanie młodego narybku na gorzowskim owalu to temat rzeka. Temat ten na tapet w magazynie żużlowym Telewizji Gorzów wziął dziennikarz Jacek Dreczka.
– Mariusz Staszewski zniknął ze sztabu trenerskiego Włókniarza Częstochowa. Zastanawiam się, bo taka była dyskusja, iż ale by się ten Staszewski Mariusz przydał w Gorzowie, tu by wrócił do domu, młodzież, szkolenie i tak dalej… Ale no i Piotr Paluch wskoczył. Wiadomo, iż Mariusza Staszewskiego nie można było tutaj ściągnąć. I co, waszym zdaniem jest pokusa, żeby go tutaj ściągać, czy Piotrek Paluch? – pytał w programie.
Stanowczy głos z Gorzowa. „Gdzie kucharek sześć…”
Wątpliwości co do sensu takiego ruchu rozwiał były prezes Stali Gorzów, Ireneusz Maciej Zmora. Jego zdaniem klub ma jasno ustaloną hierarchię, a Piotr Paluch wywiązuje się ze swoich zadań należycie, dlatego szukanie na siłę dodatkowego etatu dla szkoleniowca mija się z celem.
– Szczerze nie ma. Jeden z kibiców żużlowych bardzo aktywnych w mediach społecznościowych i na forach zwraca uwagę, iż dorobek Mariusza Staszewskiego w Ekstralidze to jest zaledwie kilka meczy wygranych. A więc pytanie, czy by się w ogóle odnalazł w Stali. Piotrek Paluch uważam, dobrze się sprawdza w roli trenera i chociażby z tego powodu nie ma potrzeby, żeby ściągać do Gorzowa Mariusza Staszewskiego. Szukanie mu na siłę jakiegoś miejsca w klubie, kiedy Piotrek Paluch jest pierwszym trenerem, nie ma sensu. Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Poza tym Mariusz Staszewski już jest w roli pierwszego trenera od iluś lat. Myślę, iż znajdzie sobie zajęcie na poziomie prowadzenia pierwszej drużyny – ocenił chłodno Ireneusz Maciej Zmora.
Gezet Stal Gorzów plasuje się w tej chwili na szóstym miejscu w tabeli PGE Ekstraligi z dorobkiem dziesięciu punktów. Trzon zespołu do momentu urazu stanowił Jack Holder (2,452 pkt/bieg) oraz Anders Thomsen. Pod nieobecność Australijczyka jednak szanse żółto-niebieskich na awans do fazy play-off zdecydowanie zmalały i pozostanie im walka w play-downach. Ważne punkty dokładają także Mathias Pollestad czy Adam Bednar. Formacja młodzieżowa z Oskarem Paluchem (średnia 1,457) na czele stale potrzebuje jednak stabilizacji.
Piotr Paluch












