Colton Herta nie zamierza pozostawać dłużej w Formule 2 i wiele wskazuje na to, iż wróci do USA po zakończeniu obecnego sezonu.
Najmłodszy zwycięzca wyścigu IndyCar i wicemistrz tej serii z 2024 roku chciał powalczyć o awans do Formuły 1 w najbliższych latach. Plan na niego miał Cadillac, który umieścił Amerykanina w Formule 2 by ten poznał charakterystykę “europejskiego” ścigania i zapoznał się z oponami Pirelli.
Póki co jego przygoda z F2 wygląda jednak bardzo źle. Herta punktował tylko 5 razy i zajmuje 19. miejsce w klasyfikacji generalnej serii. Jego występom niestety często towarzyszą wypadki. I trudno choćby myśleć o możliwości zdobycia punktów do Superlicencji dla niego za ten sezon.
Herta został zapytany, czy spodziewał się tak trudnego sezonu i potwierdził, iż wiedział iż nie będzie łatwo.
“Spodziewałem się wielu trudności. Wiedziałem, iż nie będzie łatwo ponieważ znałem standardy tu panujące. Ścigałem się wcześniej z kierowcami, którzy odnosili sukcesy w Formule 1 i którzy przenieśli się do IndyCar, gdzie radzili sobie świetnie. Wiedziałem, jak są szybcy i nigdy w to nie wątpiłem. Od startu byłem świadom wyzwania” – mówi kierowca Hitecha.
Co w takim razie okazało się największą przeszkodą w osiąganiu sukcesów w F2?
“Trudno powiedzieć. Ale jasne jest, iż musimy się poprawić. Nie jestem wystarczająco szybki praktycznie w każdym obszarze i jest to frustrujące. Muszę jednak skupić się na rzeczach, na które mam wpływ, dać z siebie wszystko w nich i wspierać zespół jak tylko mogę” – mówi Herta.
Co zatem z jego przyszłością w okresie 2027?
“Musimy poczekać i zobaczyć, ale nie jestem zainteresowany kolejnym rokiem w Formule 2” – przyznaje otwarcie Amerykanin.
Na podstawie: planetf1.com

1 godzina temu














