
Industria Kielce sięgnęła po pierwszy Superpuchar Polski w swojej historii. Do zwycięstwa po rzutach karnych nad Orlen Wisła Płock przyczynili się nowi gracze – udało się dołożyć cegiełkę – słyszymy.
Sobotni mecz przysporzył kilka siwych włosów nie tylko kibicom, ale i trenerom kieleckiego zespołu. – To duża radość, szczęście i duma z chłopaków, bo wytrzymali zwycięstwo pomimo nerwowej końcówki. Mecz od początku ułożył się pod nas, graliśmy bardzo dobrą piłkę ręczną, natomiast w drugiej połowie pod koniec zabrakło nam sił, a bramkarz przeciwników grał bardzo dobrze i pozwolił im wrócić do gry. Znowu nerwy związane z loterią, którymi są rzuty karne. Tym razem okazaliśmy się lepsi, zachowaliśmy zimną głowę i „Loczek” został bohaterem – przyznał Krzysztof Lijewski.
No właśnie, jednym z bohaterów serii „siódemek” był nowy bramkarz zespołu, Adam Morawski. – Cieszę się ogromnie. Mecz był przewrotny, ale koniec końców dostałem swoją szansę w najważniejszym momencie. Wygrałem tę próbę nerwów, odbiłem istotną piłkę i jeszcze dorzuciliśmy decydujące trafienie. Jesteśmy szczęśliwi, a to jest najważniejsze – powiedział.
Ten ostatni, decydujący rzut należał do kolejnego nowego – Piotra Jarosiewicza. – Liczyło się, żeby trafić i żeby ponieść drużynę do zwycięstwa. Ważne było, aby ten medal zawisł na szyi i żeby ten puchar pojechał do Kielc – mówił po zawodach.
Jak mówi, swoją cegiełkę dołożył również Piotr Jędraszczyk. – Było to ciężkie, bo nagle jest milion emocji w głowie, a potem podchodzi się na linię i nagle wszystko cichnie. Jest cisza w głowie, ale trzeba po prostu wykonać ten rzut i zdobyć bramkę. Tak jak mówię, bardzo się cieszę, iż udało mi się dołożyć tę cegiełkę dzisiaj do zwycięstwa
- INDUSTRIA KIELCE
- SUPERPUCHAR POLSKI
- orlen wisla plock