
Dzisiejszego wieczoru poznaliśmy wyniki PPV gali PRIME SHOW MMA 16. Szału nie ma, co jest skutkiem kilku czynników.
Gala PRIME MMA 16: Konsekwencje miała być kolejnym mocnym akcentem wykonaniu jedynej stricte freak fightowej federacji w naszym kraju, jednak jej odbiór sprzedażowy okazał się być raczej umiarkowany. Otóż wydarzenie nie osiągnęło spektakularnego wyniku PPV, a zainteresowanie można określić jako iż było na przyzwoitym poziomie, ale bez większego efektu wow.
Jednym z głównych powodów takiego stanu rzeczy było gigantyczne zainteresowanie charytatywnym streamem „Łatwoganga”, który w tym samym czasie przyciągał przed ekrany setki tysięcy widzów. W naturalny sposób odbiło się to na potencjalnej widowni gali freak fightowej. To jednak nie jedyny czynnik, który wpłynął na wynik PRIME 16. Spore znaczenie miały również liczne przetasowania w karcie walk, które wprowadzały chaos informacyjny i utrudniały budowanie napięcia wokół konkretnych pojedynków. Do tego doszedł jeszcze zamęt związany z zapowiadanym, a ostatecznie anulowanym Kloszard Tournamentem. Cała sytuacja pozostawiła pewien niedosyt i mogła zniechęcić część odbiorców, którzy oczekiwali bardziej klarownej i stabilnej rozpiski.
Mając to wszystko na uwadze, do wyniku oglądalności odniósł się medialny włodarz organizacji PRIME SHOW MMA, uspokajając fanów:
Sprzedaż to i tak jest około 70 tysięcy PPV, więc to nie jest jakoś mało, ale nie jest też tyle, ile ja bym chciał, żeby było. Ja już się przyzwyczaiłem, iż każda gala była 100 tysięcy i więcej.
– oświadczył Arkadiusz Tańcula w „Kanale Sportowym”.
ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot przez cały czas w grze o mistrzostwo UFC. Jasna deklaracja Polaka
PRIME MMA 16
Mimo problemów organizacyjnych – w tym choćby wymuszonej zmiany lokalizacji wydarzenia – sama gala okazała się zaskakująco solidnym widowiskiem. PRIME 16 dostarczyło tego, czego kibice oczekują od tego typu wydarzeń: emocji, nieprzewidywalności i wielu efektownych zakończeń.
W karcie walk nie tyle nie brakowało dynamicznych pojedynków, które kończyły się przed czasem, co wręcz składała się ona prawie tylko właśnie z tego typu rywalizacji. Oczywiście, to tylko podkręcało tempo całego wydarzenia – wiele starć było krótkich, ale intensywnych, dzięki czemu gala nie miała większych przestojów i oglądało się ją bardzo płynnie, choć à propos płynnego oglądania to podobno niektórzy widzowie składali skargi na wątpliwą jakość transmisji.
Tak czy inaczej na szczególne wyróżnienie zasługuje walka wieczoru, w której Jacek Murański zmierzył się z Popkiem. Pojedynek ten był nie tylko medialny, ale również zaskakująco przyjemny dla oka pod względem sportowym. Obaj zawodnicy dali z siebie sporo, a sama walka trzymała poziom, który spokojnie można uznać za jeden z najjaśniejszych punktów całego wieczoru.
ZOBACZ TAKŻE: Dana White w centrum strzelaniny. „To było wspaniałe przeżycie”
Co z kolejną galą PRIME SHOW MMA?
Patrząc szerzej, federacja PRIME MMA nie ma powodów do niepokoju. Gala spełniła podstawowy cel finansowy, czyli tak zwany „plan 0”, co oznacza, iż projekt się spiął i nie przyniósł najmniejszych strat. W praktyce daje to organizacji komfort dalszego działania i rozwijania kolejnych wydarzeń bez większej presji.
Następna gala odbędzie się 13 czerwca i wszystko wskazuje na to, iż federacja zamierza wrócić na wyższy poziom zainteresowania. Jednym z głównych punktów programu ma być długo wyczekiwane starcie Pawła Tyburskiego z Taazym.
Pojedynek ten odbędzie się w dość nietypowej formule, bowiem będzie to walka głównie stójkowa, co prawda z możliwością obaleń, jednak po sprowadzeniu do parteru zawodnicy będą mogli walczyć tam maksymalnie przez 10 sekund. Co niezwykle istotne, same obalenia nie będą w żaden sposób punktowane przez sędziów, co powinno znacząco wpłynąć na styl walki i wymusić większą aktywność w stójce, na walkę w której naciska „Księżniczka”.
ZOBACZ TAKŻE: UFC wróci do Polski? Mateusz Gamrot przedstawił sprawę jasno
Dodatkowo pojawiają się sygnały, iż na gali może wystąpić także długo już niewidziany w Polsce Norman Parke, choć na ten moment nie zostało to oficjalnie potwierdzone. Niezależnie od ostatecznej karty walk federacja jasno pokazuje, iż przy okazji kolejnego wydarzenia ponownie celuje w oglądalność na poziomie około stu tysięcy widzów.

15 godzin temu















