Kibice, którzy śledzą żużel od lat, mogą kojarzyć to nazwisko. Cristian Carrica, Argentyńczyk z włoskim paszportem, po długiej przerwie zdecydował się na powrót do ścigania. Zawodnik, który przez lata reprezentował Italię na arenie międzynarodowej, znów założy żużlowy plastron.
Carrica przez lata był filarem reprezentacji Włoch. Mieliśmy okazję oglądać go w turniejach rangi mistrzowskiej, w tym w półfinałach Drużynowego Pucharu Świata (DPŚ) w latach 2011-2012. Startując u boku takich zawodników jak Mattia Carpanese, Guglielmo Franchetti czy Nicolas Covatti, regularnie mierzył się z najlepszymi żużlowcami globu.
Jego kariera trwała ponad dwie dekady, a po raz ostatni w oficjalnych zawodach wystartował w 2017 roku. Wydawało się, iż 40-letni w tej chwili zawodnik na dobre pożegnał się z czarnym sportem i skupił na życiu prywatnym. Jednak, jak to często bywa w tym sporcie, głód speedwaya okazał się silniejszy niż chęć odpoczynku.
Na miejsce swojego wielkiego powrotu Carrica wybrał tor w Bahia Blanca. To właśnie tam w najbliższą niedzielę odbędzie się runda prestiżowych Indywidualnych Mistrzostw Argentyny. Dla lokalnych kibiców powrót 40-letniego zawodnika to będzie nie lada gratka.
Sytuacja Carrici przypomina drogę, jaką przeszedł Nicolas Covatti. Obaj zawodnicy reprezentują model „Argentyńczyka z włoską licencją”, który z powodzeniem radził sobie na europejskich torach. Covatti do dziś jest liderem reprezentacji Włoch i jednym z najbardziej rozpoznawalnych żużlowców z tamtego regionu.














