Za chwilę nowy sezon F1, a tu fatalne wieści ws. dwóch ekip

2 godzin temu
Nowy sezon Formuły 1 zbliża się wielkimi krokami, w najbliższych dniach zespoły będą sprawdzać całkowicie odmienione bolidy. Wiadomo, iż nowe regulacje techniczne stanowią wyzwanie dla inżynierów, projektanków i mechaników. A dla dwóch zespołów, które mają spore nadzieje i aspiracje na sezon 2026, stały się nieoczekiwanie dość dużym problemem.
Nowy sezon Formuły 1 to przede wszystkim wielka rewolucja techniczna, większa od tej z 2022 r. Tym razem zrezygnowano z tzw. efektu przypowierzchniowego. Podłogi bolidów będą znów płaskie, bez żadnych specjalnych wcięć, więc zniknie efekt podbijania na prostych przy wysokich prędkościach. Nie będzie także systemu DRS, który był obecny w F1 od 2011 r. Będziemy mieli za to aktywną aerodynamikę, a to może przynieść nowy rekord prędkości.

REKLAMA







Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. "Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!"



Zmienią się także silniki - co prawda wciąż będą to sześciocylindrowe hybrydy (V6 Hybrid), ale nie będzie systemu odzyskiwania energii cieplnej (MGU-H). Dzięki temu jednostki napędowe będą nieco lżejsze i tańsze w produkcji. Zmieni się także rozkład mocy między silnikiem spalinowym a baterią, będzie on rozłożony po równo. Wzrośnie zatem znaczenie baterii względem dotychczasowych jednostek. Stosowane będzie wyłącznie paliwo syntetyczne. Dźwięk silników powinien być także nieco inny niż wcześniej.


Kłopoty zespołów F1 przed startem sezonu
Część zespołów zaprezentowała malowania swoich bolidów na sezon 2026. Wśród nich są Red Bull, VCARB, Haas, Mercedes, Audi, Ferrari i Alpine. Czekamy jeszcze na cztery ekipy. Te mają pokazać najnowsze malowania po testach w Barcelonie (26-30 stycznia).
W tym gronie są Williams i Aston Martin. Pewne jest, iż Williams nie pojawi się w stolicy Katalonii, nie zdąży przygotować maszyny do tego czasu. Nowy bolid Williamsa miał nie przejść testów zderzeniowych FIA, które są obowiązkowe. Poniekąd powtarza się sytuacja z 2019 r., kiedy Williams przegapił część testów. Wtedy powodem opóźnień były problemy finansowe i logistyczne.


Według najnowszych doniesień możliwe, iż w Barcelonie zabraknie także Astona Martina. To będzie pierwszy bolid ekipy w pełni zaprojektowany przez Adriana Neweya, ikonę inżynierii. Dziennik "The Telegraph" ujawnił, iż brytyjski zespół również napotkał problemy podczas testów zderzeniowych, choć są one mniejsze niż w przypadku Williamsa.



Zdaniem serwisu planetf1.com sytuacja nie jest aż tak dramatyczna, a Aston Martin ma pojawić się w Barcelonie jeden lub dwa dni później. Newey będzie miał nieco więcej czasu w dopracowanie konstrukcji.
Zobacz też: "Z jakiej planety jest ten dzieciak?". Znany ekspert zachwyca się Pietuszewskim
W trakcie rozpoczynających się w poniedziałek pięciodniowych testów w Barcelonie zespoły mogą wykorzystać maksymalnie trzy dni na jazdy.
W lutym odbędą się testy na torze Sakhir w Bahrajnie (11-13 i 18-20 lutego).



Pierwszy wyścig nowego sezonu odbędzie się 8 marca, będzie to Grand Prix Australii na ulicznym torze w Albert Park w Melbourne.
Idź do oryginalnego materiału