Przed Grand Prix Kanady dwie najmocniejsze w tej chwili ekipy w Formule 1 – McLaren i Mercedes zapowiadają przywiezienie sporego pakietu poprawek.
Takiej charakterystyki jak Circuit Gilles Villeneuve nie miał jeszcze żaden obiekt w tegorocznym kalendarzu. Długie proste i mocne dohamowania będą wyzwaniem nie tylko dla nowych silników i baterii, ale również dla zespołów.
Zespołem, który przywiózł najwięcej nowości na poprzednią rundę – GP Miami – był McLaren. Ekipa z Woking zapowiada przywiezienie nowości również na Grand Prix Kanady.
Jak informuje Jon Noble, McLaren ma zaprezentować “wiele nowych komponentów dotyczących podłogi, nadwozia, przedniego i tylnego skrzydła, halo i innych części “karoserii”.
“Muszą działać”
Na początku sezonu można było wyciągnąć wniosek, iż przez długi czas poprawek nie będzie potrzebował Mercedes, który miał dużą przewagę nad konkurencją. Ekipa z Brackley wiedziała jednak, iż taka dominacja może nie potrwać długo, dlatego na najbliższy wyścig przygotowała aktualizacje auta.
“Nasi rywale zrobili krok naprzód w Miami i musimy odpowiedzieć. Przywieziemy nasz pierwszy pakiet poprawek w Montrealu, ale wiemy, iż ich osiągi sprawdzimy dopiero wtedy, gdy dotrzemy na tor” – mówi Toto Wolff, szef Mercedesa.
“Mimo połowy maja, za nami dopiero cztery wyścigi. Przed nami przez cały czas długi sezon i choć to będzie istotny weekend, nie zdecyduje jeszcze o niczym” – dodaje Austriak, cytowany przez news.gp.

2 godzin temu













