Betard Sparta Wrocław w niedzielę pokonała u siebie PRES Grupa Deweloperska Toruń. Tym samym Wrocławianie przedłużyli swoją passę bez porażki na Stadionie Olimpijskim. Walka była jednak zacięta, a „Anioły” w pierwszej części meczu postawiły ogromny opór. Później do głosu zdołali dojść miejscowi, do czego przyczynił się między innymi Bartłomiej Kowalski.
Kapitalna druga połowa zawodów
Pierwsza i druga seria były bardzo wyrównane. Po czterech gonitwach to przyjezdni z Torunia prowadzili różnicą dwóch punktów. Później Betard Sparta zdołała wyrównać, a następnie wyjść na prowadzenie, którego nie oddali już do końca zawodów. Gospodarze lepiej dopasowali się do deszczowych warunków. Tym samym udawało im się powiększać swoją przewagę. Na koniec zawodów wyniosła ona 14 „oczek”. Po meczu trener żółto-czerwonych skomentował przebieg rywalizacji i postawę swoich żużlowców.
– Ja nie spodziewam się w tym roku łatwych spotkań, naprawdę. I to czy się jeździ u siebie, czy na wyjeździe to, to nie do końca jest handicap przy takich zawodnikach. To tutaj bym o tym w ogóle nie mówił. Pogoda była jaka była, ale była równa dla obu drużyn. Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. I fajnie, iż później gdzieś tam zaczęliśmy dobrze jechać, pomimo tego, iż dzisiaj bez lidera można powiedzieć, iż jechaliśmy, bo Brady gdzieś tam miał gorszy dzień. I tutaj ja bym tak to zamknął. Bartek świetne zawody, cała drużyna pojechała świetnie, bo walczyła naprawdę o każdy metr toru – mówił Piotr Protasiewicz.
Przełamanie Kowalskiego
Jednym z jaśniejszych punktów w drużynie z Wrocławia był Bartłomiej Kowalski. 24-latek w ostatnich trzech meczach PGE Ekstraligi nie radził sobie najlepiej. W Grudziądzu Kowalski zakończył mecz bez punktów, w Lublinie na swoim koncie zapisał zaś dwa „oczka”. Z kolei w domowym spotkaniu z Fogo Unią Leszno zdobył on cztery punkty z bonusem.
Niedzielne spotkanie przyniosło jednak prawdziwe przełamanie złej passy. Dziesięć „oczek” i trzy bonusy – takim dorobkiem punktowym Bartłomiej Kowalski mógł popisać się w starciu z Drużynowym Mistrzem Polski. Przed zawodami pojawiły się informacje, iż żużlowiec miał startować na silnikach od Ashleya Hollowaya. Zmiany w sprzęcie według trenera nie były kluczem do takiej postawy. Piotr Protasiewicz wspomniał, iż ważniejsza w tym aspekcie jest podejście 24-letniego żużlowca.
– Może oczyściło głowę. Ja uważam, iż sprzęt miał dobry. Teraz ma też bardzo dobry. Tak to z Bartkiem jest. Ja jestem tego tak przekonany, iż jak mentalnie ustabilizuje się i przestanie gdzieś tam zbyt dużo szukać, analizować, bo ma zbyt analityczne podejście. jeżeli zacznie po prostu się ścigać, to będziemy go mieli częściej takiego jak dziś – przyznał szkoleniowiec wrocławskiej ekipy.
Piotr Protasiewicz













