Freeride to styl jazdy na nartach, który polega na zjeżdżanie poza wyznaczonymi trasami narciarskimi, w naturalnym, nieprzygotowanym terenie. Mówi się o nim, iż jest "esencją wolności na stoku". Ali Olszański i Marek Patola parali się tym ekstremalnym sportem od wielu lat.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio
Nie żyją polscy sportowcy
Polscy freeriderzy zginęli przysypani przez lawinę śnieżną w słowackiej części Tatr. Miało to miejsce w środę. Próbę ocalenia Olszańskiego oraz Patoli podjęli słowaccy ratownicy z Horskiej Zachrannej Służby (HZS). Udało im się wydobyć spod śniegu obu Polaków, ale próba przywrócenia ich funkcji życiowych zakończyła się niepowodzeniem.
ZOBACZ TEŻ: "Przyszedł w dresie". Tak wyglądało wyjątkowe spotkanie u Nawrockiego
O śmierci Olszańskiego oraz Patoli poinformował w czwartek profil "Skialpinizm" na Facebooku.
"Wczoraj w lawinie w Dolinie Mięguszowieckiej zginęli Ali Olszański i Marek Patola. Odważni, szaleni, zdeterminowani w poszukiwaniu linii. Jedni z najbardziej aktywnych freeriderów w Tatrach. Przyjaciele, złoci ludzie. Przez wiele lat mieli szczęście, wczoraj go zabrakło. Potężna lawina w żlebie z Popradzkiej Kopy nie dała im żadnych szans. Będzie mi Was strasznie brakowało, tak jak całemu środowisku. Dziś wolałabym się nie obudzić, nic nie wypełni pustki po Was.
Ale wiem też, iż gdzieś tam się śmiejecie i takich Was zapamiętam, w kolorze, w puchu po jaja. Nie dało się Was powstrzymać. Iza, Ewa, Didi - nasze serca też pękły... Do zobaczenia po drugiej stronie grani - czytamy w oświadczeniu.

2 godzin temu










