Wielka rywalka Świątek czekała na to długie miesiące. 4:6 i taki zwrot

1 godzina temu
W światowej czołówce od jakiegoś czasu nie obserwowaliśmy Qinwen Zheng, mistrzyni olimpijskiej z Paryża. Chinka po kilkumiesięcznej przerwie wróciła na kort. Pierwszy mecz podczas turnieju WTA 1000 w Dosze był od razu dla niej sporym wyzwaniem, musiała odrabiać straty. Ale kiedy złapała pewność siebie na korcie, była nie do zatrzymania. Ostatecznie pokonała Sofię Kenin w trzech setach 4:6, 6:1, 6:2.
Po zeszłorocznym Wimbledonie, w którym Qinwen Zheng odpadła już w pierwszej rundzie, tenisistka poddała się operacji stawu łokciowego. Wróciła jesienią na turniej rangi WTA 1000 w Pekinie, gdzie zagrała dwa mecze. Potem miała kolejną przerwę. Miała wrócić na Australian Open, ale po konsultacji ze swoim teamem Chinka postanowiła odpuścić.

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



Wielki powrót Zheng na kort
Turniej w Dosze to pierwszy występ Zheng od końca września i porażki w Pekinie z Lindą Noskovą. Jej pierwszą rywalką w stolicy kataru była Sofia Kenin. Amerykanka chciała się odkuć po serii niepowodzeń w Adelajdzie, Melbourne i Abu Zabi, gdzie żegnała się z imprezami po jednym meczu.
Początek meczu należał do amerykańskiej tenisistki. Grała szybciej i agresywniej. Miała okazję na przełamanie już w trzecim gemie i wykorzystała ją po drugim break poincie. Dalej kontrolowała przewagę podania.
Po Zheng było widać brak ogrania i rytmu meczowego. Jedynie jej serwis wyglądał dobrze, zagrała osiem asów serwisowych w secie. Ale jej gra z forhendu czy bekhendu była nierówna, brakowało wyczucia.
kilka brakowało, by w siódmym gemie Chinka ponownie została przełamana, ale obroniła dwa break pointy. Nieco lepszy moment gry w defensywie nie był jednak momentem zwrotnym tego seta. Kenin dobrze kończyła kolejne akcje i zamknęła seta po pierwszym setbolu w dziesiątym gemie, wygrywając tę partię 6:4.



W drugim secie oglądaliśmy już inną, lepszą wersję Zheng. Chinka chciała podejmować ryzyko, szukała skrótów i próby zamknięcia akcji przy siatce. W miarę sprawnie wyszła na prowadzenie 3:0. W kolejnych gemach zdarzały się pojedyncze błędy, ale Zheng natychmiast się rehabilitowała, nie pozwalała Kenin złapać serii punktowej i zmniejszyć strat.






W szóstym gemie seta Zheng ponownie przełamała Amerykankę. W kolejnym grała jeszcze szybciej i doprowadziła do remisu po drugim setbolu, zwyciężyła 6:1.


Istotne było dla chińskiej tenisistki, by utrzymała rytm z drugiego seta. Wtedy zwycięstwo z Kenin było jak najbardziej w zasięgu. Mistrzyni olimpijska z Paryża nie zwalniała, przełamała rywalkę w trzecim gemie, a potem utrzymywała przewagę podania. Przy jej gemach serwisowych Kenin nie miała nic do powiedzenia. Chinka albo notowała asy serwisowe, albo od razu skutecznie kontrowała return rywalki.
W siódmym gemie Zheng była już w komfortowej sytuacji. Przełamała bezradną Kenin, a w kolejnym obroniła break pointa i dopełniła formalności. Wygrała pewnie seta 6:2, a cały mecz 2:1.



Zobacz też: Nie musiało choćby paść słowo "Rosja". Hańba na oczach świata
To był dobry powrót Zheng do światowego tenisa. W oczy rzuca się szczególnie statystyka asów serwisowych, których w całym meczu miała aż 20.
W drugiej rundzie Qinwen Zheng zagra z kolejną Amerykanką, Alycią Parks.
Przed turniejem w Dosze Qinwen Zheng zajmowała 26. miejsce w rankingu WTA z dorobkiem 1658 punktów.
Idź do oryginalnego materiału