Ferrari wierzy, iż w modelu 499P przez cały czas jest sporo potencjału do wydobycia i nie zamierza wprowadzać gruntownych zmian w aucie, którym ponownie będzie jeździł Robert Kubica.
Ferrari od początku swojego powrotu do WEC jest jedną z najlepszych ekip, a w okresie 2025 hypercar z Maranello dominował, zajmując trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji generalnej oraz wygrywając – za sprawą między innymi Roberta Kubicy – 24h Le Mans.
Ferrari liczy na utrzymanie tego statusu w tym sezonie, ale nie wykorzystało przed nim żadnych “jokerów rozwojowych”. Te zostaną użyte w 2027 roku.
“Musimy mieć inne podejście niż w innych mistrzostwach, gdzie prace rozwojowe są dozwolone. Nasz samochód przez cały czas ma wiele ukrytych obszarów osiągów, które musimy eksplorować z wielką cierpliwością. Mam tu na myśli szeroki zakres dostosowań auta, ponieważ nie zawsze jesteśmy świadomi, co możemy zrobić choćby poprzez amortyzatory, wysokość zawieszenia, charakterystykę aerodynamiki czy wyborem odpowiedniej mieszanki i ciśnień w oponach. Wymieniać można by naprawdę długo. Jest wiele zmiennych, a umiejętne szukanie najlepszych ustawień, w zależności od toru, jest naprawdę trudne” – mówi Ferdinando Cannizzo, szef działu Endurance Ferrari.
“To kwestie, które dawały nam zajęcie latami, zwłaszcza przy całkowicie nowym aucie, którego sekretów musieliśmy się nauczyć. Oczywiście po takim czasie trudne spodziewać się ogromnego marginesu poprawek samochodu gdy tak bardzo ograniczają nas przepisy. Wiemy jednak, jak bardzo byliśmy w stanie poprawić osiągi samochodu w poprzednim sezonie bez zmiany komponentów. W pewnym sensie nasze auto pomiędzy wyścigami zmieniało się dramatycznie. W czterech różnych wyścigach na początku roku przywoziliśmy zupełnie inne ustawienia. Myślę, iż dużych zmian powinniśmy dokonywać dopiero po całkowitym poznaniu samochodu i wyeksplorowaniu całości jego możliwości” – dodaje.
Na co liczy zatem Ferrari w tym sezonie?
“Powiedzmy, iż przez cały czas są pewne sekrety do odkrycia. Na pewno jest co poprawiać. Będą też nowości jak opony czy aerodynamika. Dodatkowo inni producenci homologowali nowe komponenty. Sporo się zatem zmieni. Na pewno tym, o co musimy zadbać jest niezawodność. Będziemy szybsi, a to może oznaczać większe problemy z niezawodnością na przykład po stronie silnika. Zawsze projektując samochody, zostawiamy sobie duże marginesy bezpieczeństwa” – mówi Cannizo.
“W ubiegłym roku próbowaliśmy dopracować kilka rzeczy, ale woleliśmy to robić bez dużych przewrotów, trików, choćby o ile pozwalały na nie przepisy. Woleliśmy skupić się na kontynuacji dotychczas wykonywanej pracy. W przyszłym roku czekają nas poważniejsze zmiany, które będą ze sobą zintegrowane. Będziemy starali się sięgnąć do podstaw designu naszego auta” – dodaje.
Podkreśla on, iż najważniejsze będzie kończenie wyścigów i nie popełnianie błędów, które w ubiegłym roku fabrycznym bolidom Ferrari zdarzały się bardzo często.
Czy dla takiego producenta jak Ferrari nie jest irytującym fakt, iż ewentualne poprawki są niweczone przez Balance of Performance?
“Tak, to często frustrujące, iż postęp, który czynimy, jest nam zabierany. Ale wierzę, iż mamy dobrze zaprojektowany samochód, który jest w stanie przezwyciężyć te przeciwności czy ograniczenia w zakresie wagi czy mocy. Zawsze staramy się mieć jak najlepszy samochód w każdej sytuacji, choćby o ile BoP nas za to karze. Druga połowa sezonu pokazała, iż mieliśmy trudności, a mimo to zawsze byliśmy na czołowych pozycjach, wykorzystując charakterystykę samochodu. Nawet na Le Mans mieliśmy bardzo wydajny samochód, który okazał się być zwycięskim trzeci rok z rzędu mimo kłód pod nogi rzuconych nam z zewnątrz” – mówi Cannizo.
Na podstawie: Autosport.com

1 godzina temu















