Wciąż odczuwa skutki upadku. Zdąży na kolejny mecz ligowy?

speedwaynews.pl 4 dni temu

Wybrzeże Gdańsk z dumą mogło obserwować jak od początku rozgrywek 2026 ich wychowanek notuje bardzo dobre wyniki. Już pierwszy turniej Zaplecza Kadry Juniorów dał nadzieje, iż to może być dla niego przełomowy pod względem indywidualnym sezon. Potwierdził to niemal awansując do IMP Challenge w Świętochłowicach, gdzie zabrakło mu punktu i w pierwszym meczu ligowym na trudnym torze w Daugavpils.

Nieco gorzej co prawda zaprezentował się w Gnieźnie, aczkolwiek wygrał bieg juniorski z dobrze dysponowanym Patrykiem Budniakiem i Mateuszem Latałą. W międzyczasie zanotował dobre występy na Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów. Wszystko to składa się na obraz zawodnika, który bardzo dobrze wszedł w żużlowy sezon… i wtedy przydarzyła mu się kontuzja. Wszystko miało miejsce na jego domowym obiekcie w starciu ze Śląskiem Świętochłowice.

KW 6. biegu dnia pod taśmą stanął z Rune Thorstem, Adrianem Gałą i Casperem Henrikssonem. Na pierwszym łuku sczepił się motocyklami z Gałą i Henrikssonem i cała trójka upadła na tor. Wyglądało to groźnie a Kamiński podniósł się dopiero po kilku minutach. Choć wstał o własnych siłach i doszedł do parku maszyn to w powtórce, jak i w kolejnych biegach, już się nie pojawił. Było więc jasne, iż doznał jakiejś kontuzji, choć klub nabrał wody w usta.

Uraz wciąż daje się we znaki

Sprawę uspokoił po pewnym czasie sam zainteresowany, który na swoich mediach społecznościowych stwierdził, iż „nie ma poważnych obrażeń”. Kolejne występy zdawały się jednak zaprzeczać tej wypowiedzi. Zabrakło go na 4. rundzie DMPJ w Bydgoszczy, choć widniał w składzie. W pierwszym biegu został wykluczony za przekroczenie limitu dwóch minut i tyle go widzieli. To z pewnością zaniepokoiło kibiców, którzy czekają już na rywalizację ze Speedway Kraków.

Brak Kamińskiego w tym starciu może być widoczny, szczególnie jeżeli utrzyma formę z poprzednich występów. Sztab robi więc wszystko, aby doprowadzić juniora do pełnej sprawności. Nie wiadomo jednak czy ta sztuka im się uda. Czas ucieka a do meczu w Nowej Hucie pozostały już niecałe 24 godziny…

Eryk Kamiński
Idź do oryginalnego materiału