Dla Lindsey Vonn zimowe igrzyska miały być ukoronowaniem i tak jednej z najbogatszych karier w historii narciarstwa. Alpejka zdobyła wszystko - mistrzostwo olimpijskie, dwa mistrzostwa świata, cztery Kryształowe Kule... A to wszystko przed odejściem z zawodowego sportu w 2019 roku.
REKLAMA
Zobacz wideo Dlaczego najlepsi narciarze i narciarki nie nadają butów w bagażu? Maryna wyjaśnia
Coś jednak Amerykankę wciąż ciągnęło na stok. Wróciła po pięciu latach przerwy. W grudniu 2025 roku wygrała swoje 83. zawody Pucharu Świata, zaledwie miesiąc później zwyciężyła ponownie. Stała się główną kandydatką do olimpijskiego triumfu w zjeździe. I wtedy miejsce miała pierwsza katastrofa - Vonn zerwała więzadła po upadku w ostatnich przed igrzyskami pucharowych zmaganiach.
Koszmar Lindsey Vonn
Kilka dni przed olimpijską rywalizacją w jej koronnej konkurencji, Vonn potwierdziła swój start w Cortinie d'Ampezzo. Start ten jednak zakończył się po ledwie czterech zakrętach. 41-latka straciła kontrolę w locie i upadła. Po kilkunastu minutach ze stoku zabrał ją helikopter. W szpitalu diagnozy - złamanie nogi, operacje - już liczone na palcach dwóch rąk.
Zobacz też: Na igrzyskach zadziwiła świat. Bez wahania oddałaby dwa złote medale
"Nie stanęłam na nogach od ponad tygodnia… Od mojego przejazdu leżę nieruchomo na szpitalnym łóżku. I chociaż jeszcze nie mogę ustać, powrót do ojczyzny to niesamowite uczucie. Ogromne podziękowania dla wszystkich we Włoszech za dobrą opiekę nade mną" - napisała we wtorek na Twitterze, zapowiadając powrót do kraju. Teraz Lindsey Vonn podzieliła się relacją z podróży do Stanów.
Lindsey Vonn wróciła do USA
"Moja noga wciąż jest w kawałeczkach, ale nareszcie jestem w domu!" - triumfalnie ogłosiła na Instagramie. "Oddział intensywnej opieki, karetka, samolot, karetka, szpital" - droga do USA była niezwykle trudna. 41-latka musiała zostać przetransportowana do samolotu na specjalnych noszach.
Stan Amerykanki pozwolił na transatlantycki lot, ale Lindsey Vonn czekają kolejne zabiegi. Odbędą się one już w Stanach. "Jestem wdzięczna całej ekipie medycznej, która pomogła mi wrócić do domu. Nie mogę się doczekać kolejnej operacji, po której będę mogła ruszać się nieco bardziej" - napisała.
41-latka opisała też dokładniej zakres jej kontuzji, choć sama przyznaje, iż jeszcze nie do końca dotarło do niej, jak poważna jest sytuacja. "To jest znacznie bardziej skomplikowane niż jedynie złamanie nogi. Wciąż próbuję pojąć co to dokładnie oznacza, jak długa droga mnie czeka... Zdradzę więcej szczegółów w najbliższych dniach".
18 lutego odbędzie się ostatnia konkurencja w narciarstwie alpejskim podczas zimowych igrzysk. W Cortinie d'Ampezzo alpejki zmierzą się w slalomie.

2 godzin temu












