Nie tak miał wyglądać niedzielny pojedynek dla INNPRO ROW-u Rybnik. Goście przyjechali do Rzeszowa po trzy duże punkty, by postawić ogromny krok w stronę play-off. Pomimo braku Rasmusa Jensena po stronie miejscowych nie udało się zwyciężyć. „Żurawie” były lepsze w stosunku 47:43.
Na małe pocieszenie drużyna Roberta Mikołajczaka zdobyła punkt bonusowy. W ostatnim wyścigu szalę w dwumeczu na korzyść swojego zespołu przechylili Jakub Jamróg i Nicolai Klindt. Polak był liderem „Rekinów” w tym spotkaniu. Na swoim koncie zapisał 11 punktów z bonusem.
– Uratowaliśmy na osłodę punkt bonusowy. Na pewno apetyty były większe ze względu na absencje lidera gospodarzy Rasmusa Jensena. Założenie było takie, żeby wygrać ten mecz. Niestety tak się nie potoczyło – mówił Jakub Jamróg dla klubowych mediów.
35-letni żużlowiec nie ukrywał, iż rzeszowski tor zaskoczył drużynę gości. Jamróg również miał problemy na początku, choć nie notował zer, co było ważne dla ostatecznego dorobku. Później już dograł wszystko idealnie z ustawieniami i zanotował dwa indywidualne zwycięstwa.
– Tor bardzo specyficzny, bardzo twardy spod plandeki, trudny w ustawieniach i tutaj wynikała cała sztuka zdobycia dobrego wyniku. Mi od połowy zawodów udało się znaleźć odpowiednią prędkość. Mogłem wcześniej, ale taki jest żużel, gra błędów i tyle. Jedziemy dalej każda z drużyn może być lekko zadowolona – przyznał.
ROW po trzytygodniowej przerwie wróci do rywalizacji o fazę play-off. Runda zasadnicza wchodzi w decydującą fazę, a przed nami trzy ostatnie kolejki w Metalkas 2. Ekstraligi. To w nich rozstrzygnie się kto będzie bezpieczny utrzymania, a kto będzie musiał przez cały czas drżeć o byt.














