Polonia Piła ma naprawdę trudny czas pod kątem wizerunku oraz wyników. Norbert Kościuch poruszył świat pozostawieniem na trybunach Wiktora Jasińskiego, dając siebie do składu. Kibice dali upust emocjom, nieustannie bucząc jeżdżącego trenera pilskiego zespołu. Paweł Szałapski, kierownik zespołu, przyznał, że sobotni mecz był naprawdę jednym z najcięższych w tym sezonie. Atmosfera w parku maszyn pozostawiała wiele do życzenia, ale temat toru jednoznacznie skwitował, iż piłka leży po stronie zawodników.
– Jesteśmy w bardzo trudnym momencie. Mam nadzieję, iż to się jakoś odbuduje. Potrzebujemy jakiegoś impulsu – przyznał Paweł Szałapski, już były kierownik Polonii Piła, dla Wielkopolski Żużel. – Ciężko się mówi po takim meczu. Nadzieje mieliśmy na wygraną, a tutaj przegrywamy z kretesem. Zawodnicy narzekali na przyczepny tor i dostali twardy, nie pojechali. (…) o ile ktoś używa rozumu i wie, iż na początku tygodnia padały deszcze, to wiadomo, iż w środę będzie inny tor, bo był po opadach deszczu, a w czwartek będzie również inny.
Czujne oko
Polonia Piła zasłynęła z mocno przyczepnego toru, który pojawił się na dobrą sprawę pod koniec zeszłego sezonu. Spore poruszenie wywołał brak przygotowania nawierzchni na pierwszy mecz półfinałowy z Ultrapur Startem Gniezno, co potem również zakończyło się niemożliwą corridą. Tym razem Speedway Ekstraliga bacznie obserwuje poczynania pilskich toromistrzów, szczególnie po dwóch ostatnich spotkaniach.
– Komisarz przyjechał i nie pozwolił nam robić takiego toru, jakiego mieliśmy zazwyczaj. Dzisiaj nam ten tor zabetonowali, praktycznie nic się nie działo. Nie jest to dla mnie wytłumaczenie. Zawodnicy powinni się dopasować się do warunków na swoim torze – przyznał.
Złożył rezygnacje
Paweł Szałapski natomiast nie pełni już dłużej funkcji kierownika zespołu. Bardzo ciężko sobie wyobrazić brak tak uznanej osoby w parku maszyn, ale decyzja została już podjęta. Można powiedzieć, iż sobotnia obecność to miły gest dla współpracowników klubu.
– Już w zeszłym tygodniu złożyłem rezygnacje z pełnionej funkcji. Dzisiaj byłem dlatego, iż nie miał mnie kto zastąpić, a nie chciałem ich zostawić na lodzie. Zaczęliśmy to przecież razem, od zera, a dzisiaj jest jak jest.
Dlaczego zatem Paweł Szałapski opuścił klub? Przede wszystkim praca zarobkowa, głównie jako właściciel firmy. Dodatkowo nakład obowiązków dla kierowników w Metalkas 2. Ekstralidze jest znacznie większy od tego z Krajowej Ligi Żużlowej. Innym z problemów jest również udział w zawodach Norberta Kościucha. Przy braku odpowiednich korelacji, Szałapski na meczu praktycznie działał sam, szczególnie po odejściu Grzegorza Czarneckiego.
– Ja nie żyję żużlem, mam swoją firmę – dodał Paweł Szałapski. – Teraz mamy żniwa, bo to okres letni, ale nie o to choćby chodzi. Jest też trochę wyplenia, to jest raz, a dwa w Metalkas 2. Ekstralidze jest znacznie więcej obowiązków. Problem polega na tym, iż jak Norbert jeździ, to jestem praktycznie sam w parkingu. Miał być Grzegorz (Czarnecki dod. Red), ale nie dogadano się z nim. Wielce pomocny był.
Były kierownik nie chce jednak sugerować niczego jeżdżącemu trenerowi. Uważa, iż nie ma odpowiednich do tego kompetencji, aby pouczać tak doświadczonego zawodnika na żużlowych torach.
– Łatwiej jest jak Norbert jest w parkingu, bo mamy osobę do wsparcia, która ma wiedzę merytoryczną, typowo żużlową – podkreśla były kierownik pilskiego zespołu. – Zawsze byłoby lepiej, jakby Norbert Kościuch był w parkingu, ale ja nie jestem osobą godną, żeby powiedzieć sportowcowi, iż ma skończyć jeździć. To Norbert ma podjąć taką decyzję – przyznał były już kierownik.

















