Papierologia wstrzymała transferowy ratunek w Ostrowie. Działacze Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski do samego końca walczyli z czasem, by tuż przed decydującą o ligowym bycie fazą play-down Metalkas 2. Ekstraligi podeprzeć skład świeżą krwią. Choć porozumienie z zawodnikiem było dopięte, a kibice wyczekiwali oficjalnego komunikatu, z wielkich planów pozostało jedynie rozczarowanie. Okienko transferowe zamknęło się 21 sierpnia, a biurokratyczny mur okazał się nie do przebicia.
Zamiast ucieczki w górę, walka o przetrwanie
Przed startem rozgrywek w Ostrowie Wielkopolskim myśleno o zupełnie innych celach. Ekipa, która na papierze miała szturmować czołówkę i bić się o powrót do żużlowej elity, zaliczyła bolesne zderzenie z rzeczywistością. Przedostatnie miejsce na koniec rundy zasadniczej i widmo spadku wywołały alarm w klubowych gabinetach.
Sytuacji nie uratowało choćby wcześniejsze ściągnięcie Jonasa Seiferta-Salka, który znakomicie wszedł do drużyny i wspólnie z Frederikiem Jakobsenem ciągnął ostrowski wóz. Wyniki zespołu przełożyły się na gigantyczny spadek frekwencji na trybunach, co wygenerowało blisko milionową dziurę w klubowym budżecie. Sztab szkoleniowy pod wodzą Tomasza Gapińskiego wiedział, iż przed starciem o utrzymanie kadra wymaga natychmiastowego poszerzenia.
Na celowniku znalazł się młody Australijczyk Tate Zischke. 21-latek zjechał na ostrowski owal, trenował z zespołem i z miejsca złapał wspólny język z włodarzami. Trener Tomasz Gapiński w magazynie „Kolegium Żużlowe” na antenie Canal+ zdradził, iż realizowane są też rozmowy z innymi zawodnikami, w tym z Nicolaiem Heiselbergiem, ale to właśnie transfer Zischke miał być pierwszym pewniakiem. Ostatecznie jednak Duńczyk Heiselberg wylądował w Krośnie, a Australijczyk ugrzązł w urzędowych procedurach.
Słowa prezesa nie pozostawiają złudzeń
Sprawę bezogródkowo postawił prezes TŻ Ostrovii, Waldemar Górski. W swoich najnowszych wypowiedziach nie ukrywa, iż klub zderzył się ze ścianą, której w tak krótkim czasie nie dało się przeskoczyć. Problem rozbił się o brak pozwolenia na pracę w Polsce dla australijskiego żużlowca.
– Obie strony chciały. Tate był zdecydowany, by startować u nas, my też chcieliśmy. Warunki finansowe były dograne. Pojawił się jednak problem, którego nie byliśmy w stanie przeskoczyć ze względów proceduralnych, mianowicie brak pozwolenia na pracę w Polsce – wyjawił Waldemar Górski na łamach portalu infostrow.pl.
Szef ostrowskiego klubu zaznaczył, iż działacze robili wszystko, co w ich mocy, ale przepisy okazały się bezwzględne. Brak wcześniejszego kontraktu Zischke z jakimkolwiek polskim zespołem wykluczał opcję szybkiego wypożyczenia.
– Procedura trwa choćby do trzech miesięcy. Gdyby Tate Zischke miał kontrakt w Polsce, można byłoby go wypożyczyć i byłoby to znacznie łatwiejsze. W obecnej sytuacji, nie udało się załatwić pozwolenia na pracę w tak krótkim czasie. Kiedy kontraktuje się zawodnika zimą, jest kilka miesięcy na załatwienie wszelkich formalności. Tutaj tego czasu niestety nie było – uzupełnił sternik Ostrovii.
Przekreślony transfer Zischke oznacza, iż Moonfin Magnus Ostrów przystępuje do fazy play-down w niezmienionym zestawieniu, bez dodatkowej osłony i manewru taktycznego na pozycji rezerwowego. Odpowiedzialność za utrzymanie Metalkas 2. Ekstraligi spoczywa wyłącznie na dotychczasowych zawodnikach. Prawdziwy sprawdzian bojowy nastąpi błyskawicznie. Już w najbliższą niedzielę ostrowianie jadą do Krosna, gdzie o godzinie 15:15 podejmą miejscowe Cellfast Wilki w pierwszym starciu o ligowy byt.
















