Piłkarze FC Barcelony chcieli zrewanżować się Sevilli za wysoką porażkę 1:4 w pierwszej rundzie. Wtedy w drugiej połowie przy wyniku 1:2 rzut karny zmarnował Robert Lewandowski. Teraz polski napastnik znów dostał szansę gry w podstawowym składzie i grał z maską na twarzy. Obok niego zagrał m.in. debiutujący w La Lidze prawy obrońca Xavi Espart.
REKLAMA
Zobacz wideo Oficjalnie jest walkower! Roj: Zgodzimy się, iż ta decyzja jest sprawiedliwa
Aż pięć bramek FC Barcelony
Tak zestawiona FC Barcelona bardzo gwałtownie otworzyła wynik. Już w ósmej minucie w polu karnym faulowany przez Sowa został grający w niedzielę na lewej obronie - Cancelo. Jedenastkę piękną podcinką w środek bramki wykorzystał Raphinha.
Dwanaście minut później było już 2:0. Znów rzut karny wywalczył Cancelo, tym razem mijając w polu karnym Jose Angela Carmonę. Do jedenastki znów podszedł Raphinha. Tym razem strzelił mocno, w róg, bramkarz go wyczuł, ale nie był w stanie obronić.
W 38. minucie było już 3:0. Gerard Martin dobrze rozpoczął akcję podaniem na skrzydło do Marca Bernala, ten odegrał na 12 metr do Olmo, a pomocnik Barcelony strzałem z pierwszej piłki podwyższył wynik.
Tuż przed gwizdkiem sędziego na przerwę gospodarze źle zachowali się w obronie. Po dośrodkowaniu z prawej strony Juanlu Sancheza, niepilnowany przez nikogo Oso na dziesiątym metrze strzałem z woleja zdobył gola.
Po zaledwie sześciu minutach drugiej połowy Raphinha ustrzelił hat-trick. Rezerwowy Fermin Lopez podał mu w pole karne, a po strzale Brazylijczyka z ok. 14 metrów i rykoszecie, piłka zmyliła bramkarza i wpadła do siatki.
Dla Raphinhy to gol w tym sezonie w La Lidze. Zrównał się z bramkami w tym momencie z Robertem Lewandowskim.
Gospodarze nie mieli dość i ciągle atakowali, dążąc do zdobycia kolejnych bramek. W 60. minucie Raphinha przy linii bocznej w środku boiska podał do Lewandowskiego, ale ten został przewrócony przez rywala, piłkę przejął jednak Cancelo. Portugalczyk pobiegł z nią kilkadziesiąt metrów, w polu karnym ośmieszył rywala zwodem na zamach i strzałem z pięciu metrów między nogami bramkarzami, zdobył gola. Do dwóch wywalczonych karnych Cancelo dołożył zatem też bramkę.
Trener Flick mógł oszczędzać swoich kolejnych piłkarzy przed meczem Ligi Mistrzów z Newcastle. W 70. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Raphinhy, Ronald Araujo, który pojawił się na boisku 180 sekund wcześniej, głową z trzech metrów strzelił nad poprzeczką. Cały czas na boisku był Lewandowski. Polak w 78. minucie strzelał z 15 metrów, ale trafił w bramkarza.
Chwilę później kibice głośno śpiewali: Gavi, Gavi, Gavi. Pomocnik Barcelony wrócił do gry po 203 dniach przerwy spowodowaną poważną kontuzją kolana. Owację mógł też za dostać w 84. minucie Lewandowski, ale zmarnował trzecią sytuację. Tym razem z 15 metrów strzelił centymetry obok słupka. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Sow głową zdobył drugiego gola dla Sevilli. Asystę miał Oso.
FC Barcelona po tej wygranej znów ma cztery punkty przewagi nad Realem Madryt. Sevilla z 31. punktami jest na 14. miejscu.
FC Barcelona w następnej kolejce podejmie Rayo Vallecano (22 marca, godz. 14). Już w najbliższą środę (godz. 18.45) zagra za to przed własną publicznością z Newcastle w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Relacja na żywo z obu spotkań na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Zobacz także: Mecz walki o utrzymanie. Legia w strefie spadkowej!
FC Barcelona - Sevilla 5:2 (3:1)
Bramki: Raphinha trzy (9. i 21. z karnych, 51.), Olmo (38.), Cancelo (60.) - Oso (45.+3.), Sow (90.+2.)
FC Barcelona: Garcia - Espart, Cubarsi, Martin, Cancelo (66. Araujo) - Pedri (46. Fermin Lopez), Bernal (67. Casado), Olmo - Bardghji (66. Yamal), Lewandowski, Raphinha (82. Gavi).
Sevilla: Vlachodimos - Carmona (46. Ejuke), Nianzou (70. Castrin), Gudelj, Suazo (46. Vargas) - Agoume (78. Bueno), Sow - J. Sanchez, A. Sanchez, Oso - Adams (46. Maupay).

1 godzina temu















