Podolski wyrzucony z boiska! Pomylił boisko z ringiem

1 godzina temu
Górnik Zabrze z pierwszym zwycięstwem w ekstraklasie od stycznia! W niedzielny wieczór pokonał 3:1 Raków Częstochowa na własnym stadionie. I to dość pewnie. Choć goście mieli znakomite okazje do nawiązania walki i zdobycia bramek, to brakowało precyzji, a także szczęścia. A wszystko odbyło się na oczach obecnego na trybunach prezydenta Karola Nawrockiego.
iskoKibice zobaczyli tylko jedno trafienie w dwóch niedzielnych spotkaniach ekstraklasy. Na start Arka Gdynia zremisowała 0:0 z Widzewem Łódź. Fani opuścili więc stadion mocno rozczarowani. Bramkę zobaczyli za to widzowie w Lubinie, gdzie Zagłębie przegrało z Lechem Poznań (0:1). Cała nadzieja w dostarczeniu wielkich emocji i wielu goli spoczywała na barkach Górnika Zabrze i Rakowa Częstochowa. To te drużyny zmierzyły się na koniec dnia.


REKLAMA


Zobacz wideo Afera Śląska i Wisły. Roj: To paradoksalna sytuacja, to jest bardzo zaskakujące


Dobry początek Rakowa, a potem Górnik doszedł do głosu. Co za gole!
Trudno było wskazać faworyta do zwycięstwa. Górnik chciał przerwać fatalną passę bez zwycięstwa - to już pięć spotkań w ekstraklasie, po raz ostatni wygrał 31 stycznia z Piastem Gliwice (2:1), przez co znacząco spadł w tabeli. Z kolei Raków chciał powetować sobie porażkę z czwartku, kiedy to uległ 1:2 Fiorentinie w Lidze Konferencji.


Dodatkowy "smaczek" spotkaniu nadał fakt, iż na obiekcie w Zabrzu pojawił się Karol Nawrocki. Lepszy początek zaliczyli goście. Szansę miał m.in. Lamine Diaby-Fadiga, który uderzył główką po rzucie rożnym, a także Leonardo Rocha, który w podobnej sytuacji spudłował. Niewykorzystane okazje zemściły się na Rakowie. Już w 18. minucie blisko zdobycia bramki był Lukas Ambros. Tym razem się nie udało, a dobrą interwencję zaliczył Oliwier Zych. Jednak już w 23. minucie golkiper nie miał nic do powiedzenia.
To wtedy wynik spotkania otworzył Lukas Sadilek. I to w jakim stylu! Dobiegł do futbolówki i huknął wolejem na bramkę. Piłka dość nieszczęśliwie odbiła się jeszcze od Stratosa Svarnasa i wpadła do siatki. - Uwaga! Strzał, rykoszet i gol! Przepiękne uderzenie, które daje prowadzenie Górnikowi Zabrze! - emocjonowali się komentatorzy Canal+Sport.


A na tym Górnik się nie zatrzymał. Już w 43. minucie było 2:0. Błąd defensywy, a adekwatnie złe ustawienie i zbyt duża przestrzeń między stoperami dała szansę Ambrosowi, a ten z niej skorzystał. Ostatecznie więcej bramek nie padło i do szatni gospodarze schodzili z komfortową przewagą. Choć to Raków wykreował więcej okazji (dziewięć strzałów, ale tylko jeden celny), to zdecydowanie konkretniejsi byli piłkarze Górnika (pięć strzałów, trzy celne i aż dwa gole).


Raków zdobył bramkę kontaktową i zaczęła się nerwówka. Sadilek postawił kropkę nad "i"
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od kilku dobrych akcji, zarówno dla gospodarzy, jak i gości. Strzelali Ambros, Jonatan Braut Brunes, Maksym Chłań, ale bramki z tego nie padły. Później tempo gry wyraźnie spadło i groźnych okazji było jak na lekarstwo. Mimo wszystko Raków się nie poddawał i szukał gola kontaktowego. W 79. minucie ten cel zrealizował. A wszystko za sprawą trafienia Michaela Ameyawa, który czujnie dołożył nogę w polu karnym, pokonując bramkarza. W Zabrzu zrobiło się nerwowo. Kibice zaczęli drżeć o wynik. Raków wydawał się rozpędzony i szukał wyrównującego trafienia. Ale go nie znalazł. Ba, to gospodarze podwyższyli prowadzenie na 3:1. A to za sprawą drugiego gola Sadilka.


W końcówce doszło jeszcze do sytuacji, o której będzie bardzo głośno. Lukas Podolski wszedł na boisko w 89. minucie, a już po trzech minutach wyleciał z boiska. Powód? Uderzył Ameyawa, choć komentatorzy nie byli pewni, czy zasłużył on na tak surową karę. Później nagrania jasno pokazały, iż wcześniej było spięcie pomiędzy tymi piłkarzami, na co Niemiec zareagował zbyt gwałtownie.
Zobacz też: Klub z Mongolii ma polskiego sponsora. "Nie wahałem się ani chwili".


Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 3:1


Strzelcy: Lukas Sadilek (23', 88'), Lucas Ambros (43'), Michael Ameyaw (79')
Górnika dzięki zwycięstwu awansował w tabeli ekstraklasy. Wyprzedził dzisiejszego rywala i z dorobkiem 38 punktów zajmuje czwartą lokatę. Tyle samo "oczek" ma trzecia Jagiellonia Białystok, ale piłkarze Adriana Siemieńca rozegrali jedno spotkanie mniej. Raków spadł w tej sytuacji na piąte miejsce z 37 punktami na koncie.
Idź do oryginalnego materiału