Robert Lewandowski wydawał się być w naprawdę dobrej dyspozycji przed startem sezonu. W sparingach na Dalekim Wschodzi dwukrotnie trafiał do siatki, zaliczył też świetną asystę do Roony'ego Bardghji'ego w starciu z Vissel Kobe (3:1). Można było mieć nadzieję, iż gdy przyjdzie test ostateczny w postaci Pucharu Gampera z Como oraz wreszcie ligowa inauguracja z Mallorką, polski napastnik znów będzie "kąsił" swoich rywali. Niestety może się tak stać, iż choćby nie dostanie ku temu szansy.
REKLAMA
Zobacz wideo Jan Urban uderza w Michała Probierza?! "Też bym się wkurzył"
Lewandowski podatny na urazy? Tomaszewski nie ma wątpliwości co do przyczyny
Barcelona poinformowała, iż Lewandowski ma problem z mięśniem dwugłowym uda. Przeciwko Como nie zagra na pewno, a z Mallorką... czas pokaże. To niestety kolejne jego problemy zdrowotne w ostatnich miesiącach. Poprzednio musiał pauzować prawie miesiąc na przełomie kwietnia oraz maja. O całą sprawę zapytany został Jan Tomaszewski. W rozmowie z "Super Expressem" słynny bramkarz stwierdził wprost, iż w tym wieku pewnych rzeczy się nie oszuka.
- Przepraszam, jaki jest PESEL Roberta? Jak ja czytam wypociny niektórych "o jak on się wspaniale teraz przygotował!", "jak ta przerwa na Finlandię mu pomogła", to ludzie kochani, puknijcie się w głowę. Robert złapał kontuzję, co mnie w ogóle nie dziwi. On ma już swoje lata. Też zmienił swoje granie. W Bayernie grali na niego, a tu on musi grać na nich. Dlatego jeszcze raz podkreślam. Trzeba mierzyć siły na zamiary, a nie być patriotą-idiotą, bo on Polak to musi grać. W kadrze dla mnie powinien grać jeszcze 2-3 lata. Jako przywódca. Gdy nie idzie, Robert wchodzi. To co się stało teraz, to jest zmęczenie organizmu - ocenił Tomaszewski.
Barcelona nie byłaby przeciwko sprzedaży Polaka?
Zdaniem słynnego bramkarza Barcelona widzi już co się dzieje i wcale nie byłaby niechętna, by sprzedać Lewandowskiego choćby tego lata. - Hiszpańskie media sugerowały, iż dostał ofertę z Arabii Saudyjskiej. Dlaczego nie piszą w tym kontekście o Yamalu? O Raphinhi? To żaden przypadek. Oni widzą, co się dzieje. Robert powinien teraz wchodzić na podmęczonego przeciwnika. Przecieki są z klubu, a to jest dla nich ostatnia okazja, by na nim zarobić - powiedział Tomaszewski.