Tomasiak od dawna był faworytem do podium podczas MŚJ w Lillehammer. Nic dziwnego, iż zdecydowano się wysłać go na te mistrzostwa. Po kolejny sukces, ale nie tylko. Od 2024 roku zdobywa się dzięki takiemu sukcesowi coś, z szerszej perspektywy, o wiele ważniejszego od medalu.
REKLAMA
Zobacz wideo [PŁATNA WSPÓŁPRACA] Snowboard kontra narty! Amator rzucił wyzwanie polskiej mistrzyni
Srebrny medal Tomasiaka w Lillehammer oznacza coś więcej. Zgarnął "dziką kartę"
Już drugą z rzędu edycję mistrzostw świata juniorów Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) wynagradza medalistów tej imprezy nie tylko złotymi, srebrnymi i brązowymi krążkami. Miejsce na podium gwarantuje im imienną przepustkę do zawodów Pucharu Świata.
Ta zaczyna obowiązywać od razu - od kolejnego weekendu po MŚJ - i jest ważna aż do kolejnej edycji mistrzostw. Z racji, iż ta "dzika karta" jest imienna, kadry przyjeżdżają na tę imprezę głównie po to, żeby walczyć o dodatkową tzw. kwotę startową do PŚ. Nie ma co ukrywać, iż choć indywidualne medale dla zawodników też są ważne, to właśnie ten argument przyciąga uwagę poszczególnych krajów.
Wszyscy chcą, żeby ich zdolni juniorzy mieli pewne miejsce w składzie, a dzięki nim mogli wskoczyć inni. w okresie 2024/25 z takiej możliwości korzystali Austriacy, Amerykanie i Niemcy - dzięki odpowiednio Stephanowi Embacherowi, Erikowi Belshawowi i Adrianowi Tittelowi. Tej zimy dodatkowe miejsca były tylko dwa - dla Austrii i USA. To dlatego, iż na MŚJ w Lake Placid na podium było dwóch Austriaków - wspomniany Embacher oraz Simon Steinberger, a także Tate Frantz. Jeden kraj może jednak zdobyć tylko jedno dodatkowe miejsce w PŚ.
"Wielka sprawa". Polska zyska dodatkowe miejsce dzięki MŚJ po raz pierwszy
Teraz to Polska zyskała możliwość wysyłania na zawody PŚ kolejnego zawodnika aż do przełomu lutego i marca przyszłego roku, kiedy odbędzie się kolejna edycja MŚJ. Pierwszy raz w historii, bo gdy Jan Habdas zdobywał nasz poprzedni indywidualny medal tej imprezy - brąz w Whistler, to zasada o dodatkowej kwocie startowej jeszcze nie obowiązywała.
W środowisku czuć, iż zgarnięcie takiej nagrody za sukces Tomasiaka było bardzo ważne i może się okazać cenne w najbliższej przyszłości. W końcu już do Lahti polscy skoczkowie powinni ruszyć w sześciu - wraz z Tomasiakiem, który przeleci z Norwegii do Finlandii.
- Takie dodatkowe miejsce w Pucharze Świata to wielka sprawa, bo wtedy właśnie inni zawodnicy mogą się pokazać w zawodach najwyższej rangi - przyznał niedawno w rozmowie ze Sport.pl Wojciech Topór.
Kolejne MŚJ miały się odbyć w Szczuczyńsku w Kazachstanie, co zapowiedziano już w 2024 roku, ale miesiąc temu tamtejszy komitet organizacyjny się wycofał. I zdecydowano o przeniesieniu wydarzenia do Estonii - organizatorem zostało Otepaa. To tam Kacper Tomasiak po raz ostatni będzie miał zatem okazję do wystąpienia w MŚJ - zawody organizuje się dla zawodników poniżej lub kończących dokładnie 20 lat.

3 godzin temu















