Apetyty polskich kibiców po dwóch medalach zdobytych przez Kacpra Tomasiaka na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026 rozgrywanych w Mediolanie i Cortinie były bardzo rozbudzone. Fani liczyli, iż Polacy sięgną po medal w konkursie duetów, który na tegorocznych ZIO zastąpił konkurs drużynowy (wtedy skakało czterech zawodników, a teraz dwóch).
REKLAMA
Zobacz wideo Kaja Ziomek-Nogal: Jechałam tu po medal, ale za jakiś czas docenię szóstą lokatę, bo zrobiłam wszystko, co mogłam
W gronie faworytów do medalu byli jednak przede wszystkim Japończycy, Austriacy, Norwegowie, Słoweńcy i Niemcy. Włączyć się chcieli też oczywiście biało-czerwoni, którzy skakali w składzie Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak.
Konkurs rozpoczął się wyśmienicie dla Polski. Paweł Wąsek w pięknym stylu skoczył aż 133,5 metra. Po pierwszej grupie zawodników Polska była ex aequo na drugim miejscu z Japonią (skakał Ren Nikaido). W drugim skoku bardzo dobrze spisał się też Kacper Tomasiak, który osiągnął 135,5 metra. Polacy zajmowali po pierwszej rundzie trzecie miejsce, ze stratą 6,4 punktu do Słowenii i 16,7 do Austrii. Biało-czerwoni mieli jednak tylko 1,2 punktu przewagi nad Niemcami i 2,2 nad Japonią. To zwiastowało gigantyczne emocje w walce o medal.
Po półmetku zawodów Polacy (po skoku Pawła Wąska na odległość 129,5 metra) awansowali na 2. miejsce, bo słabo spisał się Słoweniec Anze Lanisek, który wylądował tylko na 124 metrze. Utrzymali ją po skoku Tomasiaka w trudnych warunkach (135,5 metra).
Przed finałową, trzecią rundą Polacy tracili do Austriaków aż 21,4 punktu. Bardziej musieli zatem patrzeć za siebie. Nad Norwegią mieli przewagę 9,3 punktu, Niemcami - 9,6, Słowenią - 11,2 i Japonią - 12.1. Tak naprawdę o srebro przed dwoma ostatnimi skokami walczyło aż pięć reprezentacji!
W przedostatniej serii znów zawiódł Lanisek (128,5 metra) i Słowenia wyłączyła się z gry o medal. Wąsek skoczył 129 metrów i Polacy niestety spadli na czwarte miejsce, ze stratą 9,1 punktu do Japonii i 2,6 do Norwegii.
Przed ostatnią grupą zawodników, tych z czołówki, zaczął padać intensywny, gęsty śnieg, wiał mocny wiatr. Konkurs na kilka minut został przerwany, a emocje sięgnęły zenitu. Po skoku Raimunda, a przed Tomasiakiem, była aż 10 minutowa przerwa! Tomasiak skoczył w bardzo trudnych, anormalnych warunkach tylko 124,5 metra. Polacy spadli na 5. miejsce. Komentatorzy Eurosportu stwierdzili, iż to pogoda zabrała Polakom medal i trudno się z nimi nie zgodzić.
Chwilę później, przed ostatnimi trzema skokami, organizatorzy podjęli decyzję o anulowali trzeciej serii. A zatem Polacy zdobyli srebrny medal!
Zobacz: Już wiadomo, czy Norwegowie stracą złote medale
Końcowa kolejność duetów:
Austria (Hoerl, Embacher) - 568.7
Polska (Wąsek, Tomasiak) - 547.3
Norwegia (Forfang, Sundal) - 538
Niemcy (Wellinger, Raimund) - 537.7
Słowenia (Lanisek, Prevc) - 536.1
Japonia (Nikaido, Kobayashi) - 535.2
Szwajcaria (Trunz, Deschwanden) - 522.1
USA (Bickner, Frantz) - 520.2
Finlandia (Aalto, Kytosaho) - 511
Włochy (Bresadola, Insam) - 510.1
Kazachstan (Wasiljew, Miziernych) - 482.4
Francja (Chervet, Foubert) - 477.6
Estonia (Aigro, Vagul) - 238.8
Ukraina (Marusiak, Kaliniczenko) - 208.1
Turcja (Bedir, Ipcioglu) - 202.7
Chiny (Song, Zhao) - 183.6
Rumunia (Spulberg, Cacina) - 182.1

2 godzin temu















