Można zażartować, iż Kacper Tomasiak dopiero teraz pojedzie na swoją docelową imprezę. I to po części prawda: na początku sezonu wszyscy zakładaliśmy, iż Polak będzie walczył przede wszystkim o medale mistrzostw świata juniorów. jeżeli dopuszczaliśmy myśl o igrzyskach olimpijskich, to raczej o wyjeździe 19-latka do Włoch "po naukę", a nie medale.
REKLAMA
Zobacz wideo Tajner o słowach Andżeliki Wójcik: Tę niepokorność można wykorzystać
A jednak zaskoczył nas wszystkich - srebro i brąz indywidualnie oraz kolejne srebro w konkursie duetów zrobiły z niego sensację tych igrzysk. I teraz to, co zrobi w Norwegii, na pewno dla samego Tomasiaka będzie miało już mniejsze znaczenie. Ale polski skoczek wybierze się tam po coś więcej.
Tomasiak znów w Lillehammer. To tu się wszystko zaczęło
Kacper Tomasiak wróci tym samym do miejsca, w którym debiutował w Pucharze Świata. W listopadzie zeszłego roku pewnie wiedział, iż znów się tu pojawi - taki był plan. Ale iż będzie na tych MŚJ główną gwiazdą tuż po największym sukcesie w karierze? Wtedy chyba nikt by tego nie przewidział. Chociaż na dużym obiekcie Lysgardbakken Tomasiak prezentował się naprawdę dobrze - zajął szóste miejsce z drużyną w konkursie mikstów, a potem był 18. i 22. indywidualnie.
To już były dla nas naprawdę świetne wyniki młodego Polaka. Wejście do elity w takim stylu? Może nie "z drzwiami", od razu do ścisłej czołówki, ale bardzo solidne. Potem czterokrotnie wchodził do najlepszej "10", a dwa razy znalazł się w top 5 zawodów PŚ. I na igrzyskach zaszokował świat skoków.
Na początku zimy myśleliśmy, iż Tomasiak będzie naszą nadzieją na medal, ale właśnie na MŚJ. Jednym z kilku perspektywicznych zawodników, którzy mogą tam powalczyć o miejsce na podium. Gdy zimą stawiał kolejne pewne kroki w PŚ, stało się jasne, iż będzie murowanym kandydatem do medalu. A teraz? Dzięki medalom igrzysk we Włoszech jest faworytem do wygrania MŚJ. W końcu w Predazzo lepszych od niego juniorów nie było.
To tam trzy lata temu Polak pokazał się światu. Trenerzy pytali: "Kto to jest?"
Choć w Norwegii na pewno będzie mógł mu zagrozić Austriak Stephan Embacher, który wygrał poprzednie dwie edycje imprezy. Na igrzyskach indywidualnie był dwukrotnie siódmy.
A Tomasiak akurat z juniorskimi mistrzostwami ma trochę rachunków do wyrównania. W 2023 roku na MŚJ zajął kompletnie niespodziewanie czwarte miejsce, a inni trenerzy pytali polskiego sztabu, "kim on adekwatnie jest". Ostatnie dwie edycje to jednak wyniki poniżej jego obecnych możliwości - 26. i ósme miejsce, odpowiednio w Planicy i Lake Placid.
Jak na tamten etap jego kariery, oba nie były złe. Ale dziś sam Tomasiak będzie chciał więcej. Jako medalista olimpijski pewnie chce po prostu potwierdzić swoją świetną dyspozycję. I zgarnąć kolejne medale - choćby jeżeli z imprezy o dużo niższej randze.
Małysz: "Nie wyobrażam sobie, iż nie pojedzie"
Plan wysłania Tomasiaka do Lillehammer potwierdził nam już po zawodach na normalnej skoczni w Predazzo trener kadry B Wojciech Topór. - Jest o co walczyć, Kacper jest w gronie faworytów, więc pojedzie rywalizować o swój pierwszy indywidualny medal mistrzostw świata juniorów - mówił szkoleniowiec.
Kibice mogliby chcieć widzieć Tomasiaka jedynie w Pucharze Świata i spodziewać się go do końca sezonu tylko tam. Ale o tym, iż 19-latek pojawi się na MŚJ, mówi nam także Adam Małysz. - Nie wyobrażam sobie, iż nie pojedzie na MŚJ. Jest dalej juniorem i to jego główna impreza - stwierdził prezes Polskiego Związku Narciarskiego. - O złoto na pewno nie będzie łatwo, zwykle tak jest po sukcesach najwyższej rangi. Ale liczę, iż spisze się dobrze.
Ważne zadanie Tomasiaka. To pomoże polskim skokom
Tomasiak poleci do Norwegii także z innego powodu. Medaliści mistrzostw świata juniorów zdobywają imienne zaproszenie do Pucharu Świata aż do kolejnej edycji MŚJ. To oznacza, iż Tomasiak od marca mógłby startować w PŚ "nie zabierając" jednego z miejsc przydzielonych Polsce przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) na podstawie światowego rankingu i wyników Pucharu Kontynentalnego.
Stawka jest zatem bardzo duża - to byłby spory zysk dla polskich skoków. Tomasiak będzie przecież pewny wyjazdów na zawody PŚ do końca zimy, a i od startu kolejnego sezonu trudno sobie dziś wyobrazić polską kadrę bez niego. Gdyby miał imienne zaproszenie za medal MŚJ, Polska zyskałaby możliwość wysyłania na zawody PŚ kolejnego zawodnika.
- Stawka jest duża i fajna. Takie dodatkowe miejsce w Pucharze Świata to wielka sprawa, bo wtedy właśnie inni zawodnicy mogą się pokazać w zawodach najwyższej rangi - przyznaje Wojciech Topór.
Szef zaplecza polskich skoków ma nadzieję, iż sukces zawodnika z jego grupy da także sporo motywacji kolejnym młodszym zawodnikom. - Fajnie, iż zdobył medale na igrzyskach i pokazał innym młodym adeptom skoków, iż można osiągać wielkie sukcesy. Oby to się przełożyło i na ich osiągnięcia - przekonuje trener.
Mistrzostwa świata juniorów w Lillehammer zaplanowano na 2-8 marca. Konkurs juniorów na skoczni normalnej odbędzie się 5 marca, a dwa dni później będziemy świadkami rywalizacji drużynowej. Tomasiak weźmie też pewnie udział w konkursie mikstów - 8 marca.

2 godzin temu















