
Jan Błachowicz chciałby zobaczyć wielkie starcie. Konfrontacja niedoszłego i byłego rywala wzbudziłaby wielkie emocje.
Jan Błachowicz to bez wątpienia w dalszym ciągu jeden z najlepszych zawodników MMA na świecie. Były mistrz UFC w wadze półciężkiej przez lata udowadniał, iż należy do ścisłej światowej czołówki, a jego „Polska Siła” stała się znakiem rozpoznawczym w największej organizacji Mieszanych Sztuk Walki na świecie. Rok 2025 był dla niego okresem wymagającym, ale jednocześnie potwierdzającym, iż wciąż potrafi rywalizować z najlepszymi, pomimo już 42 lat na karku.
Na początku zeszłego roku Błachowicz wrócił do oktagonu po dłuższej przerwie spowodowanej problemami zdrowotnymi. Przypomnijmy, iż mierzył się on z poważnym urazem barków, w związku z którym musiał się poddać między innymi operacji.
Jego pierwszym występem był pojedynek na gali UFC w Londynie, gdzie w co-main evencie zmierzył się z Carlosem Ulbergiem. Walka od początku miała wyrównany przebieg, jednak zdaje się, iż młodszy i troszkę bardziej dynamiczny Nowozelandczyk lepiej punktował w stójce i ostatecznie to on został wskazany jako zwycięzca decyzją sędziów. Dla Błachowicza była to bolesna porażka, która oddaliła go od bezpośredniej drogi do walki o mistrzowski pas, której byłby niezwykle bliski w przypadku zwycięstwa. Warto odnotować, iż zdaniem wielu to „Cieszyński Książę” był lepszym zawodnikiem w tym starciu.
ZOBACZ TAKŻE: Marcin Tybura wraca. Znamy datę i rywala
Polak nie zamierzał jednak kończyć roku na jednej przegranej. Pod koniec 2025 roku ponownie pojawił się w klatce, tym razem na dużej gali w Stanach Zjednoczonych, gdzie jego przeciwnikiem był Bogdan Guskov. Do ich konfrontacji mianowicie doszło 7 grudnia w T-Mobile Arenie w Las Vegas. Starcie to było pierwszym karty głównej i miało bardzo twardy, a momentami brutalny charakter.
Błachowicz pokazał doświadczenie, odporność i charakter, notując mocne momenty w końcówce walki. Natomiast tarapaty, w których się znalazł podczas rundy numer 2 zadecydowały o tym, iż ostatecznie sędziowie orzekli większościowy remis.
Tak naprawdę nie dało mu to wyraźnego awansu w hierarchii, ale pozwoliło utrzymać się w czołówce dywizji. Tak więc a obecnym etapie kariery Jan Błachowicz w dalszym ciągu pozostaje zawodnikiem ścisłego topu dywizji do 205 funtów UFC. Choć nie jest już pierwszym wyborem do walki o pas, wciąż stanowi bardzo trudne wyzwanie dla wszystkich rywala. Sam zawodnik podkreśla, iż nie myśli jeszcze o zakończeniu kariery i przez cały czas chce udowadniać swoją wartość w oktagonie. Rok 2025 pokazał, iż mimo wieku i przebytych kontuzji, „Cieszyński Książę” przez cały czas ma wiele do zaoferowania w UFC.
Warto odnotować, iż wszystkie ostatnie cztery walki Janka – dwa remisy oraz dwie porażki – były pojedynkami, w których również dobrze można by ogłosić jego triumf. Niebywała passa Polaka…
Jan Błachowicz chciałby zobaczyć wielkie starcie
W jednym z tych pechowych starć nasz rodak mierzył się z Alexem Pereirą, który aktualnie dzierży tytuł mistrzowski kategorii półciężkiej. Brazylijczyk, znany z potężnej siły uderzenia i wybitnej stójki, na stałe zapisał się w historii organizacji jako mistrz dwóch kategorii wagowych. Podkreślić należy jednak, iż nie rządził w obu jednocześnie. To właśnie po utracie pasa kat. średniej na rzecz Israela Adesanyi, przeszedł wyżej, gdzie najpierw się zmierzył z Błachowiczem.
W 2025 roku „Poatan” zdążył stracić tytuł, ale również go odzyskać, w obu pojedynkach mierząc się z Magomedem Ankalaevem. Jego walki przyciągają uwagę kibiców na całym świecie, czemu nie ma co się zbytnio dziwić, bowiem zawsze przynoszą mnóstwo emocji.
ZOBACZ TAKŻE: „Będziecie zadowoleni”. Iwo Baraniewski wraca do klatki UFC
To właśnie walkę z udziałem Alexa najbardziej chciałby teraz zobaczyć Jan. Reprezentant „WCA Fight Team” dał ostatnio jasno do zrozumienia, iż chce ujrzeć Brazylijczyka w kategorii ciężkiej:
Chciałbym go zobaczyć w kategorii ciężkiej w walkach z Jonem Jonesem bądź Tomem Aspinallem. To, co Alex dokonał w półciężkiej, jest niesamowite, gratulacje dla niego. To była naprawdę piękna droga, jestem zazdrosny – w pozytywnym kontekście. Jestem jego fanem, dlatego chciałbym, aby poszedł do dywizji wyżej. No, ale pamiętajmy iż mamy jeszcze kilku dobrych gości w 93 kg, także zobaczymy.
Oczywiście Tom Aspinall aktualnie mierzy się z urazem oka i jedyną możliwością jest chyba bój z przebywającym aktualnie na emeryturze Jonem Jonesem. Warto odnotować, iż obaj zawodnicy – szczególnie Alex – chcą tej walki, która niewątpliwie byłaby wielkim wydarzeniem. Zdaniem Błachowicza mogłoby do niej dojść w czerwcu, przy okazji gali w Białym Domu:
Myślę, iż może pokonać Jonesa. Pereira ma nokautujące uderzenie, więc może to skończyć przed czasem. Może zrobią ten pojedynek na gali UFC w Białym Domu.
– zasugerował Jan Błachowicz w wywiadzie dla „Home of Fight„.
Przypomnijmy, iż gala UFC w Białym Domu ma się odbyć na początku czerwca. Ma być to najlepsze wydarzenie w historii całego MMA, które odbyć ma się w tak wyjątkowym miejscu ze względu na obchody 250. rocznicy odzyskania niepodległości przez Stany Zjednoczone.

15 godzin temu

















