Porażka z Abramczyk Polonią Bydgoszcz (podobnie jak wcześniejsze spotkanie w Pile) pokazała, iż Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski ma bardzo dziurawy skład. Nic więc dziwnego, iż rozważany jest transfer nowego zawodnika. Po meczu sytuacji nie próbował upiększać Tomasz Bajerski, który doskonale zdaje sobie sprawę ze słabej dyspozycji wielu jego żużlowców.
– Słabo pojechaliśmy. W półtora czy dwóch zawodników ciężko jest wygrać mecz z taką drużyną jak Polonia Bydgoszcz. Po punktach widać, jak komu szło. Na przykład Chris Holder nie miał złych startów, ale jak wchodził w łuk, to robiło się gorzej. Miał nowy sprzęt, ale widać, iż chyba choćby w Pile pojechał lepiej. […] Kuba Krawczyk też męczy się na tym torze, ale będziemy cały czas walczyć i próbować coś wymyślić – mówił trener gospodarzy tuż po zakończeniu piętnastego biegu.
Żużlowcy nierzadko szukają przyczyn porażki w nieznajomości nawierzchni lub warunkach atmosferycznych, ale trener Ostrowian miał inne zdanie. Bajerski szczerze przyznał, iż problemem najzwyczajniej jest słaba dyspozycja jego podopiecznych. – Myślę, iż sprzętowo jest u nas OK. Tor także był naprawdę dobrze przygotowany i nikt z zawodników nie narzekał na tor czy na start. Po prostu byliśmy słabi, niezależnie od warunków. Skutki meczu w Pile też nie miały znaczenia, nie zwalajmy tutaj winy na jakiekolwiek inne rzeczy – powiedział.
Na korzyść drużyny z Ostrowa Wielkopolskiego może grać czas. Kolejny mecz z jej udziałem odbędzie się dopiero 17 maja, a więc okazji do treningów będzie naprawdę sporo. Na ten moment trener nie jest jednak w stanie zapewnić, iż do tego momentu wszystkie kłopoty znikną. – Na razie te dwa spotkania bardzo mocno nas obnażyły i w tej chwili ciężko powiedzieć, jak duże widać rezerwy w naszej drużynie. Musimy zdecydowanie się poprawić – zakończył nasz rozmówca.
Tomasz Bajerski udziela wywiadu















