
Francis Ngannou z bólem serca obserwował porażkę swojego przyjaciela z Nigerii.
W walce wieczoru gali UFC w Seattle Israel Adesanya zmierzył się z Joe Pyferem, zawodnikiem, który nie znajduje się w czołowej dziesiątce kategorii do 84 kilogramów. Starcie z Amerykaninem miało stanowić dla byłego mistrza UFC okazję do przerwania serii trzech kolejnych porażek. Rzeczywistość w oktagonie okazała się jednak brutalna.
Choć „The Last Stylebender” zaczynał zdobywać wyraźną przewagę w tym pojedynku i wydawało się, iż zmierza po pewne zwycięstwo, ponownie zgubiła go pycha. Adesanya, widząc, iż rywal ma trudności, wdał się z Pyferem w szaloną bijatykę, jakby za wszelką cenę chciał zakończyć walkę przed czasem.
Chaos w oktagonie okazał się jednak korzystny dla Amerykanina, który w całym tym zamieszaniu zdołał obalić zawodnika urodzonego w Lagos. Na ziemi sytuacja zmieniła się diametralnie, ponieważ popularny „Bodybagz” czuje się tam jak ryba w wodzie. Na początku 29-latek próbował poddać Adesanyę, jednak ostatecznie zrezygnował, by chwilę później zasypać Nigeryjczyka serią ciosów. Israel Adesanya nie był w stanie wstać pod naporem Amerykanina, więc sędzia nie miał innego wyjścia, jak przerwać pojedynek.
Francis Ngannou o porażce Israela Adesanyi
Pojedynek pomiędzy Israelem Adesanyą a Joe Pyferem oglądał Francis Ngannou, bliski znajomy Nigeryjczyka. „Predator” przyznał, iż bardzo ciężko było mu patrzeć na czwartą porażkę swojego przyjaciela. Dodał również, iż „The Last Stylebender” prezentował się naprawdę nieźle, ale czasami po prostu nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Oglądanie wczorajszej walki Izzy’ego było przygnębiające. Przypomina to, jak niewdzięczny potrafi być ten sport. Czasem sprzyja ci los, a czasem – bez względu na to, co robisz – zawodzi cię w najgorszym momencie.
Francis Ngannou heartbroken over Israel Adesanya’s loss
“Watching Izzy's fight last night was heartbroken.”
“Izzy looked sharp… but sometimes we plan, but God has other plans.”
“It reminds you how ungrateful this sport is.”
Via: @francis_ngannou
pic.twitter.com/9ie41V3rLi
Israel Adesanya (22-6) dołączył do największej organizacji MMA na świecie w 2018 roku. „The Last Stylebender” błyskawicznie zaznaczył swoją obecność w UFC, rozprawiając się z Robem Wilkinsonem w debiucie dla amerykańskiego giganta. Za swój występ zgarnął nagrodę „Performance of the Night”.
ZOBACZ TAKŻE: Kloszard Kombat Tournament odwołany. PRIME SHOW MMA rezygnuje z kontrowersyjnego pomysłu
Zaledwie rok po podpisaniu kontraktu Adesanya zunifikował pas mistrzowski w wadze średniej, nokautując utytułowanego Roberta Whitakera. Tytuł bronił aż sześć razy, nim tron odebrał mu Alex Pereira. Co prawda zdołał później odzyskać mistrzostwo, jednak nie cieszył się nim zbyt długo – w sensacyjnym starciu uległ Seanowi Stricklandowi. Od tego momentu Nigeryjczyk nie potrafi przerwać swojej złej passy.

3 godzin temu















