To była 67. minuta. Zalewski wszedł na boisko z konkretnym zadaniem

1 godzina temu
Atalanta Bergamo zaczyna wychodzić z kryzysu. Miała idealny moment na przełamanie niemocy w Serie A i wykorzystała go w pełni. Ekipa z Lombardii zasłużenie wygrała z bardzo słabą w tym sezonie Fiorentiną 2:0. W drugiej połowie na boisku pojawił się Nicola Zalewski. Wszedł w newralgicznym momencie meczu i zrealizował swoje zadania.
Atalanta Bergamo niedawno została przejęta przez nowego trenera. Raffaele Palladino zaczął od porażki z mistrzem Włoch, Napoli. Ale potem wygrał pewnie w Lidze Mistrzów z Eintrachtem Frankfurt. W niedzielę była idealna okazja do tego, by wygrać w Serie A i zakończyć serię Atalanty dwóch porażek z rzędu. Ekipa z Lombardii mierzyła się z Fiorentiną, która jest największym rozczarowaniem sezonu we Włoszech.


REKLAMA


Zobacz wideo Papszun pasuje do Legii? Kosecki: Nie ma trenera, który nie chciałby poprowadzić tego klubu


Centrostrzał dał prowadzenie
Niespodziewanie to Fiorentina lepiej wyglądała w pierwszych minutach spotkania. Mogła wyjść na szybkie prowadzenie po strzale Moise Keana w polu karnym, ale świetnie tutaj zachował się w bramce Atalanty Marco Carnesecchi. Wtedy gospodarze przypomnieli sobie, iż mecz się zaczął. Wrzucili wyższy bieg i przejęli inicjatywę.


Motorem napędowym "La Dei" był Charles De Ketelaere. Belg tworzył największe zagrożenie i najbardziej zmuszał Davida de Geę do pracy. Ale to nie on był bohaterem Atalanty do przerwy. Stał się nim Odilon Kossounu i to w najbardziej nieoczekiwanych okolicznościach. Iworyjczyk chciał centrować z pierwszej piłki, ale w praktyce wyszedł z tego popularny centrostrzał, który zaskoczył wszystkich na stadionie, a w szczególności de Geę. Piłkarze schodzili do szatni przy skromnym prowadzeniu Atalanty.


Zalewski wszedł i miał jedno zadanie
Atalanta nie zwalniała tempa i podwyższyła prowadzenie już na początku drugiej połowy. Na listę strzelców wpisał się Ademola Lookman, który dobił strzał głową de Ketelaere.
Wyglądało na to, iż gospodarze mają wszystko pod kontrolą. Ale w okolicach 60. minuty Fiorentina zanotowała zryw, stworzyła sobie kilka szans. Groźni pod bramką "La Dei" byli Kean i Roberto Piccoli. Pierwszy z nich trafił raz w słupek, drugi był regularnie zatrzymywany albo w porę przez defensorów Atalanty, albo przez Carnesecchiego.


W 67. minucie na boisku pojawił się Nicola Zalewski. Wszedł na lewe wahadło za Davide Zappacostę. Tamtą stroną Fiorentina przeprowadzała najwięcej ataków, potrzeba było odświeżenia w defensywie Atalanty i uspokojenia sytuacji, bo Fiorentina robiła się coraz groźniejsza. Reprezentant Polski nieźle wyglądał w obronie. Wygrał jeden pojedynek w powietrzu, zaliczył trzy odbiory. Miał celność podań na poziomie prawie 90 procent. Spowolnił grę Fiorentiny na swojej stronie.
Atalanta przetrwała napór gości i w końcówce spróbował zaatakować, mogła znokautować rywala. choćby Zalewski miał swoją sytuację. Jego techniczne uderzenie w polu karnym odbiło się od nóg jednego z obrońców "Violi" i minęło nieznacznie bramkę przyjezdnych. Ostatecznie żadna akcja gospodarzy w końcówce nie zakończyła się golem.
Zobacz też: Wygrali 5:1 i mają mistrzowski tytuł! Czekali na to od 34 lat
Atalanta wygrała 2:0 i zaczyna wychodzić z dołka, w jaki wpadła w trakcie kadencji Ivana Juricia. W tej chwili zajmuje 11. miejsce w tabeli Serie A z dorobkiem 16 punktów. Fiorentina jest przedostatnia, ma zaledwie sześć punktów, wciąż czeka na wygraną w lidze. Wyprzedza ostatni Hellas Werona wyłącznie dzięki nieznacznie lepszemu bilansowi bramkowemu.
Idź do oryginalnego materiału