Gwiazdorowi odcięło prąd. Hit na remis, Guardiola się cieszy

1 godzina temu
Remis w londyńskim hicie Premier League! Na Stamford Bridge do Chelsea, gdzie ostatnio w Lidze Mistrzów brutalnie poległa Barcelona, przyjechał niesamowicie rozpędzony Arsenal. Emocji nie brakowało, choć nie zawsze pozytywnych (było dużo kartek), a Chelsea ponad połowę meczu musiała grać w dziesiątkę. Ostatecznie najważniejsza w tym meczu okazała się praca głową, a derby Londynu zakończyły się remisem 1:1.
Od 2004 roku Arsenal czeka na mistrzostwo Anglii. W ostatnich trzech sezonach finiszowali zawsze na drugim miejscu, ulegając dwukrotnie Manchesterowi City i raz Liverpoolowi. Jednak pierwsze miesiące bieżących rozgrywek to jasny sygnał, iż drużynie Mikela Artety srebro już się znudziło. Oczywiście przed nami jeszcze wiele kolejek, ale jeżeli zespół po dwunastu kolejkach ma na koncie 29 punktów i tylko jedną porażkę, to jest to sygnał, iż mają dużą moc. Przede wszystkim w defensywie, bo "Kanonierzy" przed starciem z Chelsea mieli na koncie tylko sześć straconych goli.


REKLAMA


Zobacz wideo Papszun "pożegnany" przez kibiców Rakowa. Żelazny: To nie mieści mi się w głowie


Najmocniejsze zestawienie w derbach Londynu od lat?
Wynik kosmiczny i budzący szacunek. Dość powiedzieć, iż w dwóch ostatnich meczach strzelili więcej goli (7) niż stracili przez cały dotychczasowy sezon Premier League. W Lidze Mistrzów też błyszczą, jako jedyni mają komplet pięciu zwycięstw. Jednak jeżeli jest zespół, który mógł im zagrozić, to obecna Chelsea jawiła się jako poważny kandydat. Wszak "The Blues" od początku października potknęli się w lidze tylko raz (1:2 z Sunderlandem), a do meczu z Arsenalem przystępowali świeżo po kompletnym zdemolowaniu Barcelony w LM. Wynik 3:0 choćby nie oddawał w pełni ich dominacji nad mistrzami Hiszpanii.


Chelsea musiała grać w dziesiątkę. Jej gwiazdorowi odcięło prąd
Ostrzyliśmy sobie zęby na hit i pokaz efektownej piłki, ale w pierwszej połowie zobaczyliśmy więcej kartek (6) niż celnych strzałów (3). Żaden z bramkarzy nie został poważnie zatrudniony, bo zarówno Robert Sanchez miał w 13. minucie obowiązek obronić strzał Bukayo Saki ze skraju pola karnego, jak i David Raya musiał wybronić uderzenie Enzo Fernandeza z 32. minuty. Obaj się z tych obowiązków wywiązali. Mimo braku goli jeden z zespołów poniósł w pierwszej połowie stratę.


W 35. minucie Moises Caicedo ostro potraktował Mikela Merino. Impet jego wejścia był tak duży, iż obaj po tym zdarzeniu potrzebowali medycznej pomocy. Sędzia Anthony Taylor początkowo pokazał Ekwadorczykowi żółtą kartkę, ale został przywołany do monitora VAR. Powtórki jasno wskazały, iż Caicedo wszedł wyprostowaną nogą na wysokość kostki Hiszpana. Decyzja mogła być tylko jedna. Od 38. minuty Chelsea musiała sobie radzić w dziesiątkę.
Nie wiesz czym ruszyć, to rusz głową
Mimo osłabienia to "The Blues" zaczęli drugą połowę z wielkim impetem. W 47. minucie David Raya fenomenalnie wybronił strzał głową z bliska Joao Pedro. Jednak jego koledzy już chwilę później kompletnie zmarnowali jego wysiłek. Przy rzucie rożnym, który powstał po interwencji Hiszpana, nie upilnowali w polu karnym Trevora Chalobaha, a ten główkował tak, iż tym razem Raya mógł już jedynie wyciągnąć piłkę z siatki!


Arsenal mimo liczebnej przewagi musiał gonić wynik, ale oddać im trzeba, iż zrobili to bardzo skutecznie. Już w 59. minucie Bukayo Saka posłał z prawego skrzydła precyzyjne dośrodkowanie prosto na głowę Mikela Merino, a ten okazji nie zmarnował i doprowadził do wyrównania.


Hit na remis. Guardiola się cieszy
Choć grała w osłabieniu, Chelsea potrafiła w tym spotkaniu grać tak, iż ktoś nieświadomy tej czerwonej kartki dla Caicedo, nie zauważyłby, iż "The Blues" jest mniej. Mało tego, jeżeli któryś z zespołów zagrażał drugiemu, to właśnie Chelsea robiła to częściej. Na przykład w 71. minucie Raya musiał się wykazać po strzale głową Pedro Neto.
Wyczekiwaliśmy, czy któraś z drużyn zada tu decydujący cios. Bardzo blisko był Arsenal w 88. minucie, gdy w polu karnym mocny strzał po ziemi oddał Merino, ale kapitalną interwencją popisał się Sanchez. "Kanonierzy" do końca spotkania nacierali, ale nie dali rady przełamać ponownie defensywy Chelsea. Mecz zakończył się remisem, który najmocniej ucieszył rozdzielający te dwa zespoły w tabeli Manchester City. Choć Chelsea też powinna się cieszyć, bo choćby w osłabieniu grała z Arsenalem jakby ta czerwona kartka nigdy nie miała miejsca.
Chelsea - Arsenal 1:1 (Chalobah 48' - Merino 59')


Czerwona kartka: Caicedo 38' (Chelsea) - za faul


Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU.
Idź do oryginalnego materiału