"To bardzo przykre, kiedy przyjaciel wypowiada się o tobie w taki sposób"

1 godzina temu
Philipp Raimund ma wielkie powody do radości. W poniedziałek wywalczył pierwszy medal olimpijski w karierze i to od razu złotego koloru. Jego dobry nastrój zmącili jednak dziennikarze. Poruszono temat przyjaźni z Mariusem Lindvikiem, która zakończyła się po wydarzeniach z poprzedniego sezonu. Niemiec wypowiedział się dosadnie, na co teraz odpowiedział Norweg.
Konkurs indywidualny na skoczni normalnej w Predazzo przyniósł nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Największą sensacją było to, kto zdobył srebrny medal olimpijski. Tym szczęśliwcem został Kacper Tomasiak. Był to jego pierwszy start na imprezie tej rangi i już wywalczył krążek. Niemałym zaskoczeniem było też złoto dla Philippa Raimunda. Tuż po nim Niemiec udzielił kilku wywiadów. W jednym z nich uderzył w przyjaciela, a adekwatnie byłego już przyjaciela.

REKLAMA







Zobacz wideo Skoki narciarskie na igrzyskach za darmo? Tak to się robi



Raimund wypowiedział się otwarcie nt. oszustwa Norwegów. Zerwał przyjaźń z Lindvikiem?
Przypomnijmy, w marcu 2025 roku doszło do wielkiej afery na mistrzostwach świata w Trondheim. Wtedy to Jakub Balcerski ze Sport.pl opublikował nagrania z ukrytej kamery, na których widać było nocne, nielegalne prace norweskiej ekipy przy kombinezonach. Były one przeszywane. Ujawnienie tego występku poskutkowało dyskwalifikacją zawodników. Jak się okazuje, ta afera uderzyła wówczas mocno w Raimunda. Przyjaźnił się bowiem ze zdyskwalifikowanym Mariusem Lindvikiem.


Niemiec opowiedział o tej sytuacji. - Byliśmy całkiem dobrymi przyjaciółmi, zanim to wszystko się wydarzyło - zaczął, cytowany przez n-tv.de. - Spędzaliśmy czas na grach wideo i transmitowaliśmy to na żywo. Jednak po incydencie w Trondheim poczułem się trochę oszukany, jak gdyby ktoś pluł mi w twarz - mówił rozgoryczony. Podkreślił również, iż do dziś Lindvik nie przyszedł do niego z przeprosinami, podobnie jak inni Norwegowie. Gdyby to zrobił, to najpewniej mógłby znów liczyć na przyjaźń Raimunda. - Jest mi trochę smutno, iż nigdy nie zdobył się na ten gest. Zwłaszcza iż byliśmy przyjaciółmi - dodawał.
Lindvik odpowiada na słowa Raimunda
Na te słowa błyskawicznie odpowiedział sam Lindvik, który do dziś zaprzecza, jakoby wiedział o manipulacjach przy strojach, jakich dokonał sztab. Nie ma więc za co przepraszać. Zaznaczył jednak, iż mógłby ponownie zaprzyjaźnić się z Raimundem, mimo iż mocno zabolały go słowa Niemca. - Jeszcze nie jest za późno [na przyjaźń, przyp. red.]. (...) Wypowiadał się w mediach zbyt swobodnie. To bardzo przykre, kiedy przyjaciel wypowiada się o tobie w taki sposób - podkreślał.
Zobacz też: "Historyczne upokorzenie" w starciu gigantów. O tym dniu nigdy nie zapomną.



W konkursie na skoczni normalnej Lindvik był jednym z faworytów, ale nie zdobył medalu. Po pierwszej serii był 9. Ostatecznie sklasyfikowano go na 12. lokacie. Szansę na poprawę będzie miał już w sobotę 14 lutego. Tego dnia odbędzie się konkurs na skoczni dużej. Tam Norweg będzie bronił tytułu. Mimo wszystko bez medalu z Włoch na pewno nie wyjedzie. Zdobył go we wtorkowy wieczór w konkursie mikstów. Razem z kadrą zajął drugie miejsce.
Idź do oryginalnego materiału