Środki pirotechniczne od wielu lat stanowią nieodłączny element opraw podczas meczów piłkarskich. Używanie ich jest jednak zabronione i podlega karze. Odpalanie rac na stadionach skutkuje nie tylko ukaraniem kibiców, ale także klubów, które nie podjęły odpowiednich kroków, by zapobiec takim wydarzeniom.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio
W taki sposób Bayern został ukarany za zachowanie kibiców
Z reguły kluby piłkarskie są zobowiązane do zapłacenia grzywny, a czasami podejmuje się decyzje o zamknięciu trybuny bądź danego sektora. Początkowo wydawało się, iż kara finansowa będzie jedynym, co spotka Bayern Monachium po incydencie z grudniowego starcia drugiego zespołu przeciwko Wacker Burghausen w Regionallidze. Spotkanie zostało przerwane, gdyż "narażeni byli także zawodnicy na boisku".
Sęk w tym, iż był to już dziesiąty raz w tym sezonie, gdy ostrzeżono bawarski klub za tego typu zachowania fanów. Tamtejszy związek piłki nożnej wyznaczył karę w wysokości 26 tysięcy euro oraz postanowił odjąć drużynie prowadzonej przez Holgera Seitza jeden punkt. Wobec tego "Bawarczycy" spadli na szóste miejsce w ligowej tabeli, a ich strata do rezerw 1.FC Nuernberg wynosi sześć oczek.
Portal "Express" informuje jednak, iż Bawarski Związek Piłki Nożnej (BFV) zostawił Bayernowi otwartą furtkę w tej sprawie, a odjęty punkt może odejść w niepamięć. jeżeli działaczom klubu z Monachium uda znaleźć się jednego lub więcej sprawców i złożą wniosek do BFV w ciągu trzech miesięcy i nie później niż przed ostatnią kolejką, kara zostanie cofnięta.
Zobacz też: Rok i koniec. Polski talent wraca do kraju. Oto gdzie zagra

2 godzin temu

















