Te MŚ w lotach przejdą do historii! Wstydliwy występ Polaków

1 godzina temu
Reprezentacja Polski w składzie Aleksander Zniszczoł, Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Piotr Żyła zakończyła konkurs drużynowy na mistrzostwach świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie na ósmym miejscu. To był wstydliwy, słaby, kompromitujący występ Polaków. Wyjątkiem tutaj jest jedynie Żyła. Mistrzami świata niespodziewanie zostali Japończycy, ale po drodze działo się dużo kuriozalnych i absurdalnych rzeczy.
Polscy skoczkowie zaliczyli katastrofalny występ w konkursie indywidualnym, Tylko Piotr Żyła dostał się do finałowej 30, zajmując ostatecznie 15. miejsce. Trener Maciej Maciusiak nie zdecydował się na roszady w składzie. Postawił na tę samą czwórkę co w rywalizacji indywidualnej, choć cały czas na miejscu i gotowy był Maciej Kot.

REKLAMA







Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem



Słabe skoki Polaków w cieniu absolutnego kuriozum i absurdu
Nie byliśmy pretendentem do medalu mistrzostw świata. Liczono przede wszystkim na to, iż Polacy oddadzą po prostu lepsze skoki niż w piątek. Niestety, trudno było o optymizm. Seria próbna była porażająco słaba w wykonaniu Biało-Czerwonych - żaden z nich nie doleciał choćby do 190. metra.
Jako pierwszy w naszej drużynie skakał Aleksander Zniszczoł, ale się nie popisał. Skoczył tylko 175 metrów. To dało Polsce ósme miejsce po pierwszej grupie, z przewagą 9.1 pkt. nad USA.
Później skakał Dawid Kubacki. Pozwolił odskoczyć Amerykanom, ale to nie było trudne zadanie, skoro Jason Colby zepsuł swoją próbę. Kubacki uzyskał 170 metrów, umacniając Polskę na ósmej pozycji.


W trzeciej grupie był Kamil Stoch. Przebił Zniszczoła i Kubackiego, ale to było marne pocieszenie. Skoczył 181 metrów. Polska była niemalże pewna wejścia do drugiej serii z ósmego miejsca.



Całkiem dobrze wypadł za to Piotr Żyła, który skoczył 204 metry. Do końca walczył o odległość. Miał też zachwiane lądowanie, przez co stracił kilka punktów na notach. Po czterech skokach mieliśmy mniej punktów niż Austria po trzech.
Polska była na półmetku jednak na siódmym miejscu. Zaliczyła nieoczekiwany awans po ostatniej grupie, przyszedł on w kuriozalnych okolicznościach. Na ósmą pozycję spadła Słowenia, która miała walczyć o medal. Domen Prevc nie oddał swojego skoku, bowiem jego narty nie były odpowiednio zabezpieczone i zjechały w dół skoczni tuż przed skokiem Mariusa Lindvika. To była niebezpieczna sytuacja. Kiedy Słoweniec dostał nowe narty, tj. tuż po skoku kończącego pierwszą serię Jana Hoerla, to dostał od razu informację od kontrolera, iż nie zostanie dopuszczony do skoku, bo jego czas na próbę już minął. Słoweńcy złożyli protest, ale został on odrzucony.


Po pierwszej serii konkursu prowadzili Japończycy, którzy mieli skromną przewagę nad Austrią - niecałe cztery punkty. Podium uzupełniali w tym momencie Norwegowie. Tylko Niemcy mogliby im zagrozić w obecnej sytuacji.
Przed startem finałowej serii mieliśmy kolejną kuriozalną sytuację. Timi Zajc już miał zasiadać na belce, ale dostał informację, iż jego drużyna wycofuje się z rywalizacji. Jednak po kilku minutach Słowenia zmieniłą zdanie i przystąpiła do dalszej rywalizacji.



Kompromitacja polskich skoczków na MŚ. Żyła jedynym pozytywem
W drugiej serii Zniszczoł oddał kompromitujący skok, uzyskał zaledwie 138 metrów. Warunki nie są żadnym usprawiedliwieniem, bo wszyscy skakali przy zmiennym wietrze i silnie padającym śniegu. Od razu Słowenia, która miała skok mniej, wyprzedziła Biało-Czerwonych. Wystarczyło do tego 197 metrów Zajca w drugiej serii. Słoweńcy w mgnieniu oka odrobili ponad 40 punktów straty i to z dużą nawiązką.
Kubacki także skoczył gorzej niż w pierwszej serii, uzyskał 164,5 metra. Przed skokiem, gdy miał już zielone światło, musiał krzyczeć na porządkowego, by odsunął się z dmuchawą, bo ten przeszkadzał na rozbiegu. To była kolejna absurdalna sytuacja dzisiaj.
Stoch oddał za to skok minimalnie bliższy niż poprzedni. Zmierzono mu 180 metrów, a więc metr mniej niż w pierwszej serii. To był jego ostatni lot na mamucie w Oberstdorfie.
Jako ostatni ruszył Żyła. Przynajmniej on pokazał, iż jest w stanie latać. Ponownie uzyskał 204 metry. Żyła był jedynym pozytywem w naszej kadrze na tych mistrzostwach świata.



Zobacz też: Katastrofa Skorupskiego w Serie A! Fatalny błąd w 56. minucie
Polska skończyła ten wstydliwy występ na ósmym miejscu. Słowenia, mająca skok mniej, zajęła szóste miejsce - ex aequo ze Szwajcarią. Finowie niespodziewanie byli piątą siłą dzisiejszego konkursu.
Mistrzami świata zostali pierwszy raz w historii Japończycy, którzy wygrali z Austrią o 9.6 punktów. To była zacięta rywalizacja, ale w ostatnich dwóch grupach Azjaci wyraźnie wygrali z Austriakami.
MŚ w lotach, konkurs drużynowy - wyniki:




1. Japonia 1569.6 pkt.
2. Austria 1560.0
3. Norwegia 1483.7
4. Niemcy 1406.8
5. Finlandia 1291.3
6. Słowenia 1254.6*
6. Szwajcaria 1254.6
8. Polska 1106.2
9. USA 464.4
10. Kazachstan 274.8

* - Słowenia oddała siedem skoków.
Idź do oryginalnego materiału