Za Interem Mediolan naprawdę trudne dni. Wicemistrzowie Włoch przegrali ostatnio dwa prestiżowe spotkania. Najpierw w Serie A dali się pokonać Milanowi (0:1) w derbach Mediolanu, a potem w Lidze Mistrzów sposób znalazło na nich Atletico Madryt (1:2). Ta druga przegrana była o tyle bolesna, iż gol o niej decydujący padł w 93. minucie. Zespół Cristiana Chivu z jednej strony zdobywa w lidze średnio 2 punkty na mecz, a w LM to była ich pierwsza porażka po czterech zwycięstwach. Jednak z drugiej ilekroć mierzą się ostatnio z kimś z wyższej półki, to zwykle kończy się to źle (1:3 z Napoli, 0:1 z Milanem, 1:2 z Atletico).
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki szczerze o kapitanie Legii: Był niesamowity, miał jaja ze stali
Twardy opór beniaminka
Przeciwko madrytczykom gola dla Interu strzelił Piotr Zieliński. Niestety mimo ostatniej wysokiej formy Polaka trener Chivu przez cały czas mu nie ufa. Z Milanem wszedł dopiero w 78. minucie, z Atletico zszedł z boiska niedługo po zdobytym golu (mimo iż był jednym z lepszych wówczas na boisku), a teraz znów nie dał mu miejsca w wyjściowym składzie na mecz ligowy. Rywalem wicemistrzów Włoch był beniaminek, czyli Pisa. Klub ten wrócił do Serie A po 34-letnim niebycie, ale na razie to trudny powrót. Przed 13. kolejką zajmowali miejsce w strefie spadkowej z tylko jednym zwycięstwem na koncie.
Inter był faworytem, ale gwałtownie przekonał się, iż choć Pisa wygrywa bardzo rzadko, to wcale też za często nie przegrywa. Beniaminek przed tym starciem miał na koncie aż siedem remisów w dwunasty meczach, a w całej dolnej połowie tabeli Serie A tylko Atalanta Bergamo traci mniej goli (Pisa 16, Atalanta 14). Jeden celny strzał. Tylko tyle zdziałali mediolańczycy w pierwszej połowie. W dodatku choćby nie z gry, bo z rzutu wolnego Federico Dimarco. Swoje okazje mieli co prawda Lautaro Martinez i Francesco Acerbi, ale ich uderzenia głową mijały słupek. Tym samym do przerwy goli nie zobaczyliśmy.
Zieliński wszedł i pomógł rozkręcić towarzystwo. Błysk gwiazdora
Trener Chivu postanowił zareagować już w przerwie i wpuścił na boisko Piotra Zielińskiego. Jednak reakcja jego zespołu nie była taka, jakiej oczekiwał. To Pisa wyglądała lepiej w pierwszych dwudziestu minutach drugiej połowy. W 56. minucie Inter miał szczęście, gdy Henrik Meister z bliska główkował obok słupka. Z kolei siedem minut później M'Bala Nzola uciekł obrońcy i w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę.
W końcu jednak wynik meczu został otwarty, a uczynił to Inter. Była 69. minuta, gdy Pio Esposito na spółkę z Zielińskim odzyskali piłkę na połowie Pisy, Polak zagrał do Włocha na lewe skrzydło, a ten z kolei zgrał ją do środka do Lautaro Martineza. Argentyński gwiazdor nie tracił czasu i ze skraju pola karnego uderzył potężnie, prosto w okienko! W efektowny sposób wyprowadził tym samym Inter na upragnione prowadzenie.
Drugi gol = nokaut. Inter złapał oddech
Inter złamał w końcu Pisę, a co więcej, dobił ją zanim zdążyła się pozbierać. W 83. minucie zagranie Nicolo Barelli w pole karne z bliska na gola zamienił Martinez, kompletując w ten sposób dublet. W tym golu swój udział też miał Zieliński, jako iż to on po nieudanym rzucie rożnym przejął i skontrolował piłkę na prawym skrzydle, rozpoczynając potem podaniem bramkową akcję. Pisa nie była już w stanie nijak na to odpowiedzieć. Inter wygrał i złapał oddech po dwóch porażkach z rzędu. w tej chwili są wiceliderem, ale wiadomo, iż kolejkę na tym miejscu nie skończą. O 20:45 trzecia Roma gra z czwartym Napoli i bez względu na wynik, ktoś Inter wyprzedzi (Roma jeżeli wygra lub zremisuje, Napoli jeżeli wygra).
Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU.

58 minut temu











![Pamiątka sprzed blisko 200 lat uratowana [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2025/11/Dobromierz-klamka-i-kolatki-mix.jpg)




