Tak Niemcy chcą "załatwić" Trumpa. "Ten czas nadszedł"

2 godzin temu
W ostatnich tygodniach coraz głośniej mówi się o planach Donalda Trumpa ws. zajęcia Grenlandii. Oka na działania prezydenta USA nie przymykają także federacje piłkarskie, które mogą chcieć zmusić 79-latka do opamiętania się, bojkotując tegoroczne mistrzostwa świata. - Jak dla mnie, ten czas zdecydowanie nadszedł - mówił na łamach "Hamburger Morgenpost" wiceprezes DFB, Oke Gottlich.
O możliwym zbojkotowaniu mundialu przez europejskie reprezentacje mówi się od połowy stycznia. Ma to związek z działaniami Donalda Trumpa ws. przejęcia Grenlandii. - Mogę nałożyć cło na kraje, które nie zgodzą się na aneksję Grenlandii. Potrzebujemy jej dla bezpieczeństwa narodowego, więc mogę to zrobić - zapowiadał prezydent USA. A w Europie zawrzało.

REKLAMA







Zobacz wideo Lewandowski trafi do MLS? Kosecki: Często to powtarzał, na pewno ma plan



Jest stanowisko z Niemieckiego Związku Piłki Nożnej. "Musimy porozmawiać"
Z propozycją bojkotu tegorocznych mistrzostw świata jako pierwszy wyszedł niemiecki polityk Juergen Hardt. Nie wtórowała mu za to niemiecka ministra sportu Christiane Schenderlein, która w rozmowie z "Bildem" przyznała, iż za decyzje związane z mistrzostwami świata "odpowiedzialność ponoszą odpowiednie związki, w tym przypadku DFB i FIFA". Teraz doczekaliśmy się nieoficjalnego komentarza z Niemieckiego Związku Piłki Nożnej.
Nieoficjalnego, gdyż głos w tej sprawie na łamach "Hamburger Morgenpost" zabrał wiceprezes DFB, Oke Gottlich, który poparł wcześniej wysunięty pomysł. - Naprawdę zastanawiam się, kiedy będzie czas, żeby o tym pomyśleć i to przedyskutować. Jak dla mnie, ten czas zdecydowanie nadszedł - zaznaczył prezes występującego w Bundeslidze klubu FC St. Pauli, cytowany przez BBC.
Niemiec odwołał się również do zbojkotowania przez USA i 62 inne reprezentacje igrzysk olimpijskich w 1980 roku. Wówczas powodem takiej decyzji Amerykanów była inwazja Związku Radzieckiego na Afganistan. - Moim zdaniem potencjalne zagrożenie jest w tej chwili większe, niż wtedy. Musimy o tym porozmawiać - stwierdził Gottlich, któremu wytknięto, iż bojkot mundialu dotknie również zawodników St. Pauli.


- Życie profesjonalnego piłkarza nie jest warte więcej, niż życie masy ludzi z innych regionów, którzy są bezpośrednio lub pośrednio atakowani bądź zagrożeni przez gospodarza mistrzostw świata - odpowiedział 50-latek, który przyznał, iż martwi go sugerowanie apolityczności w sporcie. Zwłaszcza po mundialu w Katarze.



- Jako organizacje i społeczeństwo zapominamy, jak ustanawiać tabu i granice oraz jak bronić wartości. Tabu jest istotną częścią naszego stanowiska. Czy zostaje ono przekroczone, gdy ktoś grozi? Czy zostaje przekroczone, gdy ktoś atakuje? Gdy ludzie umierają? Chciałbym dowiedzieć się od Donalda Trumpa, Bernda Neuendorfa (prezes DFB - red.) oraz Gianniego Infantino, kiedy osiągnęli swoje tabu - powiedział zaniepokojony Gottlich.


To jak na razie jedyny głos płynący z niemieckiego środowiska, jednakże istotny w kontekście rozpoczęcia międzynarodowej dyskusji. Jak na razie bojkot wykluczyła francuska ministra sportu, Marina Ferrari. Ostrożni pozostają również Duńczycy.
Początek tegorocznych piłkarskich mistrzostw świata zaplanowano na 11 czerwca w Meksyku. W meczu otwarcia o godzinie 21:00 czasu polskiego na Estadio Azteca Meksykanie podejmą RPA. Mundial potrwa do 19 lipca, a finał odbędzie się na MetLife Stadium, który jest zlokalizowany w East Rutherford w stanie New Jersey, sąsiadując z Nowym Jorkiem.
Zobacz też: Kolejna skandaliczna decyzja ws. Rosjan! Putin może się cieszyć
Idź do oryginalnego materiału