PGE GiEK Skra Bełchatów w sobotnim spotkaniu rozgrywanym w ramach 17. kolejki PlusLigi podejmowała w Hali "Energia" mistrzów Polski, świeżo upieczonych zdobywców Pucharu Polski sprzed tygodnia - Bogdankę LUK Lublin. Obydwa zespoły spotkały się ze sobą w pierwszej rundzie krajowych rozgrywek. Wówczas niespodziewanie Bełchatowianie wywieźli trzy punkty z Lublina, pokonując Wilfredo Leona i spółkę 3:1. Lublinianie w sobotnie popołudnie w Bełchatowie chcieli powetować sobie nieudany powrót do rozgrywek po sukcesie odniesionym w krakowskiej Tauron Arenie. Podopieczni Stephane'a Antigi w finałowym starciu zdeklasowali Asseco Resovię Rzeszów 3:0, wytrącając z rąk wszystkie atuty siatkarzy trenowanych przez byłego szkoleniowca Lublinian, Massimo Bottiego. Włoch w ubiegłym roku doprowadził Bogdankę do historycznego mistrzostwa Polski. Powrót do PlusLigi "brutalnie" zweryfikował InPost ChKS Chełm, który w czterech setach pokonał gospodarzy w ich własnej hali, sprawiając ogromną niespodziankę.
REKLAMA
Zobacz wideo Prezydent dostał bokserski prezent
Niewykorzystane szanse lubią się mścić. Tak było i tym razem
Bełchatowianie swoją przygodę z Pucharem Polski zakończyli na etapie ćwierćfinału. Tam podopieczni Krzysztofa Stelmacha nie zdołali się przeciwstawić PGE Projektowi Warszawa, przegrywając 0:3. Skra, podobnie jak Bogdanka swoje ostatnie spotkanie w ramach rozgrywek PlusLigi rozegrała w środę. W ich przypadku niezbyt gościnną okazała się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która we własnej hali oddała rywalom zaledwie seta, wygrywając tamto starcie 3:1. Lublinianie w efekcie porażki z Chełmem stracili prowadzenie w tabeli ligowej na rzecz Warszawian, natomiast klub z Bełchatowa mając o jeden mecz mniej rozegrany od mistrzów Polski zajmował w tym zestawieniu szóste miejsce.
Początek sobotniego spotkania miał dość zaskakujący przebieg. Pierwszy punkt w spotkaniu padł dla Skry po autowej zagrywce Fynnian'a McCarthy'ego. W kolejnej akcji mogliśmy zaobserwować niecodzienną sytuację, gdyż Grzegorz Łomacz broniąc w iście "bramkarskim stylu" piłkę nogą, zrobił to w taki sposób, iż ta wylądowała w samym narożniku boiska gości. W kolejnych dwóch akcjach gospodarze przez cały czas punktowali rywali, wykorzystując zamieszanie w ich grze po złym rozegraniu (4:0). O pierwszy czas trener Antiga poprosił właśnie w tamtym momencie. Z biegiem czasu goście zdołali skrupulatnie odrabiać stratę, doprowadzając do wyrównania (12:12). Walnie do tego przyczynił się na zagrywce Hilir Henno, przyjmujący Lublinian. Obydwa zespoły prowadziły od tego momentu grę punkt za punkt, aż do stanu 20:21. W samej końcówce mistrzowie Polski ponownie odskoczyli gospodarzom, wieńcząc zwycięstwo w premierowej partii - 20:25.
W drugiej odsłonie Skra prowadziła grę od początku, budując i bazując na 2-3 punktowej przewadze. Niestety dla bełchatowskiej drużyny historia z pierwszej partii się powtórzyła. Od stanu 12:9 podopieczni trenera Stelmacha ponownie wpadli w niemoc, co skrzętnie wykorzystali goście, najpierw odrabiając straty, a następnie budując przewagę (13:16, 16:23). Przy stanie 16:20 na parkiecie bełchatowskiej hali w barwach Skry zadebiutował Alan Souza, reprezentant Brazylii. Partię zakończył przyjmujący polskiej kadry, Wilfredo Leon, obijając blok Bełchatowian na lewym skrzydle - 19:25.
Trzecia partia rozpoczęła się odwrotnie do poprzednich. Bogdanka niemalże od razu "rzuciła się" do budowania przewagi. Skuteczna gra w ataku podopiecznych Stephane'a Antigi przynosiła efekty (1:5, 5:10, 8:15). Gospodarze nie mieli żadnych argumentów ku temu, by rywalizować ze zdobywcami Pucharu Polski. Całe spotkanie zakończyła zepsuta zagrywka atakującego Bełchatowian, Bartosza Krzyśka, który posłał piłkę daleko w aut. Tak tę zagrywkę skomentował Tomasz Swędrowski, który na antenie "Polsat Sport 1" relacjonował to spotkanie: "Kompletnie nieudana zagrywka, która jest kwintesencją dzisiejszej gry Bełchatowian". Grzegorz Szymański, były reprezentant Polski, a w sobotnie popołudnie komisarz zawodów przyznał statuetkę najlepszego gracza tego meczu (MVP) Wilfredo Leonowi.
Zobacz też: Zobaczyła spakowaną torbę. "Ciągnęła mnie za włosy i mówiła, iż muszę zostać"
Powrót na szczyt PlusLigi
Tym samym Bogdanka LUK Lublin, choć osłabiona brakiem Kewina Sasaka, Mateusza Malinowskiego oraz Daenana Gyimah'a, powróciła na prowadzenie w tabeli PlusLigi. Mistrzowie Polski pozostaną na tej pozycji co najmniej do niedzielnego popołudnia, kiedy to drugi w tabeli Projekt Warszawa zmierzy się na "Podpromiu" w Rzeszowie z Asseco Resovią. Będzie to okazja dla podopiecznych Tommiego Tiilikainena do rewanżu na siatkarzach prowadzonych przez Massimo Bottiego za porażkę 0:3 w półfinale Pucharu Polski w sobotę 10 stycznia.
PGE GiEK Skra Bełchatów - Bogdanka LUK Lublin 0:3 (20:25, 19:25, 16:25)

2 godzin temu













