Szef PKOl desperacko szuka pieniędzy. „Tajny układ z PiS”

news.5v.pl 20 godzin temu

Na celowniku

PKOl znalazł się w największym wizerunkowym kryzysie od lat. Jego prezes Radosław Piesiewicz znalazł się na celowniku polityków i mediów po nieudanych dla naszego kraju Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu. Minister sportu Sławomir Nitras zażądał wtedy informacji m.in. od PKOl, jak instytucja wydała publiczne pieniądze i kto na zaproszenie komitetu pojechał do Paryża. I czy wyjazdy były sensowne, czy jednak były to de facto wycieczki do stolicy Francji.

Tak zaczęła się wojna na linii PKOl-Ministerstwo Sportu. Jej efektem było wycofanie się państwowych spółek ze sponsorowania komitetu. O takim kroku poinformował Orlen, a także Tauron, Krajowa Grupa Spożywcza S.A., Enea S.A. PKP Intercity i Polskie Porty Lotnicze.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Zresztą to, iż do konfliktu dojdzie było jasne, od kiedy w grudniu 2023 r. PiS straciło władzę. Radosław Piesiewicz to bliski znajomy Jacka Sasina, ówczesnego ministra aktywów państwowych, który trząsł państwowymi spółkami. Piesiewicz – jednocześnie prezes Polskiego Związku Koszykówki – pomysł na kampanię w PKOl miał podobno banalny. Obiecał związkom sportowym morze pieniędzy ze spółek, które nadzorował jego dobry znajomy. I wygrał.

Jako pierwszy prezes w historii zaczął pobierać pensję. Jak ujawniliśmy w Onecie, w szczytowym okresie zarabiał choćby 100 tys. zł miesięcznie. Tyle iż po zmianie władzy przyjazne polityczne otoczenie Piesiewicza się zmieniło. Jej konsekwencją są finansowe problemy Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Dlatego szef PKOl zapukał do samorządów wojewódzkich rządzonych przez PiS.

Piesiewicz się ratuje

— Piesiewicz zawarł tajny układ z PiS. Widać, iż próbuje ratować się za wszelką cenę – słyszymy od ważnego działacza jednego ze związków sportowych.

Sejmik podkarpacki już kilka tygodni temu zdecydował, iż zapłaci Komitetowi 900 tys. zł za „promocję” województwa, które od lat jest bastionem Prawa i Sprawiedliwości.

To jednak nic w porównaniu z tym, ile – również za „promocję” – przekaże PKOl samorząd województwa lubelskiego. Tu chodzi o 4,5 mln zł. Regionem rządzi marszałek Jarosław Stawiarski, były wiceminister sportu, który z Radosławem Piesiewiczem współpracuje od lat, a ich komitywa jest znana jeszcze z czasów, gdy prezes PKOl kierował Polskim Związkiem Koszykówki.

Województwo lubelskie było m.in. sponsorem koszykarskiej reprezentacji, a choćby koszykarskiej Ligi Mistrzów. Piesiewicz był związany ze spółką zarządzającą tymi rozgrywkami. Nie dziwi więc, iż teraz region postanowił dołożyć się do finansowej kroplówki dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Jak dowiedział się Onet, Radosław Piesiewicz nie zasypia gruszek w popiele i wyciąga ręce po pieniądze z kolejnego województwa rządzonego przez PiS. Tym razem do Małopolski. Wiemy to dzięki interpelacji radnego sejmiku małopolskiego Miłosza Motyki z PSL, który jednocześnie jest wiceministrem klimatu.

Motyka 4 marca zapytał marszałka Łukasza Smółkę z PiS o korespondencję z ostatnich miesięcy pomiędzy urzędem marszałkowskim a Polskim Komitetem Olimpijskim. Z odpowiedzi marszałka wynika, iż propozycja współpracy promocyjnej od PKOl wpłynęła już w październiku 2024 r., a draft umowy w tej sprawie znalazł się na biurku marszałka Smółki w styczniu tego roku.

W ciągu kolejnych tygodni obydwie instytucje wymieniły ze sobą jeszcze kilka pism i po aktualizacji oferty na stole jest umowa warta 1 mln zł. Wykaz świadczeń, jakie Polski Komitet Olimpijski miałby wykonać dla Małopolski nie znalazł się w odpowiedzi na interpelację Miłosza Motyki. Marszałek Smółka powołał się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”.

— Sejmik naszego województwa i jednostki samorządu terytorialnego nie są od tego, żeby utrzymywać pana Piesiewicza. Mamy mnóstwo innych przestrzeni, w które powinniśmy inwestować: drogi, bezpieczeństwo, wsparcie dla rodzin. I to powinny być priorytety — mówi Onetowi Miłosz Motyka.

I dodaje: — Niech pan Piesiewicz rozliczy się z tego, co już dostał i ze środków które zostały mu przekazane, a nie sięga po nowe. Liczę, iż zarząd województwa nie ugnie się naciskom politycznym. Choćby złotówka przekazana dla pana Piesiewicza ze strony sejmiku i zarządu województwa to byłby absolutny skandal.

Ani Małopolski Urząd Marszałkowski, ani Polski Komitet Olimpijski nie odpowiedziały na nasze pytania.

Kolejne kłopoty

W ostatnich tygodniach problemy Radosława Piesiewicza się piętrzą. Pod koniec lutego 22 prezesów związków sportowych podpisało list wzywający Radosława Piesiewicza do rezygnacji ze stanowiska prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Pełną treść listu pierwszy opublikował Przegląd Sportowy Onet. „PKOl, który ma ponad 100-letnią tradycję, za Pana rządów został sprowadzony do roli biura wątpliwej jakości promocji Pańskiej osoby” – mogliśmy przeczytać w liście.

To nie koniec. Na początku marca Prokuratura Regionalna w Gdańsku wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstw przez Piesiewicza. Jak podają śledczy, podejrzenia dotyczą wystawiania fikcyjnych faktur oraz wyrządzenia wielomilionowych szkód majątkowych Polskiemu Związkowi Koszykówki, Polskiej Lidze Koszykówki oraz samemu PKOl. Za czyny objęte śledztwem grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Sprawę — poza prokuraturą — bada m.in. Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Idź do oryginalnego materiału