Stal Rzeszów może odetchnąć. Skończyło się na strachu

speedwaynews.pl 1 dzień temu

Dakar Development Stal Rzeszów w sobotę pokazała się z bardzo dobrej strony. Rzeszowianie na wyjeździe zmierzyli się z Cellfast Wilkami Krosno. Derbowa potyczka trzymała kibiców w napięciu do samego końca, a ostatecznie lepsi okazali się być goście. Podopieczni Krzysztofa Kasprzaka przez większość meczu musieli radzić sobie bez Oskara Fajfera. Po meczu menadżer powiedział więcej na temat stanu zdrowia lidera Stali.

Rzeszowianie w Krośnie odnieśli bardzo ważne zwycięstwo. Nie dość, iż Stal Rzeszów pokonała swoich lokalnych rywali, to jeszcze poprawiła swoją sytuację w ligowej tabeli. „Żurawie” tracą bowiem punkt do czwartego w tej chwili H.Skrzydlewska Orła Łodź i zachowują szanse na awans do fazy play-off.

Uwagę przed sobotnim meczem przykuł krośnieński tor. Przed meczem jego stan był bowiem nieregulaminowy. Konieczne były prace regulaminowe, które miały poprawić sytuację. Ostatecznie to się udało, a rywalizacja mogła się rozpocząć. Tak na temat stanu nawierzchni wypowiadał się Krzysztof Kasprzak.

– No szkoda, iż ten tor był nieregulaminowy. Pół godziny przed meczem musieli go poprawiać. A tak wszystko okej. Dobrze, iż się nic nie stało Oskarowi, bo wraca po kontuzji, ale widzieliśmy, iż choćby Doyle’a w pion waliło. Musielak, który ma komplet w ostatnim biegu dwa razy wyjechał na plecy zawodnikowi z przodu, więc tor był niebezpieczny dzisiaj. Nie chcę tutaj mówić, iż coś było specjalnie robione, bo cały rok jeździli na betonie, ale na pewno był tor zrobiony przyczepniej na dzisiaj, bo wiedzieli, iż wraca Fajfer myślę i to im się udało. Wykluczyli chłopaka, uderzył w płot, ale nie poddaliśmy się – przyznał menadżer Stali w rozmowie z klubowymi mediami.

Upadek w biegu siódmym zaliczył Oskar Fajfer. Lider rzeszowskiej drużyny później nie pojawił się już na torze, a kibice mogli się niepokoić o zdrowie Polaka. Teraz mogą oni jednak odetchnąć, a brak startów Fajfera był wspólną decyzją zawodnika i menadżera. Krzysztof Kasprzak wspomniał również, iż nie doszło do żadnych urazów.

– Mówię, iż jest tor rozwalony, tak zwana franca. Widzieliśmy, iż choćby mistrz świata dwa razy co bieg praktycznie dwa razy leciał w płot. Czyli o ile mistrz świata ma problemy zdrowotne, by przejechać tor u siebie, no to tym bardziej chłopak po kontuzji, który pięć tygodni był w domu, miał ciężko. Mówię kuruj się na mecz dwunastego u nas, a ja zrobię wszystko, żeby z tymi chłopakami, którzy zostali to wygrać. I tak zadecydowaliśmy obaj – zaznaczył Kasprzak.

Dakar Development Stal Rzeszów następny mecz w Metalkas 2. Ekstralidze pojedzie z Innpro ROW-em Rybnik. Będzie to istotny mecz dla obu ekip pod kątem walki o fazę play-off.

Krzysztof Kasprzak
Idź do oryginalnego materiału