Smokowski dostał pytanie o Stanowskiego. Nie gryzł się w język

3 tygodni temu
Tomasz Smokowski i Krzysztof Stanowski byli współzałożycielami Kanału Sportowego, ale obaj - w różnym okresie - zdecydowali się porzucić ten projekt. Pierwszy z nich po ponad roku od rozstania wrócił pamięcią do tej sytuacji. - Gdy wydarzyła się cała drama ze "Stanem", odszedł i potem zrobił bardzo wiele, żeby nas totalnie zatopić - wypalił w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem w podcaście "W cieniu sportu" w "Przeglądzie Sportowym" Onet.
Krzysztof Stanowski, Tomasz Smokowski, Mateusz Borek i Michał Pol - to oni pod koniec 2019 roku utworzyli Kanał Sportowy, który rozpoczął swoją działalność 1 marca 2020 roku. Po trzech latach pierwszy z nich zdecydował się na odejście, a pod koniec 2024 roku podobnie postąpił Smokowski.


REKLAMA


Zobacz wideo Kto jest najlepszym komentatorem? "Ktoś powie, iż Pełka, ktoś, iż Święcicki, ktoś, iż ja. Każdy ma rację"


"Bardzo mi zależy, żeby się przebiły i żebyście usłyszeli dwie informacje. Po pierwsze, rozstaję się z Kanałem Sportowym w wielkiej przyjaźni. To była przemyślana, to nie jest spontaniczna decyzja. Druga informacja jest taka, iż ja mam się bardzo dobrze z tą decyzją. Nikt mnie do niej nie zmuszał, tak samo jak moja kondycja fizyczna i psychiczna" - pisał wówczas dziennikarz kojarzony przede wszystkim z Canal+.


Smokowski atakuje Stanowskiego
Smokowski był gościem Łukasza Kadziewicza w podcaście "W cieniu sportu". Jego zdaniem głośne odejście Stanowskiego miało na celu definitywne zakończenie tego projektu.
- Gdy wydarzyła się cała drama ze "Stanem", odszedł i potem zrobił bardzo wiele, żeby nas totalnie zatopić. Powiedziałbym, iż było to jego świadomym działaniem. Myślał, iż to będzie forma na zasadzie: "teraz pójdziecie na dno już do końca" - zdradził. Dodał, iż już wtedy myślał o odejściu, ale "jest walczakiem" i dał sobie jeszcze rok, by powalczyć o widza i zapobiec upadkowi.
ZOBACZ TAKŻE: Kulesza już planuje mundial. To szykuje Polakom


Dopytywany, czy poszedłby z nim na kawę, odparł: - Pewnie tak, tylko po co? Jesteśmy z dwóch kompletnie różnych światów. I dobrze. "Stano" mnie chyba nie poważa jako człowieka, ale ma prawo. Złość mi minęła. Miałem do niego żal, bo chciał nam z wyrachowaniem "poderżnąć gardło", choć to już za mocno powiedziane. On miał też prawo do tego, by być niezadowolonym. Mnie nie tęskno do jego świata, jemu na pewno nie tęskno do mojego. Jak mówił Franciszek Smuda, nie ze wszystkimi musimy być "przyjacioły" - zakończył ten wątek.


Smokowski odszedł z dziennikarstwa, ale wciąż jest aktywny w środowisku sportowym. Kanał Sportowy przetrwał i ma się całkiem dobrze. w tej chwili ma 1,03 mln subskrybentów. Stanowski "wylądał" jeszcze lepiej, bo założony przez niego Kanał Zero ma 2,17 mln obserwujących. W międzyczasie kandydował w wyborach prezydenckich, kpiąc z kampanii. Namawiał, by na niego nie głosować - nie posłuchało 1,24 procent obywateli, którzy tego dnia udali się do urn.
Idź do oryginalnego materiału