Slisz, Sow i Brondby. Duńczycy płacą miliony, żeby odzyskać tytuł

20 godzin temu

Duńskie Broendby IF w kilka chwil wydało ponad sześć milionów euro na Polaka i piłkarza z polskiej ligi. W Kopenhadze zameldowali się Bartosz Slisz oraz Ousmane Sow. W takich sytuacjach zawsze pada pytanie: skąd oni wzięli na to pieniążki? I dlaczego wydali je akurat na tych zawodników?

Broendby IF ostatni raz zdobyło mistrzostwo Danii pięć lat temu. Ostatnie cztery sezony to nie tylko brak tytułu, ale momentami i brak medalu za finisz na podium. Klub znajduje się w rękach dużego konsorcjum piłkarskiego, w którym są także:

  • FC Augsburg,
  • Crystal Palace,
  • Real Salt Lake City,
  • Estoril Praia,
  • Alcorcon,
  • Beveren,
  • ADO Den Haag.

Wiadomo jednak, jak bywa w takich przypadkach — skoro masz „dużego gracza” nad sobą, to są też duże oczekiwania. Takie, jak odzyskanie mistrzostwa Danii. Właśnie dlatego w Kopenhadze zainwestowano w Bartosza Slisza oraz Ousmane’a Sowa.

Oficjalnie: Bartosz Slisz wrócił do Europy

Transfery. Bartosz Slisz i Ousmane Sow w Broendby IF. Zdobędą mistrzostwo Danii?

Za wszystkim stoi trener Steve Cooper, którego wspomniana grupa inwestycyjna zatrudniła w roli pierwszego trenera. Anglik bardzo gwałtownie zaczął otwarcie komunikować chęć — czy choćby konieczność — zmian w klubie na wielu płaszczyznach, jeżeli Broendby ma się rozwijać i walczyć o najwyższe cele.

Trener głośno mówi o potrzebie wzmocnienia składu, dopasowania kadry pod system 4-3-3, bo w ostatnich latach zespół grał w systemie 3-5-2, co nigdy do końca nie działało. Trener wywarł pozytywny efekt na klub, przyszłość zapowiada się przyjemnie, obiecująco – mówi Weszło Toke Theilade z Vilfort Park, portalu skupionego na codziennym życiu Brondby.

W Kopenhadze mają trochę pieniędzy w banku po letnim oknie, gdy – jeszcze przed przyjściem Steve’a Coopera – wyprzedzano liderów zespołu za duże pieniądze. Natomiast nie wszystko można wydać na nowych piłkarzy, bo… trzeba było pokryć straty po porażce z Legią Warszawa.

Poprzedni sezon był dużym finansowym ciosem dla klubu. Starano się utrzymać najważniejszych piłkarzy, żeby zdobyć tytuł i awansować do pucharów. Potem przyszła porażka z Legią Warszawa i sromotna porażka w lidze, co doprowadziło do zwolnienia trenera w grudniu 2024 roku. Letnie sprzedaże miały zrekompensować tę stratę, ale część pieniędzy została na inwestycję w skład – wyjaśnia nasz rozmówca.

Czyli na inwestycję w Bartosza Slisza oraz Ousmane’a Sowa. Toke Theilade przekonuje nas, iż nie są to transfery przypadkowe.

Sam zastanawiam się, dlaczego Broendby ruszyło na ten rynek. Raczej nie był on mocno eksplorowany w przeszłości. Myślę, iż ma to związek z nowym właścicielem, który stawia na analizę danych w procesie rekrutacji. Transfery stały się nieco bardziej egzotyczne, Broendby zaczęło na przykład mocniej udzielać się na rynku japońskim i ściągać stamtąd piłkarzy – tłumaczy duński dziennikarz.

WIĘCEJ O TRANSFERACH NA WESZŁO:

  • Radomiak odrzuca oferty za lidera zespołu! Na stole rekordowa kasa
  • Portugalczyk o Pietuszewskim: Będzie mu ciężko o pierwszy skład
  • Nie będzie rekordu Ekstraklasy! Tyle Porto zapłaciło za Pietuszewskiego

SZYMON JANCZYK

fot. Brondby IF

Idź do oryginalnego materiału