Derby Ziemi Lubuskiej, które zamykały niedzielne spotkania polskich rozgrywek ligowych, niosły za sobą wiele kontrowersji. Dotyczyły one decyzji sędziego zawodów Michała Sasienia i były tematem dyskusji toczącej się między kibicami. Teraz postanowił do nich wrócić Leszek Demski. Szef sędziów w Kolegium Żużlowym Canal+ jasno wypowiedział się na temat pracy arbitra podczas meczu w Zielonej Górze.
Pierwsza kontrowersja miała miejsce w biegu młodzieżowym. Wtedy to na niespełna minutę przed startem awarii uległ motocykl Oskara Palucha. Junior Stali zdołał wrócić do parku maszyn po nową maszynę, ale podczas podjeżdżania nią pod taśmę zahaczył o kablę na murawie, przez co stracił kilka sekund. Ostatecznie wjechał on na pole startowe w momencie, kiedy zegar pokazywał koniec czasu dwóch minut.
Został on jednak dopuszczony do biegu, co według Leszka Demskiego nie było błędem. Zwrócił on uwagę na fakt, iż otwarta była brama do parku maszyn, a w połęczniu z zapisem regulaminowym, który stwierdza, iż to sędzia decyduje, kiedy rozpoczęły się i zakończyły dwie minuty, dawało to możliwość jazdy młodemu zawodnikowi Stali.
Kolejna kontrowersja miała miejsce w biegu piątym. Wtedy to doszło do upadku Dominika Kubery na pierwszym łuku. Leszek Demski zwrócił uwagę na istotną rzecz, iż Kubera szczepił się nogawką z Charlsem Wrightem i przez to bieg kwalifikował się do powtórki w pełnej obsadzie, więc takowa decyzja Michała Sasienia również nie była błędem.
Również w biegu piątym na starcie ruszył się Przemysław Pawlicki. Należy wspomnieć, iż żużlowiec Stelmet Falubazu Zielona Góra miał wcześniej ostrzeżenie na swoim koncie. Brak przerwania biegu i ukarania Pawlickiego drugim ostrzeżeniem, a w konsekwencji wykluczeniem z powtórki, był według Leszka Demskiego błędem Michała Sasienia.
– Nie ma dyskusji. Ten bieg powinien być przerwany. Ten start był nieprawidłowy. Zawodnik powinien otrzymać ostrzeżenie. W tym przypadku, z tego, co pamiętam, drugie ostrzeżenie i powinien być wykluczony. Jest to błąd sędziego – mówił Demski.
Prawdopodobnie najwięcej mówiło się jednak o przerwaniu biegu szóstego. Wtedy to arbiter zapalił czerwone światło przez to, iż z dmuchanej bandy odczepiła się jedna z reklam. Uznane to zostało za zagrożenie dla bezpieczeństwa zawdoników, co skutkowało przerwaniem biegu na początku trzeciego okrążenia. W tym przypadku decyzja sędziego była według Demskiego prawidłowa. Zwrócił on również uwagę na późną reakcję wirażowych i odpowiedział na głosy obecne w przestrzeni publicznej.
– choćby gdyby to było na ostatnim okrążeniuo, gdyby bieg był przerwany na czwartym okrążeniu. Na dzień dzisiejszy być może przepisy będą zmienione, bo wszystko na to wskazuje, iż wymaga tego, to zmiany. Ale na dzień dzisiejszy nie ma możliwości zaliczenia tego biegu. To było przerwanie biegu ze względu na bezpieczeństwo, a zaliczenie biegu możliwe jest tylko ze względu na kolizję na ostatnim okrążeniu – zaznaczył.
Szerokim echem obiło się również wykluczenie Przemysława Pawlickiego z biegu dziesiątego. Wtedy to arbiter dopatrzył się ruchu żużlowca Stelmet Falubazu Zielona Góra i postanowił ukarać go drugim ostrzeżeniem. W tym wypadku również doszło jednak do błędu.
– Z tych ujęć, które mamy dostępne, choćby o ile tam był ruch, to na pewno nie był to ruch, który zasługuje na ostrzeżenie, a tym samym na przerwanie biegu – skomentował Leszek Demski.
Na koniec Leszek Demski podsumował całą pracę sędziego zawodów i jasno wypowiedział się na temat hejtu, jaki spotkał Michała Sasienia po spotkaniu derbowym.
– Decyzje ze startem Pawlickiego były błędne. Ale czy to zasługuje na takie hejtowanie w internecie, na grożenie rodzinie? No gdyby taki hejt spadł na któregoś, nie wiem z zawodników, dziennikarzy, celebrytów, to by byłyśmy mieli znowu apel o rozsądek, o normalne zachowanie. Tutaj jest hejtowanie sędziego, grożenie jego rodzinie – mówił Demski.















