W sobotę Novak Djoković pokonał w trzeciej rundzie Australian Open Botica van de Zandschulpa 6:3, 6:4, 7:6(4). Po tym meczu więcej mówi się jednak nie o sukcesie Serba, a o zachowaniu, jakiego dopuścił się w trakcie gry. kilka brakowało, a były lider rankingu mógłby choćby wylecieć z turnieju i to kolejny raz w trakcie swojej kariery.
REKLAMA
Zobacz wideo Koncert Świątek, ale nagle stanęła! Zaskakująca rywalka Igi
Trwał drugi set, Djoković prowadził 4:2, a serwował van de Zandschulp. Holender podawał, mając przewagę na 3:4. Zaciekle walczył o to, by nie zostać znów przełamanym. Wyrzucił jednak piłkę tuż za linię końcową po jednej z wymian, a poddenerwowany Serb odbił ją bardzo mocno poza kort. Przeleciała tuż obok dziecka do podawania piłek.
Komentatorzy polskiego Eurosportu byli w szoku. - Skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie Djokovicia. Tym bardziej, mając po uwagę jego przeszłość - przyznał Marek Furjan. Lech Sidor wskazał: „Szukał sędzia wzrokiem Djokovicia". - Na zasadzie: „Mam cię na oku" - dodał Furjan. Arbiter jedynie spojrzał się w kierunku Serba, ale w żaden inny sposób nie zareagował. - O mój Boże! - krzyczeli Brytyjczycy w komentarzu Eurosportu.
Mało brakowało
Tenisista z Belgradu wyciągnął rękę w kierunku dziecka, gestem przepraszając. przez cały czas jednak wyglądał na wściekłego, choć wynik meczu był dla niego korzystny, a ostatni punkt przed tą sytuacją wygrał. - Przeprosiny też raczej chłodne - zauważył Furjan. Gwiazdor tenisa ewidentnie stracił kontrolę nad sobą, co mogło się skończyć źle zarówno dla dziewczynki, jak i dla zawodnika.
Czytaj także: Niesamowite, co może spotkać Stocha na igrzyskach
A konkretnie: dla Novaka Djokovica całe zdarzenie mogło skończyć się dyskwalifikacją. - Gdyby uderzył dziecko to na pewno. Już samo wystraszenie dziecka jest moim zdaniem karane. To bardzo niebezpieczne zachowanie - mówi w rozmowie ze Sport.pl Gabriela Załoga, międzynarodowa sędzia tenisowa. Nie wiadomo, dlaczego arbiter John Blom nie przyznał Serbowi ostrzeżenia.
Djoković na konferencji prasowej po meczu z Holendrem powiedział: "Przepraszam, to nie powinno się wydarzyć. Stało się to pod wpływem chwili… Miałem szczęście i przepraszam za wszelkie niedogodności, jakie sprawiłem dziecku lub komukolwiek innemu". Problem polega na tym, iż Novak Djoković w maju skończy 39 lat, a wydaje się, iż kompletnie nie uczy się na błędach. To już kolejna taka historia w jego karierze, gdy jego emocjonalne reakcje zagrażają innym na korcie lub na trybunach. Wygląda to tak, jakby nie wyciągał wniosków z poprzednich sytuacji.
Djoković już raz został zdyskwalifikowany w Wielkim Szlemie. Doszło do tego we wrześniu 2020 podczas meczu czwartej rundy US Open z Pablo Carreno-Bustą, gdy po trafieniu piłką sędzi w krtań organizatorzy postanowili wyrzucić go z imprezy. Serb nie chciał trafić kobiety, ale przepisy są nieubłagane i stąd tak surowa kara. W Melbourne byłoby podobnie, gdyby piłka leciała kilka centymetrów bardziej w lewo.
Rzucał już rakietami i strzelał piłkami
Rok później w Tokio gwiazdor rzucił rakietą prosto w trybuny z całej siły podczas meczu o brązowy medal, gdy także rywalizował z Hiszpanem Carreno-Bustą. Co prawda z powodu pandemii na igrzyskach olimpijskich w Japonii brakowało kibiców, ale to nie znaczy, iż trybuny były całkowicie puste. Znajdowali się tam m.in. dziennikarze, ludzie z obsługi zawodów. Djoković miał ogromne szczęście, iż nikomu nic się nie stało.
Minęło 12 kolejnych miesięcy, a Novak Djoković w kwietniu 2022 znów rzucił rakietą w trakcie meczu, tym razem w kierunku chłopca do podawania piłek. Komentator Polsatu Sport zauważył: „Ojojoj, tu się mogło skończyć jak w US Open". To historia z Belgradu, gdzie reprezentant gospodarzy nie wytrzymał w trakcie spotkania finałowego z Andrejem Rublowem. Rosjanin wygrał wtedy w trzech setach, w decydującym 6:0.
10 lat temu podczas Roland Garros Serb też mógł mówić o szczęściu. Chciał uderzyć rakietą o ziemię ze złości, gdy rywalizował z Czechem Tomaszem Berdychem. Ta jednak wyślizgnęła mu się z dłoni, poleciała do tyłu i niemal trafiła sędziego liniowego. Pięć miesięcy później, w listopadzie 2016 Novak Djoković wystrzelił piłkę w trybuny w trakcie rywalizacji w Turnieju Mistrzów odbywającej się w Londynie. Trafił akurat tam, gdzie nikt nie siedział.
Może dojść do tragedii
Jak opisywaliśmy: "Gdy brytyjski dziennikarz Neil McLeman z „The Mirror" zapytał go o to na konferencji, sugerując, iż pewnego razu takie zachowanie może komuś wyrządzić krzywdę, Djoković kpił: "Jesteś niesamowity. Mogłem trafić, tak. Równie dobrze mógł dziś padać śnieg w hali. Czy jestem jedynym zawodnikiem na świecie, który wyładowuje swoją frustrację na korcie? Dlaczego zawsze pytasz mnie o takie rzeczy?".
Jak widać, minęły lata a Novak Djoković nie zmienił swojego podejścia do niebezpiecznych zachowań na korcie. Taka historia może zdarzyć się każdemu tenisiście, ale w przypadku byłego lidera rankingu ATP trudno już mówić o przypadku. Od lat lekceważy uwagi, iż swoim wybuchowym zachowaniem wyrządzi komuś krzywdę. Dyskwalifikacja z US Open nic w tym względzie nie zmieniła.
Sędzia liniowa z USA doszła do siebie, ale mniej szczęścia miał np. francuski rozjemca Arnaud Gabas. W 2017 roku prowadził mecz Wielka Brytania - Kanada w Pucharze Davisa, a kanadyjski tenisista Denis Shapovalov po jednym z przegranych punktów wściekł się i uderzył piłką w trybuny. Pech chciał, iż trafił Gabasa prosto w oko, a ten musiał przejść operację. Zawodnikowi ciężko jest kontrolować piłkę uderzaną w emocjach, a ta z prędkością ponad 100 km/h może stanowić niebezpieczeństwo dla widzów i osób pracujących przy danym spotkaniu.

1 godzina temu

![Kiedy gra Świątek w Australian Open? O której mecz z Inglis? [NA ŻYWO, TV]](https://i.iplsc.com/-/000KFDNM084XD113-C321.webp)









