Polacy wywalczyli we Włoszech 4 medale. Trzy z nich padły łupem Kacpra Tomasiaka (srebro i brąz indywidualnie, srebro w duecie z Pawłem Wąskiem), jeden trafił w ręce Władimira Semiruunija. Urodzony w Jekaterynburgu panczenista został jednym z chorążych podczas ceremonii zamknięcia igrzysk. Dziś wiemy, co stanie się z jego medalem.
REKLAMA
Zobacz wideo Tomasiak faworytem do złota. Szaleństwo w Polsce na jego punkcie
Semirunnij odda olimpijski krążek Pilicy Tomaszów Mazowiecki
23-latek po powrocie do Polski doświadczył tego, jak bardzo jest popularny. W poniedziałkowy wieczór 23 lutego został przywitany z największymi honorami. I już wtedy napomknął o swoim medalu.
- Chciałbym, żeby on służył zawodnikom, też tym, którzy chcą trenować długie dystanse. Żeby więcej dzieci chciało trenować łyżwy. Jeszcze nie wiem, co z nim zrobię, ale mam kilka myśli. Może dam go gdzieś by wisiał w hali w Tomaszowie? Chciałbym by był bliżej łyżwiarstwa, chyba nie w Warszawie - deklarował wówczas.
Dziś już wiemy konkretniej, jakie będą losy srebrnego medalu Władimira Semirunnija. Panczenista odda go klubowi, który reprezentuje, a więc Pilicy Tomaszów Mazowiecki.
- Przekażę ten medal do klubu, ale dopiero za miesiąc, dwa, bo jeszcze nie wszyscy moi bliscy go widzieli i muszę im go pokazać. Mam jednak nadzieję, iż niedługo zawiśnie gdzieś w tej hali, żeby wszystkie dzieciaki zobaczyły, iż też mogą osiągać takie sukcesy - podkreślił 23-latek, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Jak przyznał srebrny medalista z Mediolanu/Cortiny przez cały czas jest głodny kolejnych zwycięstw. W tym sezonie czekają go jeszcze dwa starty. W dniach 5-8 marca w holenderskim Heerenveen odbędą się mistrzostwa świata w wielobojach. Później, w Tomaszowie Mazowieckim zaplanowano krajowy czempionat wieloboistów.
- Dalej chcę wygrywać i zawsze chcę być pierwszy. To mnie napędza. Teraz szykuję się do mistrzostw świata. Wystartuję tam w 'dużym' wieloboju, czyli na 500, 1500, 5 000 i 10 000 m. To 500 m dla długodystansowców brzmi trochę jak żart, ale wszystko rozstrzygnie się na długich dystansach. Lubię tor w Heerenveen, pobiłem na nim rekord Polski na 10 000 m. Wiem, jak tam jeździć, więc jestem dobrej myśli - zaznaczył Władimir Semirunnij.

2 godzin temu
















