Sebastian Przybysz przerywa milczenie. Odpowiada na krytykę polskiego MMA

15 godzin temu


Były mistrz największej polskiej federacji MMA, Sebastian Przybysz przerywa milczenie. Jasno odpowiada na krytykę fanów i zawodników.

Zamieszanie wokół Sebastiana Przybysza nie cichnie, a wręcz przeciwnie – zyskuje coraz większy rozgłos, co teraz spotkało się z oświadczeniem zawodnika w tejże sprawie. Przypomnijmy, iż wszystko zaczęło się od materiału promocyjnego federacji KSW, w którym „Sebić” pojawił się w humorystycznej, dość nietypowej jak na realia MMA konwencji. Nagranie, w którym wystąpił wspólnie z Sarą Luzar Smajic oraz komentatorem Konfrontacji Sztuk Walki, Dominikiem Durniatem, miało charakter żartobliwy i wyraźnie odbiegało od klasycznej, sportowej narracji.

Część kibiców odebrała to jako powiew świeżości i dystans do siebie, którego często brakuje w świecie sportów walki. Inni jednak uznali, iż przekroczona została pewna granica – zwłaszcza w kontekście wizerunku zawodnika jeszcze niedawno będącego mistrzem. W efekcie rozpętała się burzliwa dyskusja o tym, dokąd zmierza promocja MMA w Polsce i czy nie zaczyna zbyt mocno skręcać w stronę, w którą nie chcą, by się kierowała.

W odpowiedzi na narastającą falę komentarzy Przybysz zdecydował się zabrać głos. W opublikowanym oświadczeniu jasno dał do zrozumienia, iż nie zamierza przepraszać ani wycofywać się ze swojego podejścia. Podkreślił, iż ma dystans do siebie i nie widzi problemu w tego typu formie promocji, a krytykę części środowiska traktuje jako naturalną konsekwencję różnic w spojrzeniu na sport i wizerunek zawodnika. Jednocześnie zaznaczył, iż nie zamierza nikomu niczego udowadniać:

Miałem się do tego nie odnosić, ale ciągle widzę kolejne wypowiedzi moich kolegów z branży. Podobno zostałem lewakiem, bo nagraliśmy z Sarą i Dominikiem głupią rolkę dla żartów. Każdy, kto mnie zna choć trochę, wie, iż mam duży dystans do swojej osoby i daleko przesuniętą granicę poczucia humoru. Rozumiem, iż nie każdemu może to odpowiadać, bo wszyscy jesteśmy inni i mamy różne spojrzenia na świat. Jednak ja w moim świecie nie muszę cały czas robić groźnej miny, żeby udowadniać swoją „męskość”. Żyję jak facet i czuję się facet. Jak Was to boli, to nie jest mój problem.

– oświadczył Sebastian Przybysz na „X”.

pic.twitter.com/UVdMQsy6KH

— Sebastian Przybysz (@przybyszmma) April 23, 2026

ZOBACZ TAKŻE: Jan Błachowicz zabrał głos po kontuzji. Konieczna operacja i rehabilitacja

Krytyka gwiazd polskiego MMA

Oczywiście poza reakcjami fanów mieliśmy także do czynienia z odzewem innych zawodników. Na ten temat wypowiedział się między innymi Michał Oleksiejczuk, który otwarcie skrytykował całą akcję. Zawodnik UFC jasno zasugerował, iż tego typu działania nie mają nic wspólnego z mentalnością wojownika i nie pasują do świata profesjonalnego MMA. Jego stanowisko odbiło się szerokim echem wśród fanów, podsycając atmosferę:

Żałosne to, nie pasuje w ogóle do kogoś kto się określa wojownikiem. Ale to tylko moje skromne zdanie.

– napisał Michał Oleksiejczuk w serwisie „X”.

Żałosne to, nie pasuje wogole do kogoś kto się określa wojownikiem. Ale to tylko moje skromne zdanie.

— Michal Oleksiejczuk (@oleksiejczukufc) April 19, 2026

Do powyższej rolki odniósł się także Patryk Kaczmarczyk, czyli mistrz KSW, choć jego ton był nieco inny. Zwrócił uwagę na kierunek, w jakim zmierza promocja gal i rosnące znaczenie elementów rozrywkowych. Jego wypowiedź bardziej dotyczyła, gdzie tak adekwatnie leży granica:

No mi się osobiście bardzo nie podoba ich sposób promocji, a to jest na KSW, a im się nie podoba sposób promocji Hugo. To choćby nie jest sposób promocji, tylko to jest jego faktycznie jakieś wartości i przekonania, a nie wiem, czy faktycznie są takie przekonania chłopaków. o ile tak to ja… niech robią sobie co chcą, tylko dlaczego to jest na stronie KSW. Mi się to nie podoba i jakby mam prawo wyrazić swoją opinię. (…) Uważam, iż jako facet mam swoje przekonania i wiadomo jakieś tam żarty różne można sobie robić, ale gdzieś to wrzucać… wiesz, dzieci na to patrzą. No nie ma to sensu moim zdaniem.

– mówił z kolei Patryk Kaczmarczyk w wywiadzie na kanale „MMA-Bądź na bieżąco”.

ZOBACZ TAKŻE: “To jest paranoja”. Mistrz zdecydowanie reaguje na ostatnie ruchy w KSW

Kolejny rywal Sebastiana Przybysza

Co do stricte sportowego aspektu działalności Przybysza, to pozostaje to wciąż jednym z ciekawszych tematów w polskim MMA. Wszystko wskazuje na to, iż jego kolejny występ może odbyć się podczas gali KSW 120, planowanej na lipiec w Gdyni. Choć oficjalnego potwierdzenia jeszcze nie ma, taki scenariusz wydaje się być bardzo prawdopodobny. Przybysz to jedno z największych nazwisk związanych z Trójmiastem i zawodnik, który wielokrotnie podkreślał, jak ważne są dla niego występy przed lokalną publicznością. Poprzednia gala w tym mieście, KSW 84, była dużym sukcesem właśnie dzięki obecności tzw. local heroes, takich jak Przybysz, Bartosz Leśko czy Krystian Kaszubowski.

Jeśli chodzi o potencjalnych rywali, to opcji jest parę. Najbardziej elektryzującym scenariuszem wydaje się natychmiastowy rewanż z Vitaliiem Yakimenko o pas, choć na ten moment nie ma żadnych konkretów w tej sprawie. Inną możliwością byłoby ponowne starcie z Marcelo Morellim, jednakże ten dopiero co wrócił do klatki na KSW 117 i trudno oczekiwać, aby tak gwałtownie ponownie był gotowy do rywalizacji po wymagającym, trzyrundowym pojedynku.

ZOBACZ TAKŻE: UFC nigdy nie planowało starcia Ngannou-Jones? Kameruńczyk nie ma złudzeń

W tej sytuacji coraz bardziej realnym kandydatem zdaje się być Kamil Szkaradek. Zawodnik Grappling Kraków zajmuje aktualnie 3. miejsce w rankingu i od dłuższego czasu nie był widziany w akcji, co czyni go logicznym wyborem. Taki pojedynek mógłby mieć zarówno sportowy sens, jak i odpowiedni ciężar medialny.

Idź do oryginalnego materiału