W niedzielne popołudnie na kibiców Premier League czekał prawdziwy hit. Tego dnia Arsenal podejmował Manchester United. Zdecydowanym faworytem byli gospodarze, a zarazem liderzy tabeli. Eksperci spodziewali się, iż piłkarze Mikela Artety łatwo złamią defensywę rywali, którzy w tym sezonie stracili już 32 gole, zdecydowanie najwięcej w TOP 5. Dla porównania Arsenal dał się zaskoczyć tylko 14-krotnie. A jednak! Spore zdziwienie przeżyli kibice zebrani na Emirates Stadium.
REKLAMA
Zobacz wideo Jak piłkarze radzą sobie z hejtem? Łukasik: Najgorsze to, gdy przypną nam łatkę
W pierwszej połowie strzelał tylko Manchester United, ale na tablicy wyników był remis
Gospodarze zaczęli bardzo mocno. Naciskali i wywierali presję na Manchester, ale brakowało precyzji. Podania i strzały były za silne i często leciały wysoko nad bramką. Znakomitą okazję w 18. minucie miał Martin Zubimendi, uderzył głową, ale bramkarz kapitalnie interweniował. Jedenaście minut później starania Arsenalu przyniosły skutek. Gol dla gospodarzy padł, ale ostatni piłki dotknął... Lisandro Martinez, zdobywając trafienie samobójcze.
To nie zniechęciło jednak gości i już w 37. minucie wyrównali. Wielki błąd popełnił Zubimendi. Pod presją rywali wycofał piłkę do bramkarza. Zrobił to jednak zbyt lekko. Zdążył podbiec do niej nieco przyczajony Bryan Mbeumo i w sytuacji jeden na jednego pokonał golkipera. Wynikiem 1:1 zakończyła się pierwsza połowa.
Emocjonująca druga połowa i... spora sensacja! Cios za cios w końcówce!
Ta bramka dała nadzieję Manchesterowi, iż jest w stanie wywieźć z terenu rywala choćby trzy punkty. Owa nadzieja wzrosła jeszcze mocniej w 50. minucie. Co się wówczas stało? Goście wyszli na prowadzenie. Po dwójkowej akcji Patricka Dorgu z Bruno Fernandesem, ten pierwszy zdecydował się na strzał. Oddał go z okolic 16. metra, posyłając na bramkę prawdziwą petardę, czego przeciwnicy, a szczególnie ich golkiper się nie spodziewał.
Zobacz też: Cały świat widział, co zrobił Yamal! Lewandowski mógł bić brawo.
Taki obrót spraw mocno zaniepokoił Artetę, który błyskawicznie dokonał aż czterech zmian. Chciał dać dodatkowy impuls drużynie. Arsenal robił co mógł, by wyrównać, ale dobrze w defensywie pracowali rywale. W końcu skapitulowali i to po wielkim zamieszaniu. Gospodarze posłali dośrodkowanie z rzutu rożnego, w polu karnym Manchesteru się zakotłowało i ostatecznie Mikel Merino wbił piłkę do siatki, a adekwatnie wsunął ją za linię bramkową. gwałtownie wybił ją stamtąd jeden z zawodników United, ale gol został uznany.
A to nie był koniec emocji. To był adekwatnie początek! Manchester błyskawicznie odpowiedział na trafienie przeciwników. Jak? Golem! Piękną bramkę zdobył Matheus Cunha, uderzając z krawędzi pola karnego. Arsenal próbował odpowiedzieć i urwać punkty rywalom, ale ostatecznie nie dał rady. Na Emirates Stadium doszło więc do sensacji. To kolejne sensacyjne zwycięstwo Manchesteru. W poprzedniej kolejce pokonali City (2:0).
Arsenal - Manchester United 2:3
Strzelcy: Lisandro Martinez (29'GS), Bryan Mbeumo (37'), Patrick Dorgu (50'), Mikel Merino (84'), Matheus Cunha (87')
To trzecia porażka Arsenalu w tym sezonie Premier League. Mimo wszystko utrzymał prowadzenie w tabeli. Przewaga nad drugim, Manchesterem City, stopniła do czterech punktów. Manchester United awansował na czwartą lokatę. Ma 12 "oczek" straty do lidera.

1 godzina temu






![Koniec jest blisko. Los zadrwił z Lewandowskiego [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/697668a1553df9_86114524.jpg)







![Świebodzice zagrały dla WOŚP aż w trzech miejscach! [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/20260125_WOSP_w_Swiebodzicach-45.jpg)
